sobota, 5 października 2013

O PERFUMACH OUR MOMENT

Witajcie!
Na wstępie zaznaczę - nie znam się na perfumach, nie umiem opisywać zapachów. Co prawda nie mam problemów z kojarzeniem np. aromatu z człowiekiem, sytuacją, jestem strasznie wrażliwa na zapachy, a i bez pudła rozpoznam, co na obiad mają moi sąsiedzi, gdy w porze gotowania wchodzę na swoje piętro, ale opisywać nut zapachowych po prostu nie umiem. Dlaczego więc biorę się za pisanie posta na temat perfum właśnie?

Po pierwsze - jakiś czas temu dostałam prośbę o pokazanie swojej kolekcji zapachów. Kolekcja wielka nie jest, bo oprócz bohatera dzisiejszego posta liczy jeszcze trzy buteleczki - podróbkę DKNY rodem z Biedronki za całe 7 peelenów, 'Like a girls night out' z Essence oraz 'Miami party' z Avon.
Po drugie - prezentowane dzisiaj perfumy to moje pierwsze 'poważne', czyli nie kupione na bazarku/z katalogu - do tej potem po prostu nie czułam potrzeby kupowania drogich perfum, bo używam ich rzadko. W dodatku mają szczególne znaczenie, bo po pierwsze - są sygnowane przez zespół, który uwielbiam, a po drugie - dostałam je od Asi i zawsze, kiedy po nie sięgam, wysyłam porcję dobrych fluidów za morze ; *
Po trzecie wreszcie - perfumy te absolutnie wpisują się w moje gusta zapachowe i są takie 'moje'. To chyba wystarczająco powodów, by móc o nich napisać kilka słów. Potraktujcie proszę ten post jako 'mam i napiszę Wam o tym, bo je lubię', a nie jako poważną, merytoryczną recenzję.

To tyle przydługiego wstępu - przedstawiam Wam bohatera posta, czyli perfumy Our Moment by One Direction.

Z uwagi na to, że zdjęcia w tym poście nie wymagają wierności kolorystycznej, troszkę je podbarwiłam :D
O premierze tego zapachu pisałam już w czerwcu, TUTAJ. Odsyłam Was do tamtego wpisu, gdyż tam umieściłam obietnice producenta i historię powstania pomysłu na produkt. Resztę oraz moje zdanie znajdziecie poniżej, ale najpierw obejrzyjcie ten krótki filmik ; )




Zacznijmy oczywiście od opakowania. Różowy kartonik ze zdjęciami chłopaków, który widzicie na pierwszym zdjęciu, kryje szklaną, nieregularną w kształcie, dość masywną, ale nie toporną buteleczkę, zwieńczoną a'la koroną. Nie ukrywam, ucieszyłam się, że przy pojemności 30 ml również jest takie opakowanie - wcześniej do mediów podana była informacja, że dopiero przy pojemności 50 ml perfumy będą tak opakowane.
Korona ma również swoją mikro-historię - chłopcy podobno chcą, żeby wszystkie ich fanki czuły się jak księżniczki, więc razem z perfumami dali nam wszystkim korony :D
Ponadto w kartoniku znalazłam małą karteczkę z podziękowaniami za zakup oraz kodem, uprawniającym do wzięcia udziału w loterii. Oczywiście oczyma wyobraźni widziałam już, jak wygrywam bilet na koncert, ale radość była przedwczesna - oferta nie działa w Polsce.


Nuty zapachowe perfum Our Moment prezentują się następująco:
nuta głowy: różowy grejpfrut, owoce leśne, czerwona porzeczka
nuta serca: świeża frezja, płatki jaśminu, plumeria
nuta bazy: kremowe piżmo, nuty drzewne, biała paczula

Dla mnie, jako niewprawnego 'wąchacza', na początku wyczuwalne są delikatne, świeże owoce i kwiaty, później aromat staje się nieco bardziej pudrowy (ale nie w babciny sposób!) i otulający. Jedno psiknięcie wystarcza, by zapach był wyczuwalny cały dzień (oczywiście z każdą kolejną godziną słabiej i mniej świeżo i owocowo, a bardziej 'ciepło'). Po pierwszych użyciach byłam miło zaskoczona, że nie znika w kilka godzin, a nawet po 12 godzinach od aplikacji aromat jest minimalnie wyczuwalny.


Nie jestem wielką fanką wylewania na siebie perfum, ale dla tego zapachu robię wyjątek i sięgam po niego może nie na co dzień, ale przy większej okazji albo po prostu gdy mam gorszy dzień - ten zapach świetnie poprawia mi humor!
Gdybyście były go ciekawe, od od 15 października będzie można go dostać w Douglasie - nie sprawdzałam, jak kształtuje się cenowo, ale powinno to być ok. 140 zł za 100 ml.

Jakie są Wasze ulubione zapachy? :)

PS. Już jutro spotykam się z Dziewczynami  na III Opolskim Spotkaniu Blogerek Kosmetycznych! Strasznie szybko zleciał czas od naszego ostatniego spotkania, więc już troszkę mi tych naszych ploteczek brakowało : ) Mam nadzieję tylko, że nikt nie ucieknie, słysząc jak koszmarnie churcholę - jak to po rozpoczęciu semestru bywa, dopadło mnie przeziębienie :D

18 komentarzy:

  1. Dziękuje za fludiki, jesteś kochana! :* Bardzo żałuję, że go nie powąchałam, jak go kupowałam, bo z opisu brzmi bardzo w moim guście. Przy następnej okazji to nadrobię. Trzymam kciuki za udane spotkanie, bawcie się dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czuję, że Ci się spodoba :)
      Dziękuję, mam nadzieję, że będzie jak zwykle fajnie : )

      Usuń
  2. mam nadzieję, że mnie nie zarazisz ;p Wypsikaj się tym cudem, bo ja lubię takie nuty ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty no właśnie,ty się wypsiekaj a my niuchniemy:)

      Usuń
    2. Będę się starała nie zarażać : D
      A wypsikam się, a co!

      Usuń
  3. ale ładny flakon ;)
    zapachu nie miałam okazji jeszcze poznać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest taki uroczy i różowiutki, ale idealnie koreluje z zawartością :)

      Usuń
  4. dziękuję za posta <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Też cały czas zastanawiam się, czy ktoś nie ucieknie, ponieważ mam chore gardło, co przekłada się na chropowate gardło. Teraz wiem, ze nie będę osamotniona;)

    Lubię pudrowe kompozycje:) Połączenie jaśminu, frezji i owoców leśnych brzmi niezwykle obiecująco:) Chętnie zapoznam się z testerem, gdy ten zawita do opolskiego Douglasa. Nie potrafię sobie wyobrazić tego zapachu, muszę go poczuć:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możemy sobie pokasływać razem :D W sumie pół nocy nie spałam, jak podniosłam się w końcu o 5.00, to już miałam moment zwątpienia, czy w ogóle wychodzić z domu, bo ledwie widziałam na oczy, ale garść tabletek i gorąca herbata jakoś mnie postawiły na nogi :)
      Jeśli lubisz takie kombinacje, to zdecydowanie polecam, może nie jest unikatowy, ale na pewno piękny :)

      Usuń
  6. Pierwszy raz widzę te perfumy na oczy. :) Ja tam uwielbiam słodkie ulepki. :D Chociaż zielone jabłuszko też o dziwo przypadło mi do gustu. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Polsce jeszcze ich nie ma, a w sumie huczy o nich tylko w gronie Directionerek :D
      Mnie w nich przekonały te nuty owoców leśnych i porzeczki, uwielbiam!

      Usuń
  7. Mogłabym je kupić tylko dla buteleczki ;)
    Ale zapach raczej nie mój...

    OdpowiedzUsuń
  8. Jestem ciekawa jak pachną te perfumy. Buteleczka jest piękna i dumnie bym ją trzymała na półce. ;)

    Pozdrawiam,
    Klaudyna

    OdpowiedzUsuń
  9. Moja młodsza siostra, wierna fanka 1D byłaby wniebowzięta, gdybym sprezentowała jej taki flakonik. Muszę nad tym pomyśleć, w końcu Mikołajki już niebawem... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno byłaby przeszczęśliwa : ) Pozdrów koniecznie siostrę!

      Usuń
  10. Nie mam ulubionego, zależy od nastroju!

    OdpowiedzUsuń