sobota, 28 września 2013

DENKO | SIERPIEŃ&WRZESIEŃ 2013

Witajcie : )
Nie, nie zapomniałam o blogu. Ostatnio jednak wieczory spędzam nad naprawdę dobrym FF, z woskiem topiącym się w kominku i kilkoma kubkami barszczu instant. Ot, taka moja metoda na jesień. 
Skusiłam się na zakup dwóch wosków YC - Fresh Cut Roses i Summer Scoop. Ten drugi poszedł na pierwszy ogień i chociaż odpaliłam tylko ćwiartkę, przez 12 godzin w moim pokoju i połowie reszty mieszkania unosił się mdlący zapach truskawek ze śmietaną. Zły początek znajomości z YC, oj zły. Mam nadzieję, że będzie lepiej, bo pokładam duże nadzieje.


Jak to na koniec miesiąca, taszczę do Was torbę ze zużyciami. Przypominam - to z dwóch miesięcy, i to nie wszystko, bo jeszcze pozużywałam miniaturki, które zabrałam do Londynu, ale wiadomo - tego nie przywoziłam z powrotem.


Zdjęcie grupowe jak zawsze na początek, a teraz już z krótkim podsumowaniem i podziałem na stałe grupy: włosy, ciało, paznokcie, reszta. (:


Grupę 'do włosów' reprezentuje 5 opakowań - 2 po produktach dobrych, 3 po raczej słabych. Po jasnej stronie mocy plasują się: szampon z odżywką i olejkiem kokosowym Timotei, który pięknie pachnie, zostawia włosy miękkie i takie milusie oraz odżywka dołączona do farby Casting Creme Gloss z Loreala. Grupę średniaków natomiast reprezentują dwa szampony Balea - borówkowy do codziennego mycia i z serii profesjonalnej, rzekomo nadający objętości, które krzywdy mi nie zrobiły, ale jakoś nie podbiły mojego serca, oraz lakier do włosów Wellaflex, który stał na półce nieco zbyt długo, by móc go teraz zużyć do końca. Babcia z uporem maniaka kupuje mojej mamie co rok zestaw lakier+pianka, chociaż mama ich nigdy nie używa, a dla mnie lakier o 'mocy' 2 to zdecydowanie za mało. Teraz sięgnęłam po Isanę z numerkiem 5, mam nadzieję, że chociaż ona da radę.


W grupie 'do ciała' w tych miesiącach też nie było wcale dobrze. W końcu zużyłam, a raczej przemęczyłam czekoladowy peeling cukrowy Perfecty, który z misją ujędrniania mocno się minął, a w dodatku jest, wybaczcie sformułowanie, upierdliwy w użytku. Szału nie było też przy używaniu żelu antybakteryjnego Balnea, bo zużył się, zanim zdążyłam wyrobić sobie o nim zdanie. Z piankami Isany coś ktoś kombinował, bo po dojściu do połowy opakowania, z dzióbka leci płyn, a nie pianka i wstrząsanie nic nie daje, tylko się zdenerwowałam. Wracam do Venus! Krem do depilacji Jasmin natomiast, to coś dla osób, które nie golą nóg/innych części ciała tygodniami - z krótkimi włoskami nie daje rady, z długimi się rozprawia. Z czym nie poradzi sobie szpatułka, poradzą sobie... nasze palce. Można wyciągać włosy ze skóry bezboleśnie. No ale to nie o to chodzi przy takim produkcie. Natomiast honoru grupy broni ananasowy żel Balea z limitowanej edycji, no ale o moim uwielbieniu dla żeli tej marki już dobrze wiecie : )


W grupie paznokciowej znalazły się trzy zmywacze - wiecie, że zużywam litrami; poza tym z Eveline pseud-cudo 3 w 1 - wysuszacz, utwardzacz i nabłyszczacz, który wyłącznie rozmazywał wzorki, nie robiąc nic z obiecywanych rzeczy, odżywka Venity 9w1, która zniszczyła mi paznokcie, lakiery z Essence i Golden Rose, z którymi nigdy nie było mi po drodze i na koniec ulubiony papierowy pilnik, który zwyczajnie podległ wymianie (:

A całą resztę reprezentują: błyszczyk Paese Colore Mio, który uwielbiałam, ale niestety, opakowanie się rozleciało, kosmetyk zaczął się rozlewać i brudzić, więc z bólem serca się żegnamy. Puder Synergen - klasyk, do którego zawsze będę wracać, ale teraz zamierzam zdradzić go ze Stay Matte Rimmela. Pochwalić mogę jeszcze tropikalną maskę peel off z Superdruga, ale cóż mi z tego, skoro prędko nie będę miała okazji jej poużywać? ;( Z cyklu maseczek - Galenic zagwarantował mi nawilżenie i piękny, smerfastyczny kolor na buzi, ale za to chłodzącej maski z Eveline nawet nie wypróbowałam, bo trafiła do mnie przeterminowana - ach, te gratisy w drogerii! Na koniec jeszcze miniatura kremu matującego z SVR, który z matem nie miał nic wspólnego - i to już koniec, jeśli chodzi o zużycia z sierpnia i września!

Następny taki post podrzucę Wam pewnie pod koniec roku, chyba, że puste opakowania mnie przysypią. : )
Od poniedziałku wracam na uczelnię. Plan jest podły, ale w sumie cieszę się z października. Październik to miły miesiąc. Nie dajcie się jesieni, nie dajcie się uczelniom i bawcie się dobrze :)

33 komentarze:

  1. "Babcia z uporem maniaka kupuje mojej mamie co rok zestaw lakier+pianka, chociaż mama ich nigdy nie używa" haha, babcia mistrz trollowania :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! :D ale tak to jest, jak ma się niewielkie fundusze, a jednak chce się coś komuś kupić :D a mama nigdy sie nie przyznaje, że nie używa :D

      Usuń
  2. A mi ten borowkowy szmapon baaardzo podpasowal <3 Zaluje ze nie kupilam wiecej :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz :) dla mnie jakoś za mało się pienił, wolę jego wiśniową wersję :)

      Usuń
  3. Ta odżywka z farby jest genialna i nie wiedzieć czemu nie ma takiej pełnowymiarowej ;)
    Peeling z perfecty uwielbiam. Oczywiście nigdy nie wieżę, w ujędrnianie, usuwanie cellulitu itd. Lubię jego zapach, jest po prostu do zjedzenia.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię ją, a rzadko kiedy używam odżywek, więc to dużo znaczy, że ją polubiłam :D
      Zapach tego peelingu też uwielbiam, to jedyny jego aspekt, który doceniam. Cała reszta dla mnie była nie do zniesienia. No, chociaż nieźle nawilżał :D

      Usuń
  4. U mnie z żelem z Isany stało się to samo, leci sama woda ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pewnie znowu machlojki w składzie, albo nie wiem już co... wracam do pianek z Venus - złotówkę droższe, ale przynajmniej połowy nie wyrzucę. : )

      Usuń
  5. Sporo zużyłaś, na początku myślałam, że z 1 miesiąca, a później dopiero zaczęłam się wczytywać :P Z przedstawionych produktów miałam tylko puder z Synergen :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W zasadzie chyba w większości to zużycia z sierpnia, we wrześniu dołożyłam mało co :D
      Synergen chyba zna każdy, to taki klasyk (: ale zmienili opakowanie, kolory, skład - boję się teraz po to sięgać ;(

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. zmywacze mogłabym kupować w litrowych butlach :D
      dzięki, teraz czas na zakupy! :D

      Usuń
  7. Gratulacje wielkiego denka :) U mnie jak zawsze opornie. Też używam Synergen, ale w nowej formule ma bardzo nieprzyjemny zapach, mnie kojarzy się z zapachem cynku. Wolałam poprzednią wersję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tej nowej jeszcze nie kupowałam, trochę się boję po zmianie składu... Ponoć już nie matuje tak dobrze, a mi właśnie na macie zależy ;c

      Usuń
  8. U mnie jeszcze lato ♥ ale życzę Ci udanego października, pomimo że plan zajęć nie do końca trafiony :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, zazdroszczę - przyślij pocztą :D
      Wiesz co, przyjrzałam się planowi na spokojnie i nie jest źle - co prawda zajęcia do nocy, ale tylko co drugi tydzień - bo w tym drugim mam wolny wtorek, środę i czwartek :D Także październik będzie dobry, trzymam kciuki, żeby dla Ciebie był taki również :*

      Usuń
  9. powodzenia w październiku! ja trochę tęsknię ukradkiem za uczelnią, ale spoko. za maksymalnie rok pójdę na jakieś podyplomowe tylko muszę zaoszczędzić. tymczasem pozostają kursy online :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mnie jeszcze czeka tyle lat edukacji, że o dodatkowych nawet nie myślę :)

      Usuń
  10. Wow. Spore to denko. Gratuluję zużyć :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja z YC miałam tylko satin vanilla i bardzo mi się podobał ten zapach. :) Przypomniałaś mi o tych mini odżywkach Castinga, uwielbiałam je! Tęsknię za farbowaniem włosów... :(
    PS. Super się czyta twoje posty, masz niebywałą lekkość pióra. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wąchałam przy tych zakupach właśnie Satin Vanillę, ale odłożyłam, bo nie przepadam za zapachem wanilii - liczyłam na truskawki, a tu taki klops ;c
      Dziękuję, niesamowicie miło mi to czytać ;*

      Usuń
  12. Odżywki z Castingów są super, odkładałam swoje po każdym farbowaniu używając normalnych masek, a teraz robię sobie odżywianie jesienią, korzystając z zachomikowanych mini odżywek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o, to całkiem niezły pomysł :) Ja bardzo 'odżywkowa' nie jestem, więc te mini opakowania mi wystarczają :D

      Usuń
  13. Sporo zużyć, trochę porządków i dobrze - nie ma, co trzymać tego, co niepotrzebne :) Moja mama też lubi tę odżywkę z Casting, mi na ogół takie produkty dołączane do farb, jednak nie służą. Puder Syngerin teraz mam w użyciu i bardzo go polubiłam.
    Coś jeszcze z londyńskich zakupów, prócz tej maseczki, Cię w sobie rozkochało? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja mama przekonała się do zafarbowania swoich siwych włosów Castingiem, jestem z niej dumna :D
      Paradoksalnie pędzel z MACa :D No i lakier OPI. Szminkę Nectar też polubiłam, ale strasznie wysusza mi usta niestety. Dobrze, że nie zdecydowałam się wziąć bordowej, bo teraz bym się męczyła ;C

      Usuń
    2. Mi też ona wysusza usta, ale używam ją zawsze z balsamem do usta pod nią i jest znacznie lepiej :) No, ale niestety to dalej nie "to", a szkoda, bo kolor jest super.

      Usuń
  14. Zazdroszczę powrotu na uczelnię. Nadszedł pierwszy dzień października, moje serce zostało rozdarte brakiem studiowania. Ciesz się póki możesz, bo zostaniesz taką zrzędliwą staruszką jak ja :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zu, wcale nie jesteś zrzędliwą staruszką <3

      Usuń
  15. Kusi mnie już od jakiegoś czasu wypróbowanie produktów z Balea :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. są warte spróbowania, zwłaszcza żele i szampony!

      Usuń
  16. wow! poszalałaś i zaskoczyłaś mnie odżywką z Venity. Ja miałam ich 2 odżywki i w sumie bardzo je lubiłam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o proszę! Gdybym wiedziała, zostawiłabym tę buteleczkę dla Ciebie ;c

      Usuń