poniedziałek, 2 lipca 2012

KOT W PODRÓŻY | WŁOCHY 2012 - WENECJA, ASYŻ, SAN MARINO, RZYM.

Miesiąc temu o tej porze siedziałam z tyłu autokaru, wiozącego mnie i czterdzieści pięć innych osób na wycieczkę do Włoch. Dziś postanowiłam wrócić do tych widoków i zaprezentować Wam mini ułamek z tysięcy przywiezionych zdjęć. ;-) W ciągu tygodnia zwiedziliśmy Wenecję, Asyż, San Marino, Rzym, spacerowaliśmy nad morzem Tyrreńskim, odwiedziliśmy Mirabilandię, a w przelocie byliśmy także w Wiedniu.

W Wiedniu podczas naszego pobytu odbywała się noc kościołów - odpowiednik polskiej nocy muzeów. W ciągu godziny zwiedziliśmy centrum miasta, oglądając stragany, wystawy, słuchając koncertu w olbrzymim kościele.


Poranek przywitaliśmy już w Wenecji, w której, wbrew plotkom, nie śmierdzi ;-) Nie wolno co prawda siadać na schodach, a kawa z muzyką kosztuje 16 euro, ale to niewielkie niedogodności.
Naszym przewodnikiem po mieście mostów i kanałów była przemiła Wenecjanka, Alessia, która – co bardzo nas zdziwiło, prawie idealnie mówiła po polsku! Okazało się, że jako jedyna studentka wybrała polonistykę , mając dla siebie wszystkich polskich profesorów.
Podczas krótkiego wstępu opowiedziała nam, jak wygląda życie w zalewanej Wenecji, jak łatwo pomylić most, na którym się wzdycha, z mostem, na którym się zdycha, a następnie zabrała nas na spacer po wyspie. Obejrzeliśmy plac św. Marka, na którym odbywały się pokazy z okazji włoskiego święta narodowego, bazylikę św. Marka, Pałac Dożów, most Westchnień (nie tych romantycznych), wieżę zegarową, która wskazuje przeszłość i przyszłość, przeszliśmy po moście Rialto nad Canal Grande oraz dowiedzieliśmy się, gdzie warto pójść na pizzę, kawę czy drobne zakupy.








Kolejny dzień poświęciliśmy na zwiedzanie San Marino i Asyżu; jeszcze tego dnia wieczorem znaleźliśmy się również nad Morzem Tyrreńskim - mimo późnej pory nie mogliśmy odmówić sobie spaceru po plaży i nocnych rozgrywek w UNO ;-)






4. czerwca rozpoczęliśmy zwiedzanie Wiecznego Miasta. Za przewodniczką dotarliśmy najpierw do Muzeów Watykańskich – usiedliśmy na dziedzińcu Szyszki i posłuchaliśmy historii tego miejsca, interpretacji fresków z Kaplicy Sykstyńskiej; później zobaczyliśmy na własne oczy słynną Grupę Laokoona, popiersie Peryklesa, wnętrze bazyliki św. Piotra, muzeum map, salę poświęconą Sobieskiemu, freski we wspomnianej Kaplicy Sykstyńskiej, słynny komin, z którego po wybraniu papieża leci dym, nie mniej słynne okno papieskie, Pietę oraz groby wielu papieży – w tym Papieża-Polaka, przed którego białym grobowcem mogliśmy pomodlić się w skupieniu.
Tego samego dnia dotarliśmy też m.in. do Panteonu, fontanny Di Trevi, w której utonęła część naszych drobniaków (resztę wydaliśmy na przepyszne lody) czy Schodów Hiszpańskich, liczących 138 stopni, znanych z pokazów mody.
Zwiedzanie starożytnej części Rzymu zostawiliśmy na kolejny dzień – w pełnym słońcu oglądaliśmy Usta Prawdy, które według legendy odcinają rękę kłamcy ( na szczęście nam pozostał komplet kończyn), byliśmy na Kapitolu i na Palatynie, podziwialiśmy Plac Wenecki z Ołtarzem Ojczyzny i pomnikiem Wiktora Emanuela II, Forum Romanum z licznymi świątyniami i łukami triumfalnymi, zatykaliśmy nosy w pobliżu Cloaka Maxima, zrywaliśmy liście laurowe i korzystaliśmy z dobrodziejstw wodopojów. Swoje kroki skierowaliśmy także do Koloseum, które zwiedziliśmy biegiem, by zobaczyć jak najwięcej w ograniczonym czasie.








Ostatni dzień we Włoszech minął pod znakiem adrenaliny i zabawy – w parku Mirabilandia. Zaliczyliśmy wszystkie atrakcje – rollercoastery, bitwę wodną, Niagarę i różnego rodzaju kolejki. Momentami było faktycznie strasznie, obawiałam się o swoje biedne serduszko, żeby przypadkiem zawału nie dostać, ale żałowałabym, gdybym ominęła choć jedną z atrakcji ;-)

(youtube)

(youtube)

(youtube)

***
Dzisiaj odwiedził mnie listonosz, zdążył tuż przed moim wyjściem przynieść mi paczuszkę, której zawartością postaram się pochwalić następnym razem ;-)


7 komentarzy:

  1. pierwsze zdjęcie z nad morza jest genialne i przeklimatyczne! LOVE IT

    OdpowiedzUsuń
  2. hej czemu usunęłaś mój komentarz? On był całkowicie na poważnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niczego nie usuwałam, Agać! oO napisz jeszcze raz.

      Usuń
    2. pisałam, że to pierwsze zdjęcie z nad morza jest cudownie klimatyczne ! :)

      Usuń
    3. a to dziękuję :D

      Usuń
  3. fajne zdjęcia:) też mi się marzy taka wycieczka!

    OdpowiedzUsuń
  4. ach Wenecja... ♥
    marzenie.

    OdpowiedzUsuń