piątek, 6 kwietnia 2012

MAINSTREAMOWI HEJTERZY I HIPSTERSI

Gdy podczas wtorkowej kawy z ust Marcina padło określenie "mainstreamowe", myślałam, że udławię się swoją mrożoną mokką o smaku amaretto. Nie dlatego, że ów wyraz jest w jakiś sposób dławiący bądź niesmaczny - po prostu wywołuje u mnie nieprzyjemne wrażenie, że osoba, z którą rozmawiam, nie zna polskich słów, by określić stan rzeczy. Nie tyczy się to Marcina, bo akurat on zna nasz ojczysty język całkiem nieźle, a społeczeństwa w ogóle.
Z ciekawości, otworzyłam stronę popularnej internetowej encyklopedii, i oto, co czytam:
Mainstream (ang. "główny nurt") to, w wielu dziedzinach życia, nurt myślowy bądź stylistyczny reprezentowany przez większość artystów, twórców lub innych ludzi zaangażowanych w daną dziedzinę. Mainstream może odnosić się do:
  • czegoś, co jest aktualnie typowe i często spotykane
  • czegoś, co jest dostępne dla szerokiego grona ludzi, promowane w środkach masowego przekazu
  • czegoś, co zrozumiałe i akceptowane masowo
No właśnie. Czyli równie dobrze, można powiedzieć, że coś jest: popularne, znane, wypromowane, masowe, typowe, i tak dalej.
Tak samo sytuacja wygląda w przypadku:
- hejtera, którego z powodzeniem możemy zastąpić krytykiem (no, może nie do końca - osoba określana jako hejter z reguły nie posiada zdolności konstruktywnej krytyki, nazwijmy więc go krytykantem),
- hipstera, czyli po prostu człowieka oryginalnego, stroniącego od mitów popkultury. Ale o hipsterach jeszcze kiedyś napiszę, bo to w sumie interesujący socjologicznie temat.

Przykłady można mnożyć. I każdy z nich staje się dowodem na to, że albo polszczyzny nie znamy, albo nią pogardzamy - i nie wiem, co gorsze.
Z miłością przygarniamy słowa przede wszystkim angielskie, bo przecież lepiej oddają sens. Pewnie, niekoniecznie chciałabym używać na co dzień "małego, przenośnego urządzenia szybkoliczącego" zamiast laptopa, i mówić: "nieważne, zapomnij" zamiast "nevermind", co w domyśle znaczy u mnie "nie słuchasz, co mówię, to masz pecha" albo "jesteś zbyt głupi, żeby zrozumieć", no, ale jednak.

Z drugiej strony, skąd my, młodzi, mamy znać poprawną polszczyznę, skoro nawet ci, którzy powinni, jej nie znają?
Kilka tygodni temu brałam udział w Olimpiadzie Literatury i Języka Polskiego. Na sali siedemdziesięciu licealistów, kilku profesorów i doktorów (re)habilitowanych. Oficjalne powitania, spijanie sobie komplementów z dzióbków, i nagle z ust pani rehabilitowanej pada... "Czy trzeba powłanczać światło"? W tym momencie połowa sali parska śmiechem i poprawia panią rehabilitowaną, druga połowa, w tym ja, ma na twarzy minę pod tytułem: "Co proszę?!", wyrażającą rozbawienie i zażenowanie jednocześnie. Wyjątkiem jest kolega siedzący za mną, który spokojnie zajada się czekoladą.

Jeśli za dziesięć lat, nasze rozmowy wyglądać będą tak:
A: Yo, co sły? Jumpujemy na mój kwadrat i gejmujemy na xboxie?
B: Cool, bro, mam trendy cheaty na platfę.
to... I don't wanna live on this planet anymore.

16 komentarzy:

  1. Co to są cheaty? :D
    Dla mnie to zabawne, jeżeli używamy dziwnych słów (niepoprawnych) dla... hm, jaj i zdajemy sobie sprawę, że ogólnie tak nie wolno. Jeżeli chodzi o te mainsratatata to oczywiście jestem z innej planety i nie wiedziałam co to ^^.
    Czy przeraża mnie to zjawisko? Trudno powiedzieć. Kiedy siedzę z wami (naszą siódemką :D) - nie, bo równie często używamy w naszym zdaniu "so cute" i "kontaminacja". Jeżeli chodzi o małe dzieci, które nie wiedzą, co znaczy "domownik" (tak, z życia wzięte), to jest to... STRRRASZNE! AAAAA!

    OdpowiedzUsuń
  2. cheaty to coś, co pozwala oszukiwać, wiesz, jak kody i tak dalej (:
    u nas to jest coś innego - jesteśmy skrajnymi humanistami, więc kontaminacje i inne cuda, też zagramaniczne, mamy na porządku dziennym : D
    a ja mam na myśli tych, którzy nie umieją po polsku, a nie tych, którzy robią błędy z premedytacją (:

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem zaszczycony, że tak zacna białogłowa jako Ty wzoruje się na mej skromnej osobie, i nie tylko zakłada bloga zainspirowana moim własnym (www.no-pacz.blogspot.com), ale również wspomina mnie imiennie w swym drugim poście. W obliczu tych zaszczytów, brakuje mi słów... Dlatego jak przystało na osobę małomówną i generalnie nieśmiałą, odniosę się do tematu krótko.
    Język polski nie jest szanowany. Często przez ludzi mających siebie za patriotów. W końcu nie kto inny jak "wybitny lingwista" powiedział odnalazłszy aluzję do swego nazwiska: "Łabądź dziennikarski, a nie kaczka dziennikarska", natomiast drugi łączył się "w bulu i nadzieji" jako i ja się łączę z jego nauczycielami polskiego.
    Młodzież... tutaj chyba tomiwisizm i mamtowdupizm w sferze jeżyka jest najbardziej rozpowszechniony. co drugie słowo pochodzi z łaciny (tzw. podwórkowej), a ponadto w związku z rozwojem technologii i komunikatorów internetowych coraz więcej w ich języku skrótów. W końcu łatwiej napisać "zw" lub "nara" zamiast "zaraz wracam", albo "Do zobaczenia".
    Najbardziej boli kiedy błędy popełniają osoby wykształcone. Zastanawia mnie wtedy, na którym bazarze kupili dyplom, bo może ja też nie będę marnował pięciu lat na studia...
    Jako osoba małomówna i z natury nieśmiała kończę, zanim się wkurzę...

    OdpowiedzUsuń
  4. Marcin, i co ja mogę, w obliczu Twojego komentarza, który rozmiarem przypomina moją notkę.
    Białogłową jakbyś nie zauważył, nie jestem i nigdy nie byłam, to raczej ciemny kasztan (już niedługo). A jakże bym mogła nie wspomnieć o Tobie, skoro zaiste nasza przyjaźń i dysputy filozoficzno-rozmaite nie mają sobie równych. Będziesz się tu zapewne często i gęsto pojawiał - byle więcej kaw i tematów do rozważań.
    Pięciu lat nie zmarnujesz/nie zmarnujemy. Mamy zbyt trudne do napisania nazwiska, żeby kupić je na bazarku (;

    OdpowiedzUsuń
  5. Rozmiary są odpowiednie w każdym calu ;>
    Białogłową, w jakiejś tam przenośni pewnie jesteś, a jak nie to na starość będziesz, hahaha :)
    Może za naszym przykładem reszta naszej siódemki również założy blogi i zacznie pisać?

    OdpowiedzUsuń
  6. Już taka propozycja padła - bodajże ze strony Kasi, na Twoim blogu (;
    Na starość to będę trendidżezibabcią, farbującą się na fioletową czerwień, z wściekłą szminką na ustach. I jeśli w tym momencie nasunął Ci się TEN obraz, to mój cel został osiągnięty (;

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie nasunął mi się, bo chcę spać w nocy :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Spać? Uczyć się! Epoki powtarzać! Już, mów mi ad hoc, pięć fraszek Kochanowskiego! :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Marcin...
    Do tego zakładania - mwhahaha!
    To by było na tyle.

    OdpowiedzUsuń
  10. "O doktorze Hiszpanie"
    "Pod lipą"
    "Na zdrowie"
    "O żywocie ludzkim"
    "Raki"
    "Wilk i jagnię"

    łyso Ci teraz? ;D

    OdpowiedzUsuń
  11. cześć Kejt wieczorową porą. (;
    nie, nadal ciemny kasztan. wujek gógl pomógł, prawda? :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Przeanalizowałam sobie w mej pamięci złotej rybki ostatnie rozmowy ze znajomymi, w których używał w/w majnstrimów, hejterów i hipsterów. I im więcej (z trudem) sobie przypominam tym ciekawszy wyciągam z tego wniosek, mianowicie: nigdy nie użyłam tych zwrotów w żadnej poważnej dyskusji, czy to krytycznie odnoszącej się do twórcy/dzieła/człowieka/blabla czy też zachwycając się czymś. W sumie można by powiedzieć, że to zwroty klawych ludzi (chciałam napisać cool people, ale wyszłoby, że komentarz jest niepoważny), którzy chcą być wyluzowani i dowcipni. Myślę, że wynika to z pewnego zakompleksienia Polaków, którzy nie widzą wydźwięku tych słów w swoim ojczystym języku.
    Poza tym, nie ukrywajmy, że wielu zaczyna swój dzień od 9 gaga (z którego 80% obrazków ląduje później na kwejku a następnie w coraz mniejsze portale typu ukradnij/wklej) i przyswajamy powtarzające się w setkach odsłon memy, które stają się po prostu modne. Trendi. Dżezi. Cool, bro. ;)
    W sumie nie ma w tym nic złego jeżeli jest to jakiś mały akcent w dyskusji, ale zgadzam się z zakończeniem Twojego tekstu. Z moją o wiele młodszą siostrą wykroczenie w rozmowie poza "co chcesz na obiad?" nie ma najmniejszego sensu.
    No, wyskrobałam jakiś komentarz. Close enough. ;))

    OdpowiedzUsuń
  13. trochę się przestraszyłam, bo często mówisz przy mnie 'nevermind' ...
    :P

    OdpowiedzUsuń
  14. oj, przy Was to co innego ; d z reguły nie chce mi się tłumaczyć po raz n-ty :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Siedemdziesięcioro licealistów, o ile różnych płci, a jak wnioskuję z treści - tak właśnie było! Ha! :D

    A na poważnie - prawdziwe... Jeśli prowadziłbym jakiegokolwiek bloga o podobnym wydźwięku - taka notka też by się tam znalazła. Niestety polszczyzna na naszych oczach umiera.

    Kwiaty pachły,
    wiater wiał,
    ona mnie odepchła.
    Przyszłem do domu,
    trzasłem drzwiami,
    pierłem, rzygłem i wyszłem
    bo chamstwa nie zniese.

    Wiersz niech konkluzją utrzymaną w stylu sarkastyczno-ironizującym się stanie :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ktoś w końcu zwrócił uwagę na poprawną polszczyznę :) Już wiem, że nie jestem z tym sama ;) Bardzo fajny blog, spodobał mi się Twój (mądry zresztą) sposób pisania, pozdrawiam ;D

    OdpowiedzUsuń