niedziela, 30 grudnia 2012

RIMMEL | SZMINKA BY KATE MOSS 20

W fuksji zakochałam się za sprawą avonowej pomadki 'Flirty fuchsia'. Próbka się skończyła, pełnowymiarowego produktu nie ma już w sprzedaży, więc biedny Kot poczłapał zrezygnowany do Rossmana w czasie promocji, bez większych nadziei na sukces misji.
A tu niespodzianka! Łapka powędrowała w stronę półeczki z Rimmelem i wyciągnęła co następuje - znaną w blogosferze szminkę Rimmel by Kate Moss, odcień 20, należącą do kolekcji Spring. Odcień ma co prawda trochę inny od wspomnianej wcześniej Flirtującej Fuksji, ale będzie jak znalazł na jutrzejsze klubowe szaleństwa sylwestrowe z Martą i Kinią ;-)


Ze strony producenta: Kultowa, klasyczna szminka Rimmel Lasting Finish nabrała stylu glamour Kate. Pięć nowych, kuszących odcieni wzbogacono czarnymi diamentami. Dzięki tej unikalnej formule odbijającej światło, kolor nabrał intensywnej głębi. Byś i Ty, tak samo jak Kate, mogła emanować pewnością siebie i wzbudzać zachwyt gdziekolwiek się pojawisz.

Skład: Nie odnalazłam.



Moja opinia:
- opakowanie - klasyczne dla szminek Kate, czarne, matowe, bardzo eleganckie, z różowym podpisem modelki. Zamykane na klik, nic się nie otworzy w torebce. Na naklejce gramatura (4g) i informacja o przydatności: 30 miesięcy od otwarcia.
- konsystencja - lekko kremowa, bez trudu sunie po ustach. Równie dobrze wygląda nałożona pędzelkiem czy wklepana palcem.


- krycie - doskonałe! Jedna warstwa wystarcza na idealne pokrycie ust.
- zapach i smak - zapach lekko chemiczny, owocowy. Wyczuwam arbuza! ;-) Smaku nie posiada.

W pełni wysunięta.
- trwałość - nie do zdarcia! Lekko 'wgryza' się w usta, co widać przy zmywaniu, ale nie ruszy jej ani jedzenie, ani picie.
- efekt - lekki połysk, bezdrobinkowy. Wykończenie raczej satynowe. Ładnie wygląda pociągnięty błyszczykiem ;-)


- wysuszanie ust - minimalne, bliskie zerowemu. Suchych skórek raczej nie podkreśla - jeśli w ogóle, to tylko przy klasycznym nakładaniu, przy pędzelku skórek nie widać ;-)
- cena i dostępność - ok. 15 zł, w większości drogerii - czyli bezproblemowo ;-)

Czy kupię ponownie? TAK! Zakochałam się w tej szmince i na pewno pokuszę się o kolejne kolory!

Macie w swojej kolekcji którąś ze szminek sygnowanych nazwiskiem Kate Moss? No i pochwalcie się koniecznie, jak spędzacie Sylwestra!


12 komentarzy:

  1. kolor mocny jak cholerka ! Bardzo ładny, sylwestrowy kolor .
    ps.masz piękne usta :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajnie wygląda, mniej więcej czegoś takiego szukam i radzono mi właśnie przejrzeć kolekcję Kaśki. Od kiedy wyszła ta piękna czerwień sygnowana jej nazwiskiem mam chęć na jej szminki i jakoś dojść do nich nie mogę, a to przypadkiem inna wpadnie, a to brak funduszy, ale za każdym razem jak je widzę na blogach wyglądają naprawdę cudnie. Pozytywnie mnie zaskoczyłaś z tą trwałością!

    OdpowiedzUsuń
  3. jak ja mogłam się nie skusić na nią na wyprzedaży w Rossku? No jak?!?
    matko kochana, świetna jest...

    OdpowiedzUsuń
  4. ja kocham fuksję z Yves Rocher! Kapitalny kolor i rewelacyjna pomadka! ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Śliczny kolor, ja ostatnio poluję na coś innego ;D coś w kolorach bordo ;D

    OdpowiedzUsuń
  6. Muszę poszukać, na pewno się na nią skuszę.
    Na razie z tej serii szminek ma 05 i 16.

    OdpowiedzUsuń
  7. Za 15 złotych takie cudo? Chyba przyjrzę się tym odcieniom. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękna fuksja:) Czegoś takiego szukam od paru tygodni:) Szminki od Kate kojarzyły mi się ze stonowanymi beżami i różami:) Nie wiedziałam, że można wśród nich znaleźć takie cudo:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam ten kolor i również jestem jego fanką :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Niedawno kupiłam moją pierwszą Kate, numer 10. Jeszcze jej nie tknęłam, bo nie było okazji, a już mam ochotę na fuksję! Tak mocnej jeszcze chyba nie mam.

    OdpowiedzUsuń