sobota, 24 sierpnia 2013

L'OREAL CASTING CREME GLOSS | 460 TRUSKAWKOWY POCAŁUNEK

(post zaplanowany)

Witajcie!
Post znów publikuje się sam, bo ja od 4.00 rano siedzę w pociągu. Siedzę, albo podskakuję z podekscytowania w miejscu - to dziś! Spełnia się moje kolejne marzenie - o podróży do Londynu. Zapowiada się wariacko, intensywnie i baaaardzo pozytywnie, mam nadzieję, że moje ulubione miasto mnie nie rozczaruje (:

Lubię zmiany. A najprostszą ze zmian jest chyba zrobienie czegoś z włosami. W te wakacje już dwa razy zmieniałam ich kolor (żeby być precyzyjną: jednorazowa zmiana koloru, dwukrotnie) szamponetką bodajże z Marionu, ale tak spodobała mi się ta zmiana, że postanowiłam poszukać czegoś trwalszego niż 8-10 myć. W ten sposób trafiłam na krem koloryzujący 'Truskawkowy pocałunek' Casting Creme Gloss, który ma być obecny na włosach ok. 28 myć, czyli w moim przypadku - miesiąc.


W opakowaniu znajdziemy: tubkę z mleczkiem utleniającym, tubkę z kremem koloryzującym bez amoniaku, odżywkę,  rękawiczki, aplikator i instrukcję użycia. Farbowanie jest naprawdę proste: do tubki z mleczkiem wciskamy zawartość tubki z farbą, wstrząsamy do uzyskania jednolitego koloru, mocujemy aplikator, odłamujemy końcówkę i rozprowadzamy na wilgotnych włosach. Trzymamy farbę 20 minut, spłukujemy, aż woda będzie czysta, po czym na 2 minuty nakładamy odżywkę i znów spłukujemy. Producent zaleca wykonanie na 48 godzin wcześniej próby alergicznej - ja odpuściłam sobie ten krok, nieco zestresowana, ale nie odnotowałam żadnych skutków ubocznych. Nie miałam czasu na oczekiwanie, bo chciałam koniecznie zafarbować włosy przed wylotem, ale Wam radzę sprawdzić reakcję skóry przed nałożeniem - tak dla pewności (:


Farbę, czy też powinnam powiedzieć - krem, nakłada się bez problemu, nic nie ścieka niekontrolowanie z włosów, brudząc wszystko dookoła. Ma charakterystyczny zapach - początkowo nieco jak szampon, w czasie spłukiwania czuć inny, mniej przyjemny, ale nie dusi i nie męczy. Nie spowodował u mnie ani przesuszenia, ani swędzenia, czy innych negatywnych reakcji, nie splątał mi włosów - są lśniące, miękkie w dotyku i ładnie pachną.
Duży plus za to, że wszystkie kroki postępowania są dokładnie opisane na instrukcji - nawet osoba, która nigdy nie farbowała włosów, poradzi sobie z tym kremem bez problemu.

O samym produkcie to tyle, czas oczywiście na pokazanie efektów: 

1, 2 - przed farbowaniem, mój naturalny kolor.
3 - po farbowaniu, mokre włosy
4 - po farbowaniu, w półcieniu
5 - po farbowaniu, w świetle dziennym
6 - po farbowaniu, w cieniu


Ostrzeżona o tym, że kolor z reguły wychodzi 2 tony ciemniejszy niż na opakowaniu, trochę obawiałam się efektu. Faktycznie, nie jest to taka czerwień, jaką widzimy na kartoniku, ale jestem zadowolona - kolor to głęboka wiśnia, z nutami fioletu. Obiecywane przez producenta refleksy i pasemka widać, zwłaszcza w słońcu - również dlatego, że moje włosy nie miały jednolitego koloru wyjściowego.
Słowem - jestem wiśniowowłosa i zadowolona - niecałe 19 zł jakie w promocji wydałam na ten krem, nie poszły na marne. Czuję, że to nie będzie ostatni kartonik Casting Creme Gloss w mojej włosowej karierze (:

Używałyście kiedyś tego kremu? Jakie kolory polecacie? (:

6 komentarzy:

  1. Fajnie wyszło. Ja używam koloru 300 ciemny brąz i gdy pierwszy raz farbowałam wyszedł mi prawie czarny łeb :) Bardzo tą farbę lubię i tylko nią farbuję. Kiedyś miałam jeszcze taki karmelowy brąz, ale nie złapał w ogóle, pod słońce widać było tylko taki złoty refleks.
    Strasznie podoba mi się zapach tej farby, mogłabym wąchać i wąchać bez końca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mój czerwony się trochę wypłukał i teraz już jest taki kolor jak chciałam :D na pewno zostanę z tą farbą na dłużej!

      Usuń
  2. ja używałam jakiś czas temu, ale denerwowało mnie że po kilku myciach kolor znikał za bardzo. Kolor wyszedł fajniejszy niż na opakowaniu więc w tym przypadku na plus to, że farba wychodzi ciemniej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mi na razie bardzo nie znika, może mam trochę szczęścia :D

      Usuń
  3. Wyszedł bardzo, bardzo fajnie - ładnie Ci w tym kolorze :-) Ja aktualnie myślę, co zrobić z moimi odrostami ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. najlepiej pofarbować :D
      dzięki! :D

      Usuń