czwartek, 23 maja 2013

DENKO | KWIECIEŃ & MAJ 2013



Witajcie!
Chociaż do końca maja został jeszcze tydzień, już teraz zapraszam Was na kolejny odcinek 'Denka' - tym razem zaprezentują się przed Wami zużycia kwietniowo-majowe, w formie innej niż zazwyczaj - bo ileż można pisać. Jak się można domyśleć, zielona buźka oznacza produkt, z którego jestem zadowolona, żółta - taki, który nie wyrządził mi szkody, ale też nie zadowolił, a czerwona - taki, po który więcej nie sięgnę. ;-)

Żel z Balei, chociaż pod koniec męczył mnie zapachem, to klasa sama w sobie. Na wannie stoi już jego kokosowy następca, a romans z firmą trwa. Peeling Joanny to taki średniaczek, nie dorównuje mojemu ulubieńcowi z Lirene, więc nie zasługuje na zielony znaczek. Otrzymuje plusa za przezroczyste opakowanie, które będę mogła zabrać ze sobą do Londynu. Podobnie olejek do kąpieli - nie starczył na wiele użyć i nie jest to mój ulubiony sposób nawilżania skóry, ale z suchymi piętami się rozprawił nieźle. O balsamie brązującym Flos-leku nie mogę powiedzieć nic. Trafił do mnie na spotkaniu blogerek, będąc kilkanaście dni przed terminem zużycia - nie było szansy, bym mogła zużyć taką ilość. Duże rozczarowanie polityką firmy, oj duże.

O szamponie z Balei już pisałam, i to w superlatywach. Podobne działanie na moje włosy miał 'rzekomo ziołowy' szampon Avon - za to oba dostają zielona buźkę. Natomiast blogerski hit, który niemożliwie plątał mi włosy, jest już spalony - nie trafi na moją półkę nawet do mycia pędzli!

Ładnie pachnie, spełnia swoją rolę - chociaż może nie na 48 godzin. To tyle, co mogę powiedzieć o dezodorancie Rexona. Maskarę już opisywałam, o kremie na noc i emulsji matującej Iwostin też wspominałam - podobnie jak maseczka nawilżająca Rival de Loop, nie spełniły moich oczekiwań. O żelu do powiek ze świetlikiem również nie mogę powiedzieć wiele, bo miałam tylko miesiąc na zużycie go - okazało się, że to za krótko. Rozgrzewa powieki, ale nie zauważyłam poprawy stanu skóry wokół oczu. Natomiast absolutnymi hitami stały się w tym miesiącu próbki - Sudokrem, który już kiedyś recenzowałam, ratuje mnie zawsze, gdy na twarzy pojawia się jakiś nieprzyjaciel/potnę sobie nogi w czasie golenia/coś mnie uczuli, a krem matujący Siarkowa Moc faktycznie matowił skórę na cały dzień, czego nigdy wcześniej przy stosowaniu takich produktów nie uświadczyłam, a ponadto pięknie pachniał cytrusami - zdecydowanie pragnę pełnowymiarowego opakowania!

Miałyście któreś z powyższych kosmetyków? Podzielcie się opinią!

PS. Zaktualizowałam zakładkę 'Sale' - kółeczko po prawej stronie bloga przeniesie Was na odpowiednią podstronę. ;-)


17 komentarzy:

  1. Spore to denko, ja szamponu babydream używam do mycia pędzli najczęściej, do włosów rzadziej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie nie sprawdził się nawet do pędzli - były po nim sztywne i drapiące... Przerzuciłam się na mieszankę płynu do higieny intymnej z Biedronki, kolagenowego serum do włosów i kilku kropel odżywki :D

      Usuń
  2. mialam calkiem duzo z tych produktów. balea rzadzi!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie! podejrzewam, że gdybym miała do Balei lepszy dostęp, zagościłaby na stałe na mojej półce : ))

      Usuń
  3. Widzę, że zdenkowałaś produkty Balei, które od dawna mnie kuszą - zazdroszczę ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Siarkowa moc.. Pamiętam ten krem do dziś. Początkowo piękny mat, przeżywałam, że kupiłam największe cudo świata, że krem mi z nieba spadł.. W połowie słoiczka stracił swoje magiczne właściwości i buźka zaczęła się strasznie świecić, do tego zaczęły pojawiać mi się niespodzianki :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, dobrze, że ostrzegasz ; ) Faktycznie, na wizażu ma niezbyt dobre opinie, a ja już się cieszyłam, że znalazłam hit :D

      Usuń
    2. u mnie tak nie było, do samego końca się sprawował wzorowo;)

      Usuń
  5. Intensywnie szukam kremu matującego, chyba muszę przetestować Siarkową moc, skoro tak zachwalasz ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Odpowiedzi
    1. dzięki : ) to z dwóch miesięcy, dlatego tak sporo ; )

      Usuń
  7. polecam pełnowymiarową siarkową moc,baaardzo fajna:)

    OdpowiedzUsuń
  8. widzę, że nie tylko ja zrobiłam dwumiesięczne denko :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Hm... Chyba nie widziałam recenzji tej mascary Maybelline u Ciebie :) U mnie to chyba jednak hit numer jeden, do którego regularnie wracam, po buźce widzę, że nie do końca się u Ciebie jednak sprawdziła. Babydream to też jeden z najlepszych szamponów, które miałam - nie musiałam przy nim nawet odżywki używać! Do mycia pędzli też się ładnie spisuje, szkoda że Ci się nie sprawdził.

    OdpowiedzUsuń