niedziela, 21 lipca 2013

SALLY HANSEN | INSTA DRI ANTI-CHIP TOP COAT

Witajcie ;-)
Jeszcze pół roku, gdyby ktoś zaproponował mi zakup wysuszacza do lakieru - odmówiłabym, argumentując, że w ogóle nie jest mi potrzebny. W jakim ja żyłam błędzie... Na początku w moim pudełku okołopaznokciowym pojawiło się słynne Seche Vite - zużyłam całą buteleczkę, pod koniec walcząc z glutowaceniem, irytując się na starte końcówki i obkurczony lakier, ale za to zachwycając się zapachem (tak, jestem fanką dziwnych zapachów - benzyna, lakier, butapren, zmywacz, mmm! :D).
Buteleczka się skończyła, a ja zdałam sobie sprawę, jak bardzo przyzwyczaiłam się do lakierów schnących na piękny połysk w zaledwie kilka minut. Przyszła więc pora na zakup kolejnego wysuszacza. Kierowana dobrymi recenzjami (i oszczędnością: SV z przesyłką kosztowało jakieś 30 zł, a w SuperPharmie była akurat promocja na Sally Hansen: 17,49 zł i peeling do stóp gratis) sięgnęłam po czerwoną buteleczkę Sally Hansen Insta-Dri. 


Zacznijmy od obietnicy producenta - wszystkie możecie przeczytać powyżej. Od siebie dodam, że choć raz jestem zdania, że to nie takie obietnice gruszek na wierzbie! Faktycznie, lakier jest suchy "do dotknięcia" w 30 sekund, ale zanim zacznę coś robić, daję mu jeszcze kilka chwil - po góra 5-6 minutach ruszam do swoich zajęć. Oprócz wysuszania lakieru, pięknie go nabłyszcza i utrwala. Wreszcie doczekałam się topu, który nie ściąga końcówek (jeeeej!), nic nie dzieje się z nimi też od ciągłego stukania w klawiaturę, przekładania papierów, książek i innych działań. Manicure jest faktycznie niesamowicie trwały, nie odchodzi płatami jak nieraz zdarzało się lakierom w towarzystwie SV, na moich wymagających dłoniach spokojnie wytrzymuje 5 dni, co jest naprawdę dobrym wynikiem - żaden lakier solo jeszcze tak dobrze sobie nie poradził. Szóstego dnia mam często już drobne odpryski, ale to również dlatego, że przecież nie leżę cały dzień z dłońmi na poduszkach - sprzątam, myję naczynia, samochód, mam dużo kontaktu z wodą, co skraca żywotność emalii.



Sama buteleczka prezentuje się zwyczajnie - jedyne, co w niej szczególnego, to kształt: z jednej strony jest wypukła, z drugiej zaś płasko ścięta. Nie rozumiem tego zabiegu, no, ale niech już będzie - nie ocenia się produktu po opakowaniu. Duży plus za pędzelek - jest długi, płaski i ładnie przycięty, przez co nakładanie topu nie nastręcza trudności. Konsystencja jest rzadka, dość lejąca, więc trzeba dobrze odcisnąć pędzelek przed kontaktem z paznokciami. Na szczęście zbytnio się nie rozlewa na skórki, łatwo je wyczyścić. Obawiałam się, że właśnie konsystencja będzie wpływała negatywnie na utrwalanie wzorków - bałam się, że będą się rozpływać, jak pod wpływem utwardzacza Eveline, ale nic takiego nie ma miejsca - wystarczy odczekać zalecane 2 minuty.

Przykład działania na lakierze p2 060 happy bride.
Summa summarum, jestem bardzo zadowolona, że skusiłam się na ten blogerski hit. Teraz nie wyobrażam sobie malowania paznokci bez przyspieszacza wysychania, a przez to, że Insta-Dri tak utrwala emalię, nie muszę poświęcać każdego wieczora na zmienianie lakieru, który odprysnął czy uszkodził się w inny sposób.

Edycja:
Mam sklerozę! Dopiero Hexxana przypomniała mi, że miałam dorzucić na koniec skład dzisiejszego bohatera (dziękuję, Hexx! ; * ) - oto on:



Jaki jest Wasz ulubiony wysuszacz? A może nie korzystacie z takich wynalazków? 
Dajcie znać, a ja uciekam, obejrzeć nowy filmik na kanale Olessski : ))

Cat

33 komentarze:

  1. Mam go i też lubię :P

    PS Co to za czcionka, którą podpisujesz zdjęcia? Widziałam już ją u kilku osób, ale sama nie mogę dojść do jej nazwy heh :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też długo szukałam, na szczęście wpadłam na jakąś stronę, na której po wrzuceniu zdjęcia fontu specjaliści znajdują jego nazwę :D To Amatic SC : )

      Usuń
  2. ja polecam spray z essence, koszt ok. 10zł, psikasz po pomalowaniu i sa praktycznie utwardzone po jednym 'psiku' ;) po 1 min moge juz robic wszystko na co mam ochote, bez odgniecen;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. widziałam podobny spray na jednym z brytyjskich vlogów, ale do tej firmy nie jestem przekonana, jakoś bliżej mi do wersji z pędzelkiem : ) ale może kiedyś wypróbuję, jeśli nadarzy się okazja : )

      Usuń
    2. Miałam ten specyfik... nie dorasta do pięt innym wysuszaczom, ale działa.

      Usuń
    3. No to nie wypróbuję, dzięki, Pauli :D
      A wyżej miałam na myśli 'do tej FORMY', nie firmy, bo Essence lubię :D

      Usuń
    4. ja nie lubie sprayów wysuszających, bo po większości mam tłuste ręce :/

      Usuń
  3. chyba musze wybrać się do hebe, bo nie mam w mieście SuperPharm :( Buziak :**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w Hebe też powinnaś znaleźć ten wysuszacz, tak mi się wydaje, ale nie jestem pewna co do ceny : )

      Usuń
  4. Wpisałam go na listę 'do wypróbowania' po przeczytaniu recenzji u Mani :) Na razie zaprzyjaźniłam się z Kwikiem Kote Kinetics <3 to dobra relacja :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Kwiku też dużo dobrego słyszałam, wypróbowałabym, ale jeszcze nigdzie go nie spotkałam :D

      Usuń
  5. Miałam go i bardzo lubiłam. Obecnie mam SV, ale jak zużyję, na pewno do niego wrócę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W porównaniu z ID, SV wypada blado :D Jedyne, co naprawdę lubiłam w Seche, to ten zapach butaprenu :D

      Usuń
  6. Ja obecnie mam z Eveline, ale nie uzywam go bo sie nie sprawdza :( Musze sie za tym rozejrzec;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam ten z Eveline też, ale to, co robi z moimi paznokciami to koszmar - milion bąbli, paznokcie jakby piaskiem posypane, rozmazane wzorki i wysuszenie praktycznie żadne, uh!

      Usuń
  7. oj i czemu ja przegapiłam taką ładną promocje? Zawsze jakoś omijam półkę z tymi produktami, bo mnie cenowo przeraża :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mnie też do tej pory przerażało, miałam z nią kontakt tylko w czasie pracy w SP :D ale czasem warto się przełamać i miło zaskoczyć! :D

      Usuń
  8. moje SV obecnie zaczyna gęstnieć a ja jestem na tropie poszukiwania kolejnego wysuszacza :)
    dzięki za tego posta :*
    akurat w jednej z moich ulubionych drogerii jest promocja na produkty SH 40% taniej i już się zdecydowałam na Insta-Dri :)

    buziak!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie moje SV tak zgęstniało pod sam koniec, że nie dało się go używać, a na kupowanie Seche Restore, które podobno daje sobie z tym radę, nie miałam kasy, więc zaryzykowałam : )
      cieszę się, że się przydał, mam nadzieję, że u Ciebie Insta Dri też się sprawdzi - czekam na recenzję : )) no i na kolejny filmik, bo chętnie bym Cię znowu posłuchała :D
      ; *

      Usuń
    2. nawet nie wiedziałam, że jest jakiś naprawiacz do SV ;)
      tak czy inaczej idę jutro na łowy Sally Hansen

      filmik mam już w planach :)
      jak pójdzie gładko- pojawi się już niedługo ;)

      buziak :*

      Usuń
  9. oglądałam go w SP, ale grzecznie odłożyłam. W pierwszej kolejności potrzebuję odzywki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie na szczęście monopol na odżywki ma Eveline 8w1, nie wyobrażam sobie, jak funkcjonowałam bez niej! ; O

      Usuń
  10. U mnie SV rządzi :) Nie wyobrażam sobie bez niego funkcjonowania. Mam też Poshe ale do końca mnie nie zachwyca. Co prawda wrócę do niego z pewnych względów, lecz póki co kupuję duże opakowania SV a do tego mam Restore i po sprawie.

    Insta-Dri miałam kiedyś od koleżanki w formie odlewki, wtedy to ponoć były kropelki czy jakoś tak, ale średnio mi przypadł do gustu. Wersja z pędzelkiem jest dużo lepsza, byłaby szansa na pokazanie składu INCI?

    Zanim weszłam w świat tego typu produktów bardzo lubiłam i nadal lubię zresztą pewien top coat z Rimmela, potem nail Tek Quciken, który pokazał MOC :) Pewnie z ciekawości wypróbuję też Essie a z SH lubię lakiery więc nie mówię nie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poshe jeszcze nie próbowałam, nie wykluczam, że jak go kiedyś dorwę, to będę testować : )

      Pewnie, zaraz dorzucę zdjęcie do posta, miałam je nawet przygotowane do dodania na koniec i zapomniałam! Dzięki za przypomnienie! : ))

      Usuń
    2. Dziękuję :) bo jakoś przyglądałam się parę razy, lecz nie mogłam dopatrzeć się składu w recenzjach.

      Usuń
  11. Odpowiedzi
    1. Między innymi po Twojej recenzji zdecydowałam się na jego zakup :D

      Usuń
  12. Ja do tej pory używałam Inglota, teraz testuję Nail Tek - lubię formę zakraplacza w pipetce. Niestety na chwilę obecną co do Nail Tek nie mogę się obiektywnie wypowiedzieć bo walczę z końcówką lakieru który już gęstnieje więc opinia nie byłaby miarodajna. Na minus oceniam już teraz zapach, Nail tek dużo bardziej intensywny niż Inglot.
    Kiedy wykończę Nail Teki, rozejrzę się w Hebe za Insta-Dri

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nail Tek to też chyba taka kultowa marka, przynajmniej w blogosferze - kiedyś nawet zastanawiałam się nad jej zakupem, ale jakoś nie było mi "po drodze". Jestem ciekawa Twojego porównania NT i ID : )

      Usuń
  13. Ej, a ja mam Insta Dri z pipetką w formie takiego jakby olejku, hmm.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też chyba jest, przynajmniej blogosfera tak głosi, nie martw się! :D

      Usuń
  14. Osz, w mordę. Przechodziłam obok niego w Super-Pharm kiedy była ta promocja na SH i miałam już w koszyku, ale odłożyłam, bo myślę, mam SV - na razie nic nie potrzebuję. I teraz żałuję, mogłam wziąć...

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja mam jakiś uraz do wszelkiego, co wyszło pod marką Sally Hansen... Z utwardzaczy ja, jak już chyba wiesz, od ponad pół roku mam romans z Seche Vite, ale jednak trochę mnie ostatnio zawodzi i zdecydowałam się na Essie, Good To Go. Ciekawe, co z tego wyjdzie :)

    OdpowiedzUsuń