niedziela, 23 września 2012

ESSENCE | QUATTRO EYESHADOW 05 TO DIE FOR


Nie powiem niczego odkrywczego - idzie jesień. Panoszy się w kalendarzu, wypycha lato na inną półkulę, przynosi krótkie, mało słoneczne dni. Wyposażyłam się więc w zapas chusteczek, herbaty, nową kurtkę oraz... paletkę cieni ;-) Pewnie, mam ich pod dostatkiem, przecież te 120 sztuk powinno mi wystarczyć do końca życia. Ale komu rano chciałoby się wywlekać wielką paletę, ryzykować, że spadnie z umywalki i roztrzaska się o podłogę (raz już mi się to przytrafiło! Straciłam piękne, lśniące, stare złoto...)? Dlatego więc nabyłam drogą kupna...


Essence Quattro eyeshadow, 05 to die for
Idealnie skomponowana paletka cieni do makijażu dziennego, w skład której wchodzą 3 cienie satynowe: jasny beż, delikatna brzoskwinia oraz ciepła czekolada, a także 1 cień matowy: ciemny brąz. 
Koszt nie przytłacza, zapłaciłam za nie w SuperPharm ok 12-13 zł. Opakowanie jest proste, solidne, dobrze się zamyka, nie obawiam się więc, że znów stracę ładne cienie.


Cienie są łatwe w aplikacji, nawet dla mnie, dobrze napigmentowane (zwłaszcza matowy), nie kruszą się, a z użyciem pędzelka-kuleczki tej samej firmy pozwalają na wykonanie błyskawicznego, dziennego makijażu - osiągam więc dokładnie to, czego oczekiwałam. ;-)


Na zdjęciu swatcha nie udało mi się złapać koloru pierwszych dwóch cieni, ale zdjęcia w opakowaniu dość dobrze oddaje ich odcień.
Podjęłam również próbę zmalowania tą paletką czegoś na oku, zrezygnowałam jednak z podkładu, pudru, eyelinera czy tuszu. To, co za moment zobaczycie, to "gołe" cienie na bazie Ingrid. Moje brwi błagają o kosmetyczkę, ale z braku czasu - żyją własnym życiem :-D
Przy okazji przekonałam się, jak trudno jest zrobić sobie wyraźne zdjęcie "z ręki" lustrzanką - ostrość była wszędzie, tylko nie tam, gdzie powinna być ;-)


Na całą powiekę aplikowałam brzoskwiniowy cień, mniej więcej w 2/3 powieki nałożyłam ciepły, czekoladowy, w załamaniu oraz w zewnętrznym kąciku oka znalazło się miejsce dla ciemnego brązu, a wewnętrzny kącik, pod łukiem brwiowym i środek powieki zaakcentowałam najjaśniejszym cieniem z paletki.
Wiem, że taki make-up będzie mi towarzyszył jesienią, może w towarzystwie kreski, a na pewno z ulubionym tuszem Avon ;-)
A czy Wy macie którąś z poczwórnych paletek Essence?