niedziela, 29 grudnia 2013

DENKO | PAŹDZIERNIK, LISTOPAD & GRUDZIEŃ 2013

Witajcie!
Ostatni post denkowy pojawił się bodajże we wrześniu, wtedy też pisałam, że kolejną odsłonę pokażę Wam dopiero na koniec roku - w takim razie przybywam! Spodziewałam się, że będzie tego więcej, zwłaszcza, że naprawdę przykładałam się do zużywania pozaczynanych kosmetyków, by nowy  rok zacząć bez starych śmieci, ale jak widać - nie ma nie wiadomo jakich stert ;-)


Na początek kategoria ciało. Tutaj wiele się przez te trzy miesiące nie działo: jeśli chodzi o żele pod prysznic, nadal królują te z Balei, tutaj ślicznie pachnąca wersja borówkowa, która dość szybko mi się niestety przejadła. Tak jak już wielokrotnie pisałam - żele dobrze się pienią, do oczyszczania skóry nie mam zarzutów, w kryzysowych sytuacjach i do golenia nóg się nadadzą ;-) Wielką pianę w wannie niezmiennie zapewniają mi płyny z Luksji - wariant cytrynowy to już mój trzeci i chyba najmniej ulubiony - czekoladowy był lepszy. Jeśli o zapach chodzi, dużo lepiej wypada podróżna wersja scrubu z Soap&Glory - Flake away. Jego minusem była oczywiście słaba wydajność - starczył na... dwa użycia. No, ale o to chodzi, jeśli mamy do czynienia z miniaturą. Kolejne dwa produkty to nawet nie tyle zużycia, co wyrzutki - spray z drobinkami złota, który nadawał się tylko do zrobienia z podłogi tłustego lodowiska, ewentualnie do oglądania, jak drobinki pływają w olejku, i balsam do ciała z Avonu - nie był najgorszy, jakoś tam nawilżał, ale za długo stał nieużywany i zwyczajnie się przeterminował.


Produktów do włosów "zużyło się" trochę więcej - ulubiony szampon z Timotei (z olejkiem kokosowym), różowy szampon Balea, o którym już chyba pisałam i jego pomarańczowy kuzyn, który, jako przeznaczony do włosów farbowanych, powinien się u mnie sprawdzić, a dał kompletną plamę, ze swędzącą skórą głowy włącznie. Oj nie, tu nie będzie powrotu. Podobnie nie zamierzam wracać do kolagenowego serum z BingoSpa, które zużyłam do mycia pędzli, ani do odżywki z chmielem i miodem z Progres - nie nadawała się ani do włosów, ani do pędzli, ani nawet do golenia nóg. Bubel jakich mało! Termoochronny spray z Isany zużywałam tak długo i opornie, że kolejnej butelki nie kupię (pewnie do końca życia bym jej nie wypsikała), ale nie był zły, ładnie pachniał i dawał złudzenie, że nie niszczę włosów prostownicą. ;-)


Tak, tak, micele... Na te z AA nie mogę już patrzeć, kto śledzi bloga, wie dlaczego. Myślałam, że już gorszy mi się nie zdarzy. A tu jednak, niespodzianka, chwalony powszechnie płyn micelarny z Biedronki okazał się koszmarem. Okej, z makijażem jakoś takoś sobie radził, ale gdy tylko dostał się do oka, wywoływał takie pieczenie i ból, jakbym co najmniej rozżarzony węgiel wrzuciła pod powieki. Nigdy więcej, powiadam!


Podkład z Pharmaceris to nie ideał - brakuje mi krycia, matu, kolor minimalnie nie taki, ale jak na razie nic lepszego nie znalazłam, więc po zużyciu tego opakowania, kupiłam drugie. Mimo wszystko, nadal poszukuję!  Dwie maskary - Avon SuperShock i L'Oreal False Lash Wings były świetne, ale gdy okazało się, że efekt, który dają (kosztujący ok. 25 zł w przypadku pierwszej i ok. 60 zł, jeśli chodzi o drugą) uzyskam, używając zielonego tuszu z Wibo... Nie myślałam nawet o kolejnym zakupie tej parki.
Plastikowy słoiczek krył w sobie najlepszy(!) balsam do ust, z jakim kiedykolwiek się spotkałam, a swego czasu miałam takich mazideł otwartych kilkanaście na raz. To handmade'owy balsam o zapachu gumy do żucia od SmykuSmyka - idealny nie tylko na wyschnięte usta, ale i na popękane kąciki, pozadzierane skórki i wszelkie suche miejsca. Ideał w tej kategorii!
Zapach Essence - Girls' Night Out długo był moim dziennym ulubieńcem. Śmiesznie tani, bo kosztujący jakieś 15 zł, dość trwały i przyjemny - słodki i głęboki. Myślę, że jeszcze do niego wrócę, gdy zużyję pootwierane buteleczki z innymi wodami perfumowanymi i toaletowymi.
Pędzel z BeBeauty dzielnie służył mi dobre 5 lat, ale w końcu doczekał się na wymiany na RT Powder Brush - nie mogłam już znieść wylatującego, drapiącego włosia, natomiast liner z Pierre Rene i kredka/konturówka bodajże Paese to dwa niewypały. Liner robił koszmarne prześwity i daleko było mu do określenia 'perfect liner', a kredka o liliowo-fioletowym kolorze była po prostu koszmarna w każdym aspekcie. Nie nadawała się ani do oczu, ani do ust, rozmazywała się na potęgę... No i te drobinki! Uh!


Zmywacze do paznokci jak zawsze schodzą w ilościach hurtowych - tym razem skusiłam się na te z Isany i jestem zadowolona - nie są drogie, a lakier zmywają jak trzeba : ) w końcu wymęczyłam też krem do rąk z Avonu, który od liceum nosiłam w torebce. Brakuje mi nawyku smarowania, dlatego denkowanie tych 75ml trwało niesamowicie długo; w przyszłym roku postaram się o większą częstotliwość kremowania. Nad częstotliwością malowania paznokci nie muszę pracować - wszelkie odżywki, jak ta z Eveline 8w1, topy - tu Sally Hansen Insta Dri, a także białe lakiery schodzą u mnie jak woda ; )


Pod koniec roku szło mi też całkiem nieźle zużywanie próbek i saszetek. Mini tubka z odżywką do włosów Equilibra to oczywiście zbyt mało, by ocenić cały produkt, ale żadnych skutków ubocznych nie zauważyłam, więc jest ok. Masło do ciała z Farmony pachniało cudownie, szybko się wchłonęło i starczyło ot tak, na raz - znajomość krótka, ale przyjemna. Podobnie jak z samonagrzewającą się maseczką czekoladową z Superdrug - co prawda z moją twarzą nie zrobiła nic, ale tak pięknie pachniała roztopioną, mleczną czekoladą, że wszystko jej wybaczę! Lepiej sprawdza się tropikalna peel-off tej samej marki, twarz jest oczyszczona i lekko napięta, tak jak lubię  ; ) Z nadzieją sięgałam po peel-off Efektimy, ale niestety, efektu nie było żadnego. Ale lepszy żaden niż to, co stało się z moimi rękami po peelingu i masce do rąk tej marki - podsumuje to jedno słowo. Alergia...

To na tyle, jeśli o wyrzutki chodzi - raczej bez szału, bez kultowych produktów, których zużywania było mi żal. Nowy rok mogę zacząć razem z nowymi kosmetykami : ) A u Was jak szło zużywanie w ostatnich miesiącach roku?

31 komentarzy:

  1. Muszę w końcu zebrać się do zrobienia zdjęć zdenkowanym, bo tyle się tego uzbierało ;)))) fajne i spore zużycia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to teraz masz najlepszą okazję, tak na koniec roku :D

      Usuń
  2. Widzę mój ulubiony płyn micelarny z Biedronki.
    No i Insta Dri - absolutny KWC :)
    Aaaa, płyny Luksja też bardzo lubię!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie, wszyscy tego micela tak lubią, a ja znieść nie mogłam :D

      Usuń
  3. No, no ;) sporo udało ci się zużyć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a to znaczy, że teraz można sporo kupić! :D

      Usuń
  4. Szkoda że micel z Biedry Ciebie podrażnił. Mi się nic takiego nie przytrafiło, ale moje oczy do wrażliwych nie należą ;) A zmywcz z Isany bardzo polubiłam i ostatnio nie używam żadnego innego.
    U mnie trochę mniej pustych opakowań, ale ważne że do przodu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie ja nigdy nie miałam wrażliwych oczu, rzadko jakiś kosmetyk wywoływał pieczenie, a już na pewno nie takie!
      pewnie, ważne, że coś udaje się zużyć, a nie tylko dostawiamy kolejne otwarte opakowania : )

      Usuń
  5. Oja, pamiętam - miałam ten pędzel, to masakra jakaś była ;) Drapak, a nie pędzel ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie był świetny przez pierwsze 3 lata :D Potem, jak 'posmakowałam' droższych pędzli, zrozumiałam, że jest do natychmiastowej wymiany :D

      Usuń
  6. Tą wersje płynu do kąpieli z Luksji pierwszy raz widzę... ;)
    Insta Dry koniecznie chcę kiedyś wypróbować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic nie straciłaś, najsłabsza ze wszystkich :D
      Insta Dri jest świetny, mój KWC w tej kategorii!

      Usuń
  7. Hmmm u mnie też pasowałoby wreszcie wrzucić denkowy post:) Mam już całe pudło:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no to najwyższa pora! czekam! :D

      Usuń
  8. W grudniu zużyłam wiele zalegających kosmetyków, ale nie zrealizowałam planu w 100%.

    Mam to rozświetlające cudo, ale jakoś mnie do niego nie ciągnie. Co gorsza, nie mam komu oddać nietrafionego prezentu, ponieważ moja mama i koleżanki nie używają tego typu specyfików.

    Nie przepadam za balsamami Avonu, ponieważ mam wrażenie, że kompletnie nie radzą sobie z nawilżeniem moich przesuszonych łokci.

    Niezbyt dobrze wspominam pędzel FYB, ponieważ okropnie gubił włosie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tej olejek u mnie był w użyciu tylko latem, a że nie jestem fanką opalania, to większość butelki musiałam po prostu wylać, a balsamy z Avonu faktycznie nie dają wysokiego poziomu nawilżenia, to raczej takie 'smaruję bo smaruję' : )

      Usuń
  9. Też chciałabym zrobić post denkowy przed końcem roku, ale pewnie się nie wyrobię:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też nie, dlatego moje ostatnie denko będzie pierwszym w nowym roku ;p

      Usuń
    2. liczy się, że będzie : ) ja miałam zacząć rok od ulubieńców, ale zastanawiam się, czy ma to sens, skoro wszyscy robią takie posty :D

      Usuń
  10. Odpowiedzi
    1. nie są złe, ale ja miałam ich zdecydowany nadmiar :D

      Usuń
  11. Piękne denko. Gratuluję wytrwałości w zużywaniu produktów.

    OdpowiedzUsuń
  12. no no no panna zaszalała. Ile Balea <3 ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a no, jak mam dostęp stacjonarnie, to się jakoś tak kupują same :D

      Usuń
  13. Jesteś za surowa dla siebie, bardzo udane denko! Ja też muszę zrobić jakieś, ale chyba już połącze też kilka miesięcy albo chociaż grudzień i styczeń. Przez ten świąteczny wyjazd mam mega nieogar!
    Myślałam, że te Wings L'oreala to jakaś super ekstra nowość, a Ty już swój zużyłaś :D Miałam go dostać na święta, ale Mikołaj zmienił koncepcję, trochę żałowałam, ale widzę, że nie mam czego. Zresztą tak jak tusze Maybelline są dla mnie zawsze naprawdę dobre, to L'oreal się jeszcze nigdy u mnie nie popisał.
    A ja w końcu za tym wyjazdem upolowałam tego micela z Biedronki, nigdy nie mogłam go u siebie dostać. Teraz się go trochę boję ;) Może więc odstawię ledwo napoczętego Ideal Softa i sprawdzę, czy dam radę go używać, póki mam jakieś alternatywne wyjście :)

    OdpowiedzUsuń