środa, 1 maja 2013

TUSZE DO RZĘS | AVON SUPERSHOCK, MAYBELLINE COLOSSAL VOLUM' EXPRESS, L'OREAL FALSE LASH WINGS

Witajcie!
Chociaż noc poprzedzającą wyjazd spędziłam w większości na szpitalnym SORze i spałam raptem dwie godziny, udało mi się nie pomylić pociągów - dwunastogodzinne tłuczenie się polskimi kolejami państwowymi zaliczone, tak jak pizza spod numeru 27. o odkrywczej nazwie 'Dwadzieścia siedem' i mrożona kawa w łódzkiej Manufakturze z najlepszą Siostrą na świecie. Seriously! Czasu na zakupy nie było, i dobrze - wciąż zbieram na wyjazd. Data wylotu już wybrana - jeśli wszystko się uda (a musi!), Polandię opuszczamy 23. sierpnia. ;-)

Wracam w ryzy blogowania i zapraszam Was na kolejne starcie - tym razem na kosmetycznym ringu staną tusze do rzęs! Nie mam ich co prawda tyle, co Kosmetasia, ale te trzy, które aktualnie są w użyciu, reprezentujące różne półki cenowe, dzielnie walczą o miejsce na podium!


Do pojedynku stają: Avon superSHOCK, Maybelline the Colossal Volum' Express i L'oreal False Lash Wings. Cechy wspólne? Wszystkie są czarne, pozostają bez wpływu na moje dość wrażliwe oczy i nie są wodoodporne. Startują więc z równego poziomu, zostaną ocenione według tych samych kryteriów, kto więc znajdzie się na prowadzeniu?


Opakowanie: w kształcie walca, dość grube, ale eleganckie i wyglądające na drogie. W zależności od wersji, w różnych kolorach - wersja podstawowa (na zdjęciu) jest czarna, w złote cętki, natomiast edycja limitowana Zodiac była granatowa w złote wzory.
Szczoteczka: Pierwsza myśl? OGROMNA! Potem jednak przekonałam się, że bardzo wygodna w użytkowaniu. Producent mówi: Szczoteczka przyszłości: rewolucyjna syntetyczna szczoteczka Volume Boost, która umożliwia nałożenie znacznie większej ilości tuszu już za pierwszym razem i dokładnie go rozprowadza - bez grudek i sklejania. Nie sposób się nie zgodzić - krótkie 'ząbki' równej długości gwarantują dokładne rozczesanie rzęs. Mini-zarzutem staje się to, że dużą końcówką łatwo umazać sobie nos od strony wewnętrznego kącika, ale to może tylko mój defekt osobisty ;-)
Efekt: Producent obiecuje: unikalna formuła z mikrowłóknami jak gąbeczki by nadać każdej rzęsie z osobna nieprawdopodobna i niezwykle trwałą objętość. Efekt: do 12x grubsze rzęsy za jednym pociągnięciem szczoteczki tylko od Avonu. Oj, ale się ktoś machnął w obliczeniach! Nie liczmy na 12-krotne pogrubienie - owszem, rzęsy są lekko pogrubione, lekko wydłużone, a przede wszystkim rozczesane, przez co może się wydawać, że jest ich więcej.
Jedna warstwa tuszu nie zapewni teatralnego efektu - dwie, trzy już zdecydowanie tak.
Trwałość: bez zarzutu. Nie zauważyłam osypywania się na policzki, kruszenia - spokojnie wytrzymuje od porannego nałożenia do wieczornego zmycia.
Zmywanie: radzi sobie z nim zarówno płyn micelarny, jak dwufazówka czy pianka.
Cena i dostępność: ok. 25 zł, konsultantki Avon.


Opakowanie: jakie jest, każdy widzi. Moim zdaniem, dość tanie - żółty plastik naładowany informacjami. W dodatku, dla osoby niezorientowanej, łatwo pomylić wersje i kolory - różnią się tylko napisami.
Szczoteczka: stożkowa, dość kłująca. Teoretycznie: Żel zawarty w formule maskary Colossal zwiększa objętość, wielopoziomowa szczoteczka dokładnie rozczesuje i nadaje rzęsom pożądany kształt. Żadna inna maskara nie osiągnie takiego efektu - 9 X większa objętość rzęs. Formuła Colo SSal Volum Express i opatentowana budowa szczoteczki pogrubiają rzęsy bez pozostawiania grudek. A w praktyce...
Efekt: ... już nie jest tak wesoło. Mam wrażenie, że z moimi rzęsami nie robi zbyt wiele - pozostawia je po prostu lekko pogrubione i rozczesane. Każda kolejna warstwa sprawia, że stają się coraz bardziej sklejone i mokre. Łatwo odbić sobie tusz dosłownie wszędzie i zniszczyć makijaż...
Trwałość: po prostu dobra - jak u poprzednika, od nałożenia do zmycia.
Zmywanie: poprawne; poddaje się łzom, a to nie najlepszy środek do demakijażu.
Cena i dostępność: ok. 25 zł, wszystkie drogerie z szafą Maybelline.


Opakowanie: zdecydowanie z wysokiej półki! Ma kształt skrzydła - z jednej strony spłaszczone, z drugiej wypukłe, jako jedyne zamykane jest na klik!, dzięki czemu jestem pewna, że zamknęłam go możliwie szczelnie i nie wysycha.
Szczoteczka: Asymetryczna szczoteczka dla szeroko rozpostartych rzęs. Po raz pierwszy L`Oréal Paris stworzył asymetryczną szczoteczkę, która posiada:
- ergonomiczny kształt jak linia rzęs, aby chwycić każdą rzęsę, od kącika do kącika,
- elastyczne łuki unoszące się na zewnątrz aby rozciągnąć rzęsy przy zewnętrznym kąciku.
Szczoteczka natychmiast rozciąga i wydłuża każdą rzęsę w kierunku zewnętrznego kącika oka.
Formuła zawiera unikalne włókna o długości 1,2 milimetra, które delikatnie otulają i „rozwijają” rzęsy dla uzyskania jedwabistej i spektakularnej objętości.
I tu muszę się zgodzić! Po prostu, bez dodatkowych komentarzy.
Efekt: jedna warstwa daje ładny, dzienny efekt, kolejne gwarantują nam dramatyczny, teatralny look. To pierwsza maskara, przy używaniu której ktoś skomplementował moje rzęsy ;-)
Trwałość: jak w przypadku poprzedników - od nałożenia do zmycia, bez kruszenia się i efektu pandy.
Zmywanie: bezproblemowe - pianka, płyn, dwufazówka - spokojnie dadzą radę.
Cena i dostępność: ok. 55 zł, szafy L'oreal. Swój dostałam w SuperPharm do testowania za darmo ;-)
1 warstwa. Efektu na zdjęciu nie widać, na żywo jest. Ech!


Jak nietrudno się domyślić, Maybelline nie zostało moim ulubieńcem. Avon to zdecydowanie tusz, po który będę sięgać nadal (to moje 2 opakowanie) - szczoteczka mnie kupiła kompletnie, a przy stosunkowo niskiej cenie nie mam powodów do narzekań. Natomiast na dzień dzisiejszy L'oreal sprezentował mi tusz, który podbił moje serce - będę szukać go na promocjach, bo zdecydowanie warto. ;-)

A jaki jest Wasz ulubieniec w tej dziedzinie? Dajcie znać! ;-)


10 komentarzy:

  1. Radzę spróbować nowego tuszu Maybelline Rocket Volum. Jest rewelacyjny! Totalnie pogrubia i świetnie rozdziela! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. mnie zawsze podobał się efekt Collosala, jeden z lepszych tuszy jakie miałam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Też lubię ten tusz z Avonu, ale u mnie wygrywa tusz Pump Up z Lovely.
    Tego z Maybelline też nie lubię ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Choć piszesz, że ta maskara od L'Oreal spisuje się dobrze, na rzęsach tego efektu niestety nie widać :( Po takiej cenie spodziewałabym się czegoś lepszego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. faktycznie, kajam się, zdjęcia są beznadziejne - postaram się o coś lepszego i zedytuję post : )

      Usuń
  5. ooooo jakże mi miło! ;D czułam się teraz jak królowa siedząca na tronie i obserwująca pojedynek 3 mężczyzn walczących o me serca! :D hahah ;D Colossal jest ble, nienawidzę go :D Tym L'Orealkiem mnie skusiłaś, od dawna mam na niego ochotę! :D ale wydaje mi się, że u Ciebie (przynajmniej na zdjęciach) najładniej prezentuje się ten z Avonu i aż jestem w szoku, bo u mnie ich tusze nigdy nie zdawały egzaminu :D jak ja wielbię takie wpisy, och! i w mega ciekawy sposób go zrobiłaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaśnie Pani, mam nadzieję, że czujesz się usatysfakcjonowana mężczyznami stającymi w szranki :D

      Usuń
    2. ależ oczywiście, mój wierny Sługo! :D

      Usuń
  6. Ja uwielbiam Lovely Collagen Wear <3 Moja miłość, której nigdy nie opuszczę :D

    OdpowiedzUsuń