niedziela, 23 grudnia 2012

DIADEM | PUDER BRĄZUJĄCY*

Witajcie przedświątecznie!
Od mniej więcej pięciu lat moje święta są kompletnie nieświąteczne - w tym roku jest tak samo. Co z tego, że na stole królują dzikie ilości pierogów, olbrzymi sernik i makowce, skoro nie ma atmosfery? Tym razem jest szansa na niewielkie zmiany - mama wyjątkowo nie spędza wigilii w pracy, więc wybieramy się do jej siostry a mojej chrzestnej. Szanse na internetowy kontakt z Wami są dość nikłe, więc jeszcze dziś skrobię do Was kilka słów. ;-)
Najlepszy prezent już dostałam - okazało się, że zaliczyłam prawoznawstwo na piąteczkę! A drugi prezent w kolejności kupiłam sobie sama - wielką shopper bag w kolorze koniaku ;-)
A jak u Was z prezentami i atmosferą? Może któraś z Was przyśle mi w paczce trochę śniegu? ;-)

Puder brązujący, o którym dziś kilka słów, otrzymałam od firmy Diadem podczas OSBK. W pierwszej chwili byłam zachwycona - mój wcześniejszy bronzer od Paese płatał mi na twarzy figle, więc po Diademie oczekiwałam czegoś dużo lepszego. Czy się rozczarowałam? Czytajcie dalej ;-)


Zacznę od tego, że z bronzerem nigdy nie było mi po drodze - wolę róż. Puder brązujący na mojej twarzy wywołuje reakcje postronnych, np. mojej mamy, typu: "Ewa, co Ty masz na twarzy, takie brudne plamy!".
Postaram się jednak obiektywnie ocenić produkt, który w istocie zły nie jest - dla mnie dość obojętny, nie płakałabym jednak, nie mając go.


Duży plus dla firmy Diadem za opakowanie - złote, z logiem firmy na wieczku, bardzo gustowne, zamykane na klik. Na spodzie opakowania znajdziemy skład produktu, gramaturę (10g), datę ważności oraz oznaczenie koloru - w moim przypadku 2.


W środku opakowania znajduje się lusterko - dość duże, ale do precyzyjnego nałożenia kosmetyku się nie nadaje, puszek, a raczej gąbeczka - również nieprzydatna w nakładaniu bronzera, oraz folia zabezpieczająca.


Bronzer ma ciepły, jasnobrązowy odcień, określany przez producenta jako 'Kusząca czekolada', zawiera złote drobinki rozświetlające, które jednak po nałożeniu nie są nadmiernie widoczne.


Nie pokażę Wam, jak wygląda na twarzy, gdyż... po prostu go nie widać! Domyślam się, że jest to wina jasnego koloru, który zbytnio stapia się u mnie z podkładem. Po kilku próbach noszenia go na co dzień nie zauważyłam, żeby na twarzy tworzył nieestetyczne plamy czy żeby drobinki migrowały na resztę twarzy, ale nie jest to kosmetyk, którego będę używać regularnie. Zostawię go sobie raczej z myślą o sesjach zdjęciowych ;-)

Dziękuję p. Bartkowi, dzięki którego uprzejmości miałam okazję testować produkt, Was odsyłam na fanpejdż firmy na facebooku - tam znajdziecie informacje na temat dostępności kosmetyków Diadem Cosmetics oraz fajne konkursy z nagrodami. ;-)

6 komentarzy:

  1. Puder ma fajne lusterko, ale dla mnie za bardzo błyszczy i jest za ciemny, dlatego spożytkuję go jako cień do powiek:) Zawsze to jakieś rozwiązanie:)

    Gratuluję zdanego egzaminu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cień do powiek! nie wpadłabym na to! : D

      Usuń
  2. Szkoda, że nie widać jak to wygląda na skórze :)
    jedno muszę przyznać- ma ładne opakowanie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. wesołych!

    ja nie używałam jeszcze tego bronzera :P

    OdpowiedzUsuń
  4. nie lubię błyszczących bronzerów

    Wesołych Świąt :)

    OdpowiedzUsuń
  5. gratuluję zdanego egzaminu :)

    ja lubię bardziej rozświetlające bronzery, ale ten ma estetyczne opakowanie.

    Spokojnych i zdrowych Świąt!

    OdpowiedzUsuń