wtorek, 17 kwietnia 2012

POCHWAŁA LENISTWA

Pewien czas temu zdałam sobie sprawę z tego, że wszystkie (całe trzy!) posty opublikowane do tej pory, są krytyką czegoś. Więc w drodze poprawiania wizerunku i nastawienia do życia (z pesymistycznego realizmu na quasioptymizm) składam solidne postanowienie poprawy. Niech jedna z pięciu notek nie będzie krytyką. (Matko! W związku z tym będę musiała pisać coś... pozytywnego?! Jak ja to wytrzymam...).

Lenistwo drogie! Mimo że mówią o Tobie, że jesteś słabością umysłu i ducha, ja Cię zaiste ubóstwiam. I zdecydowanie preferuję drugą Twoją definicję:
Lenistwo - w filozofii to pogoda ducha, uspokojenie duszy i myśli, wielu starożytnych filozofów uznawało tenże stan podobny do ataraksji za szczęście i cel życia.
W spokoju ducha więc, wyzbywszy się pragnień (poza prozaicznym pragnieniem zdobycia miętowego lakieru do paznokci, który notabene dziś osobiście zrobiłam), wyleguję się na kanapie. Przewracam strony książki, odganiam leniwe myśli o maturze, które niczym objedzone motyle latają gdzieś w okolicach świadomości. Krążące między nimi ważki obiegówek, bilansów, kroniki, zdjęć klasowych, organizacji zakończenia roku mam ochotę wytłuc packą na muchy, ewentualnie rozkleić lep, nasączony silną substancją trującą.
Naturalnie zupełnie odwrotnie do tego, jak bardzo mi się nie chce, biorę na siebie kolejne obowiązki, które odłożę na ostatni dzień przed zakończeniem, więc nie prześpię całej nocy i będę miała kolejny powód do narzekań. Oczywiście w tym całym przedmaturalnym szaleństwie nie narzekam na brak czasu na malowanie paznokci (codziennie na inny kolor), oglądanie seriali, czytanie książek (zupełnie niezwiązanych z moją prezentacją), rozwiązywanie krzyżówek razem z Karolą, przeglądanie blogów i portali rozmaitych. A na wypadek, gdyby przyszło mi do głowy się uczyć, mam jeszcze asa w rękawie - gapienie się w sufit.

9 komentarzy:

  1. Rozmawianie z sufitem zamiast nauki to dobra myśl... Nie od dziś wiadomo, że sufit jest mądrzejszy od podłogi.
    Ja też się lenię. To dobrze wpływa na umysł. Nie wiem tylko czy równie znakomicie wpłynie na moją ocenę z angielskiego :D. Także słówka - welcome!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sufit jest wyżej, to daje mu... wyższość nad podłogą. Chociaż, to co dla jednych jest podłogą, dla innych jest sufitem ( to chyba "Ludzie bezdomni"), więc to relatywne.
      Na moją ocenę z angielskiego, historii i matematyki też nie. Ale... spokojnie, pomyślę o tym w przyszły czwartek :D

      Usuń
    2. Matematysi nie poprawisz. W sensie ja byłam u niej czy mogę coś napisać one more time albo coś, ale powiedziała, że nie, bo ona sprawdzi na sprawdzianach czy to umiem. Ha. Ha. Ha.

      Dla mnie sufit to sufit. Ale ja nie mieszkam w bloku.

      Usuń
    3. Dla mnie sufit to też sufit, mieszkam na ostatnim piętrze : d
      Nie poprawię, ale ja wciąż liczę na dobrą jakąś ocenę. Przyzwoitą znaczy ;D

      Usuń
  2. Ewciek, jak tu się doszukać pozytywów, jeśli w jednym poście używasz słów 'lenistwo' i 'matura'?!
    Tak ogólnie, to mamy podobnie, i jak dzisiaj z Kasią stwierdziłyśmy - wszyscy tak mają :D
    Nie ma się więc czym przejmować i dalej leniuchować. No, a teraz lecę czytać wypożyczone dzisiaj romansidło, albo może włączę jakiś film..

    Karola

    OdpowiedzUsuń
  3. ja właśnie próbuję coś wykombinować z paznokciami, ale mi nie wychodzi... no ale kto jak kto , ja jestem najlepsza w leniuchowaniu, mój tydzień roboczy trwa dwa dni!

    OdpowiedzUsuń
  4. a najsmutniejszym fenomenem polskiego egzaminu maturalnego jest kompletny brak zrozumienia na inwencję twórczą, ot, wymyślania wzorków na paznokcie, namalowaniu prostej kreski na powiece, etc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardziej się z Tobą zgodzić nie mogę. przecież ja maluję idealną parabolę na paznokciach, albo wykres funkcji trygonometrycznej eyelinerem na powiece, tylko na maturze nie mam odpowiednich przyrządów. ;c

      Usuń
  5. Czołem. Z góry przepraszam za jako taki spam, ale jakoś zachęcić do odwiedzania bloga trzeba, a więc krótko i ziwięźle, zapraszam Cię na http://guminous.blogspot.com/ , czyli pamiętnik zwariowanej Gelvee.

    OdpowiedzUsuń