niedziela, 13 października 2013

MAKE UP ACADEMY | SZMINKI 4, 16, MOMENTS

Witajcie :)
Moja szminkomania osiąga niepokojące rozmiary - w drogerii już nie rozglądam się za lakierami, a za mazidłami do ust! :D Podobnie było w Londynie i być może pamiętacie, że przywiozłam stamtąd 3 szminki MUA - czas więc na ich prezentację i krótkie recenzje, zwłaszcza, że ostatnio są mocno eksploatowane.




Gdy weszłam do Superdruga, gdzie dostępne są kosmetyki marki MUA (w większości za śmieszne pieniądze - całego funciaka!), byłam pewna, że nie wyjdę bez szminki w odcieniu '16 Nectar' - zobaczyłam go w tym poście u Asi i już wtedy wiedziałam, że to ten idealny odcień między brzoskwinią a pomarańczą. Nie pomyliłam się - pokochałam go natychmiast. Świetnie sprawdził się latem, a i na jesień doskonale pasuje. : )
Szminka ta jest niestety nieco problematyczna - chociaż pigmentacji nie mam nic do zarzucenia, bo jest naprawdę przyzwoita, to przez wykończenie w kierunku matowego jest nieco tępa w aplikacji, wysusza usta i zbiera się w załamaniach. Kosmetyk ściera się dość szybko, po 2-3 godzinach szminki nie ma już na ustach, ale kolor pozostaje - od biedy można odpuścić sobie poprawki!
Żeby możliwie jak najbardziej zwalczyć te ujemne kwestie szminki, używam zawsze pod nią balsamu, a po nałożeniu ze sztyftu delikatnie rozsmarowuję i wklepuję opuszkiem palca.


W związku z tym, że moje umiejętności robienia zdjęć ustom są nikłe, znalazłam jeszcze zdjęcia 'szminki w akcji' - w tym przypadku dosłownie, bo w końcu to zdjęcie z Bondem :D

Mam nadzieję, że widać pomarańcz. Widać?

Drugi kolor zachwycił mnie w opakowaniu, po zeswatchowaniu entuzjazm zmalał, by w końcu przerodzić się w stonowaną sympatię. Mowa o odcieniu 4, czyli delikatnym baby pink.
Tutaj historia konsystencji jest diametralnie inna! W zasadzie bardziej przypomina mi balsam koloryzujący, niż szminkę, bo jest 'mokra', lekko sunie po ustach, zostawiając ledwie cień koloru i połysk. Trzeba się więc namachać, by było go dobrze widać, zwłaszcza na naturalnie ciemnych ustach, ale przynajmniej nie widać, jeśli się nią zbyt daleko wyjedzie :)
Ściera się bardzo szybko, nie zostawia koloru jak 'Nectar', ale nie wysusza ust, a nawet powiedziałabym, że lekko je nawilża. Jest idealna, gdy chcemy mieć 'coś' na ustach, ale nie chcemy sięgać po ciemne kolory.

W akcji pokazywałam ją chociażby w ostatnim poście : )

Na koniec brudny, lekko malinowy róż, który ujął mnie nie tyle kolorem, co... faktem, że jest z edycji limitowanej Kiss You, sygnowanej przez One Direction, a w dodatku jego nazwa to tytuł mojej ukochanej piosenki - Moments. Wyróżnia ją opakowanie (z autografem mojego ulubieńca Nialla :D), wzory na sztyfcie, a także cena (3Ł), natomiast pod względem technicznym łączy cechy powyższych dwóch szminek ze zwykłej kolekcji - jest dobrze napigmentowana jak Nectar, ale nie wysusza ust i jest lśniąca jak baby pink o numerze 4.

Cieniutka warstwa w akcji :)
Tanie, plastikowe opakowania, które łatwo się rysują, nie stanowią dla mnie problemu, cena jest dużym plusem, ale przez to, że nie ma pewności, jakie właściwości ma zawartość, nie wiem, czy skuszę się na kolejne kolory.

Pozytywnie jednak zaskoczył mnie jeden, drobniutki fakt, o którym nigdzie wcześniej na blogach nie czytałam. Mianowicie, na spodzie szminki jest 'okienko', które idealnie oddaje kolor szminki w środku. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby ten element nie był... wykręcany!


Zauważyłam to przypadkiem, przygotowując zdjęcia do recenzji - okazuje się, że na dole szminki znajduje się malutki słoiczek z kolejną porcją kosmetyku! To świetne rozwiązanie, gdy chcemy pomalować kogoś innego/pożyczyć szminkę, albo gdy zwyczajnie sztyft się skończy! :) Takie niespodzianki to ja lubię!

Miałyście kiedyś szminki MUA? :)

25 komentarzy:

  1. Mam tą 16, jakoś nie jetem strasznie do niej przekonana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. faktycznie, ma trochę minusów, ale kolor ją ratuje :D

      Usuń
  2. Drugi kolorek podoba mi się chyba najbardziej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jest bardzo delikatny, więc chyba najbardziej codzienny :)

      Usuń
  3. Wszystkie wyglądają fajnie :) ale 16 zdecydowanie najlepsza!

    OdpowiedzUsuń
  4. Miałam i więcej nie chcę :P
    Ładne kolory sobie wybrałaś, bardzo twarzowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wciąż zastanawiam się, skąd się wzięło Twoje 'zrażenie' do firmy :D
      Dziękuję! Nigdy nie sądziłam, że w pomarańczy będzie mi do twarzy, ale bardzo się w niej polubiłam. Mam nadzieję, że z fioletem będzie to samo : D

      Usuń
    2. Dlaczego? :) To jest tak, że jak wypróbowałam kilkanaście produktów, które okazały się bardzo przeciętne, to podliczyłam kwotę i... mogłam sobie za nią kupić coś raz, a porządnie. Nie lubię takich tanich alternatyw, które mnie nie satysfakcjonują i w rezultacie kończą w koszu. Jedynie kilka rzeczy poszło w inne ręce, bo uznałam, że takiego czegoś nie chcę dawać drugiej osobie.
      Wiem, że palety mają swoje zwolenniczki :) W moim odczuciu ich zaleta zaczyna się i kończy na cenie :D Nic poza tym.
      Pomadki, lakiery, linery, tusze w żaden sposób nie trafiają do mnie pod kątem jakości, ale to tania marka więc nie oczekiwałam Bóg wie czego. Tak, jak nie oczekuję zbyt wiele np. od Essence, Catrice, Bell itd. Wiesz o co chodzi? Zdarzają się jednak perełki i taką są pojedyncze cienie MUA. Jakby ktoś je zaczarował :D Zupełnie inna formuła niż te z palet. Wybór kolorów ograniczony, lecz mam swój zestaw, który zostanie ze mną :) Całej reszty się pozbyłam.

      Była też bardzo fajna seria błyszczyków, ale nie widzę ich od dłuższego czasu.

      Uważam za to, że właśnie takie tanie marki są dobrym sposobem na zapoznanie się z kolorem np. jak w nim wyglądamy/czujemy się. Bo czasem szkoda inwestować więcej jeżeli na samym początku pojawia się znak zapytania.

      Usuń
    3. A, czyli odpowiedź jest tak prosta :D
      Ja właśnie z uwagi na cenę zdecydowałam się na zakup kilku rzeczy - tak jak mówisz, można przekonać się co do kolorów, albo tak jak w moim przypadku - znaleźć coś do używania 'na co dzień' - dźwiganie ze sobą wielkiej palety 120 cieni na wyjazdy odpada, ale już wrzucenie małej paletki, od której nie oczekuję zbyt wiele, jest całkiem możliwe :D
      Dzięki tej szmince Nectar polubiłam się w takich koralowo-pomarańczowych odcieniach, o których nie powiedziałabym wcześniej, że będą mi pasować :D

      Usuń
  5. O, na tym zdjęciu z Bondoem dobrze wyszedł ten jej kolor :) Bo właśnie miałam pisać po tych zdjęciach z bliska, że u mnie wygląda zupełnie inaczej :) Szkoda, że ona jest taka problemowa, dla mnie za tępa i za sucha, ale kolor jest idealny i marzę o znalezieniu jej lepszego odpowiednika.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Noo, bo ja mam właśnie taki talent do robienia zdjęć swatchy :D Zauważyłam też, że z makijażem na twarzy wygląda inaczej, a inaczej solo :D
      Muszę sprawdzić, czy Catrice nie ma przypadkiem czegoś podobnego, tylko teraz mam szlaban na wchodzenie do drogerii :D

      Usuń
    2. Daj znać jakbyś sprawdziła :) Ze swatchami w ogóle jest ciężki, bardzo często mój aparat też zmienia kolor, mimo dobrego oświetlenia. Teraz jak tak patrzę, to ta szminka z kolekcji One Direction jest naprawdę ładna, lubię takie pomadki, które rozświetlają twarz :)

      Usuń
  6. Świetne kolorki, ja mam jedną z nich 16 Nectar :) Odważny z niej kolorek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to prawda, ale świetnie wygląda :D

      Usuń
  7. Pierwsza i ostatnia szminka cud. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cieszę się, że się spodobały :D

      Usuń
  8. ile kosztowaly Twoje okularty? wygladaja zdecydowanie najkorzystniej z wszystkich, jakie nosilas

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki ;D najbardziej je lubię :D
      Co do ceny - rozumiem, że chodzi o same oprawki - nie pamietam dokładnie, wydaje mi się, że nie więcej, niż 200 zł, ale głowy nie dam - kupowałam je dawno :)

      Usuń
  9. Ta pierwsza byłaby dla mnie idealna. ♥ A te ''słoiczki'' - wow!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nigdy wcześniej nie spotkałam się z takimi słoiczkami i byłam mega zaskoczona! :D

      Usuń
  10. Nigdy nie miałam i nie wiem, kiedy będę miała okazję

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja też byłam zaskoczona opakowaniem, oczywiście pozytywnie :) Mam odcień shade i jak dla mnie jest ok.
    Pozdrawiam i obserwuje.

    OdpowiedzUsuń