niedziela, 8 września 2013

PAZNOKCIE | OPI LUCKY LUCKY LAVENDER

Witajcie : )
Kiedy zmywałam z paznokci limonkowo-groszkowy lakier Barry M, który pokazywałam Wam tutaj, nie miałam ani cienia wątpliwości, jaki lakier pojawi się na nich następny. Musiałam, po prostu musiałam sięgnąć po pierwszego i (jak na razie) jedynego OPIka w mojej skromnej kolekcji. Najpierw powstał gradient - pokazywałam go na Instagramie i choć tam zebrał całkiem sporo 'serduszek', ja nie byłam szczególnie do niego przekonana...

Jako drugi w gradiencie wystąpił Barry M - Prickly Pear. (:
Kusiła mnie zmiana, kusiło zdobienie, które jakiś czas temu wypatrzyłam na Instagramie. Nie miałam wyboru - wróciłam do kształtu paznokci sprzed dwóch miesięcy (który już mnie denerwuje, o wszystko haczy i drapie) i pokryłam je dwiema warstwami OPI Lucky Lucky Lavender.





W tym momencie powinien nastąpić akapit pełen peanów na cześć właściwości lakierów OPI. Naprawdę ładna, duża buteleczka (i w dodatku fotogeniczna), długi, dobrze przycięty pędzelek, wygodna do trzymania nakrętka. A w butelce 15 ml lakieru o idealnej wręcz konsystencji, który nie rozlewa się gdzie nie trzeba, nie brudzi, a idealnie pokrywa płytkę paznokcia przy dwóch cienkich warstwach. Mało? To jeszcze dodam, że do tego zmywa się bez problemów, nie odbarwia płytki, a jego trwałość pod Insta Dri mogę ocenić spokojnie na 5-6 dni bez odprysków.
Na pewno nie będzie moim jedynym OPIkiem, już rozglądam się za kolejnymi. Blokuje mnie (na szczęście!) stan konta :D

Lakier został już zaprezentowany, czas na pokazanie zdobienia, które na nim wymalowałam. Troszkę rozjechało się na serdecznym palcu lewej dłoni (cóż, dziabłam się sondą...), próbowałam więc pokazać je na prawej dłoni - kolory wyszły nieco inne. Przyjmijmy więc, że zdobienie wygląda jak na prawej, a kolory jak na lewej ręce : )

Ręka lewa i właściwe kolory :)

Ręka prawa i właściwe zdobienie :)

Jeszcze raz ręka prawa i w bonusie suche skórki - lecę po krem do rąk, na żywo wyglądają dużo lepiej!
Koronka jest dziecinnie prosta w wykonaniu, a wygląda uroczo i dziewczęco - w sam raz do tej bazowej lawendy. Sam kolor na pewno będzie często towarzyszył mi jesienią - znów lubię fiolety, a kiedy indziej je nosić, jak nie w porze wrzosów? ; )


Rozpędziłam się ostatnio z postami, ale chyba znacie tę sytuację - wszystko, byle się nie uczyć? :D Niestety jednak, egzamin zbliża się w zatrważającym tempie, moja wiedza w podobnym tempie się kurczy, marnie widzę swoją przyszłość, więc wypadałoby już wziąć się do roboty na serio - odpalam więc wosk i sięgam po książkę, a Wam życzę miłej niedzieli!

Cat


25 komentarzy:

  1. Piękna koronka! Taka urocza! Proste, ale efektowne zdobienie! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję! co najważniejsze - banalne w wykonaniu :D

      Usuń
  2. Bardzo fajny delikatny kolorek.Koronka jest świetna :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Koronka bardzo dziewczęca :D

    OdpowiedzUsuń
  4. cudowny kolor, ale pędzelek zbyt cienki jak dla mnie :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale przy malowaniu fajnie się rozpłaszcza i naprawdę nie trzeba się namachać! :D

      Usuń
  5. Ślicznie to panna zmalowała.

    Mam kilka opików w kolekcji, ale ostatnio jojczę na nie strasznie...odpryski jeszcze tego samego dnia, to nie jest fajne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuję.

      Nie jest fajne, absolutnie. Mi na szczęście nie odpryskuje, chyba wie, jak bardzo na niego liczyłam : )

      Usuń
  6. wygląda prześlicznie. ;) i lakier bazowy i ta słodziutka koronka ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Koronka jest fajna chociaż ja nie ozdabiam paznokci. Tylko lakier, jedno"kolorowy" i tyle. Bawiłam się zdobieniami jak byłam w ogólniaku, teraz mi się nie chce. Wolę oglądać u koleżanek;)
    Podoba mi się gradient też :)
    W kwestii Opi to tak: jakieś 4 lata temu usłyszałam na temat tych lakierów, że są gorzej jakości niż wszystkim się wydaje. Zgodziłam się z tym nie zastanawiając się zbytnio nad cała sytuacja. Żyłam sobie, aż w końcu wyprobowałam Essie i tak się wkurzyłam, bo esiak był beznadziejny. Później opi znalazłam pod choinką i tak już poszło. Piaski przecież były i będą jeszcze;) teraz nie wyobrażam sobie życia bez opi. Będę inwestowac :)

    OdpowiedzUsuń
  8. OPI to OPI, ja mam słabość do tej firmy :) Aczkolwiek nie ograniczam się bo kolory mają bardzo wtórne i nie każdy wstrzela się w moje potrzeby, ale to pisze osoba która ma dwa pudła lakierów :D

    Do zdobień nie mam cierpliwości, korzystam za to z takich gotowców jak pękacze, piaski, topy wszelakie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Masz rację, ten lakier jest faktycznie fotogeniczny, zawsze masz ładne zdjęcia na blogu, ale te buteleczki są naprawdę udane :) Ja jeszcze nie miałam lakierów OPI, ale bardzo mi się podoba efekt, jaki widzę. Przypomina mi Purple Sherbet, Ciate, który mam, a jest to bardzo pozytywne skojarzenie :)

    OdpowiedzUsuń