niedziela, 4 sierpnia 2013

PAZNOKCIE | DREAMCATCHER NA MANHATTANIE

Witajcie (:
W lipcu pod względem zakupowym byłam naprawdę grzeczna, kupiłam tylko to, co było naprawdę niezbędne, czyli wysuszacz Sally Hansen i zestaw podróżnych opakowań na kosmetyki. W związku z tym, no i z tym, że znalazłam na chodniku 10 zł, postanowiłam w sierpniu się troszeczkę rozgrzeszyć i pozwolić sobie na jeden kosmetyk. Traf chciał, że u Obsession znalazłam informację, że tak szeroko zachwalane lakiery Lotus Effect Manhattan są w promocji, za 6.99 w Rossmanie. Miało paść na kultową brzoskwinię, ale że nie było, a mnie nie chciało się biec do innego sklepu, po krótkich rozterkach z cyklu 'brudny róż czy cukierkowy róż' postawiłam na jaśniutki, cukierkowy, nieodparcie budzący skojarzenia z lodami truskawkowymi.


Nie mogłam sobie oczywiście odmówić przyjemności natychmiastowego użycia - i nie bez przyczyny użyłam słowa 'przyjemności'. Lekko spłaszczony pędzelek dobrze rozprowadza nie za gęstą emalię, płytka już po jednej grubszej warstwie pokrywa się warstwą koloru (warstwą bez smug!), a dwie cienkie zapewniają pełne krycie. Na schnięcie też nie ma co narzekać, jest bardzo przyzwoite. Jakbym lakierowi przyszło do głowy (tudzież do zakrętki...) zgęstnieć, to metalowe kuleczki w butelce temu skutecznie zapobiegną.
Czy można chcieć czegoś więcej? Ano można. Częstszych promocji! :D


No ale przecież nie byłabym sobą, gdybym zostawiła je takie zwykłe, różowe, prawda? Trzęsącymi się 'rencami' zmalowałam na nich łapacze snów. Krzywe jak cholera, zwłaszcza na prawej ręce, ale podobają mi się (: Nie bardzo są w 'moim stylu', ale za to znam kogoś, kto mi do takich łapaczy, piór i innych bardzo pasuje - dlatego też to zdobienie dedykuję Pauli, powszechnie znanej jako 'Lakierowa Mistrzyni Tamiit24'. <3



Jakie kolory z tej serii Manhattanu polecacie? (: Coś czuję, że na tym różu się nie skończy...

15 komentarzy:

  1. Kolor faktycznie jest świetny, jak roztopione lody śmietankowo-truskawkowe, wygląda uroczo i bardzo słodko :) A i łapacze moim zdaniem fajnie wyszły, ciekawy pomysł na wzorek :)

    Ja z tych lakierów Manhattanu miała kiedyś czarny i był świetny, a ostatnio spotykam się z licznymi ich pochwałami, chyba muszę się znów na coś skusić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aż musiałam się przejść do lodówki po lody :D

      wczoraj byłam w innym Rossmanie, ale niestety, wybór był mizerny - same ciemne kolory... mam nadzieję, że jeszcze upoluję jakiś fajny, nim minie promocja (:

      Usuń
  2. Bardzo ładny kolorek , też muszę zrobić wypad do Rossmanna

    OdpowiedzUsuń
  3. ja ma z tej serii fiolet ale twój lepiej wygląda

    OdpowiedzUsuń
  4. Lakierowa Mistrzyni... Nieee to za mało jeśli chodzi o nią :P Zdobieniowa Królowa co najmniej ;)
    Pięknie się ten róż prezentuje :) Idealnie wydałaś te znalezione pieniążki ;) Zrobiłabym podobnie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. fakt, Pauli zasługuje na wszelkie tytuły :D
      mogłam się rozgrzeszyć z tego zakupu, w sumie w ostatecznym rozrachunku wyszłam na 3 złote na plusie! :D

      Usuń
  5. śliczny kolorek :) Kilka razy przechodziłam obok niego i takiej ładnej brzoskwinki. Chyba muszę kiedyś po niego udać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zdecydowanie warto! a ta brzoskwinka to podobno ta idealna, także bierz koniecznie! :))

      Usuń
  6. Piękny ten róż : )
    Też staram się być grzeczna i nie szaleć na zakupach, bo oszczędzam, ale jest 4 sierpnia a ja już wydałam ponad 50 zł...

    OdpowiedzUsuń
  7. cudny kolorek :D a to coś czarne to wygląda na ster :D czyżbyś mi proponowała rejs dookoła świata?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to coś czarne to ten łapacz snów, Bejb! :D
      pewnie, z Tobą płynę wszędzie!

      Usuń
  8. Fantastyczna wariacja dreamcatcher'a :)))

    Mam jeden kolor, ale nie pamiętam nazwy :( Pokazywałam jakiś czas temu na blogu.

    OdpowiedzUsuń