czwartek, 28 listopada 2013

PAZNOKCIE | KITTY CATTIE

Witajcie!
Spełniło się moje marzenie. W tym momencie mogłabym tylko dodać zdjęcia i pozostawić w Was w (mam nadzieję!) zachwycie, ale jednak należy się Wam kilka słów wyjaśnienia.

We wtorek wybrałam się w odwiedziny do Ani, którą Wy znacie na pewno jako B. z bloga B for beautiful nails. Zrobiłyśmy rundkę po drogeriach, dostąpiłam zaszczytu bycia w tej słynnej hurtowni, wymiziałam jej psa (♥), wylałam herbatę (ale to tylko ze zmęczenia! ;<) i przejrzałam jej niemal całą kolekcję lakierową, ale co najważniejsze - uprosiłam Anię o zrobienie mi koteckowych paznokci. Ta szalona kobieta poszła jednak o krok dalej - sami zobaczcie!



Na paznokciach mam:
- odżywkę Diadem 3x10
- biały lakier Diadem F-28
- bladoróżowy lakier pachnący Models Own Strawberry Tart
- Polish me Silly (kiedyś Lush Lacquer) Hip2b Square
- piaskowy lakier Golden Rose 63
- szybkoschnący lakier powierzchniowy Diadem
Do wzorów:
- czarny lakier Golden Rose Rich Color 35
- płytka Cheeky Jumbo 9 Wild Heart
- fioletowy lakier Donegal
- różowy lakier Essence Colour&Go
- CND Vinylux
- cieniutki pędzelek z Promoto-Promoto



To zdecydowanie najładniejsze i najbardziej 'firmowe' paznokcie, jakie miałam :D Podobają się Wam?

niedziela, 24 listopada 2013

FIRMOO GIVEAWAY (INTERNATIONAL)

Witajcie!
Jakiś czas temu pokazywałam Wam moje firmoowki, o tutaj. Pisałam Wam wtedy również o możliwości otrzymania pierwszej pary po opłaceniu wyłącznie kosztów przesyłki, ale dzięki uprzejmości Firmoo dziś ktoś z Was dostanie szansę na... wygraną własnej pary!


Zasady:
1. Musisz być publicznym obserwatorem mojego bloga.
2. Wybierz sobie nagrodę! Dostępne modele z serii classic (z podstawowymi szkłami +1.50 lub przeciwsłoneczne) znajdziesz tutaj. 
3. Zostaw komentarz pod tą notką wg wzoru:
1. Obserwuję jako:
2. Wybieram okulary: (link)
3. E-mail:
4. Rozdanie potrwa do przyszłej niedzieli, tj. 1 grudnia 2013, do godziny 23.59. Zwycięzca zostanie poinformowany o wygranej mailowo, a nagroda zostanie wysłana przez Firmoo.
5. Rozdanie otwarte jest dla mieszkańców krajów znajdujących się na liście wysyłkowej Firmoo.

To wszystko - łatwo, szybko i mam nadzieję, że dla kogoś z Was przyjemnie :)



ang.
Hello!
Some time ago I showed you my own pair of Firmoo glasses. I also wrote about oportunity to get your first pair for free (with paying just for shipping), but now, thanks to Firmoo, I'd love to give you the chance to... win your own glasses!

Rules:
1. You have to follow my blog with GFC.

2. Choose your prize from Firmoo Classic Series (eyeglasses selected include frame plus 1.50 single vision lenses, sunglasses selected include frame plus zero-powered lenses) - link is placed above.
3. Leave a comment:
 
1. I follow ecattiem.blogspot.com as:
2. Link to the chosen glasses:
3. Your e-mail addres:
4. Giveaway is open till 1st of December 2013, 23:59 (Polish time). The winner will receive an e-mail with a note about winning, and the prize will be send by Firmoo.
5. All the winners have to be in the range of Firmoo's delivery. Check out the countries they deliver to by opening the link http://www.firmoo.com/help-p-84.shtml

That's all - easily, quickly and hopefully nicely for someone :)

wtorek, 19 listopada 2013

FLORMAR | SUPERSHINE 525

Witajcie!
Szczerze mówiąc, nie sądziłam, że ja i fioletowa szminka to połączenie znośne. Na palcach jednej ręki mogę wymienić osoby, którym ten kolor na ustach pasuje, a palmę pierwszeństwa w tym zestawieniu dzierży Perrie Edwards (wokalistka Little Mix), reszta świata plasuje się daleko w tyle. Tak na marginesie, strasznie jej zazdroszczę głosu i narzeczonego, w tej kolejności ;-)
Ale jakiś czas temu Stri pokazała fioletową szminkę. Potem kusiła nią też Hexx. A na sam koniec okazało się, że a i owszem, Jeż ma dostęp i może mi wysłać. W tenże sposób stałam się posiadaczką niewielkiego sztyftu (4,2g) w opakowaniu o nieco klepsydro-podobnym kształcie, prosto ze stajni Flormaru - Supershine w odcieniu 525. 


Opakowanie zamyka się na klik i nie wygląda na skłonne do szybkiej destrukcji, a to lubię. Tak samo jak to, że nie włazi w załamania, nie wysusza ust, ma ładny połysk i całkiem niezłą, kilkugodzinną trwałość (pod warunkiem, że nie opychamy się do granic możliwości). Jednak - coś za coś. W związku z tym, że tej szmince bliżej do nawilżającej, niż do wysuszającej, kłopoty pojawiają się przy próbach równomiernego nałożenia koloru. Można to sobie oczywiście ułatwić przy pomocy pędzelka, tudzież wklepywania palcem.


Zauważyłam też pewną prawidłowość w czasie noszenia - ściera się od wewnątrz, ale nie zupełnie - po prostu zmienia kolor z ciemnego fioletu na buraczkowy, tak jakby traciła pigment, przez co nie wygląda nieestetycznie. Generalnie fajna jest, tylko ja mam jeszcze opory, żeby wychodzić w niej do ludzi. Byłam raz, ściągnęłam na siebie uwagę kilku osób więcej, niż zwykle. Może jutro znów spróbuję, pasuje mi do spodni. I do włosów po farbowaniu :)


Przyznajcie się, nosicie na ustach fiolet i bordo?

sobota, 16 listopada 2013

MAKIJAŻ | FOREST GREEN SMOKEY

Witajcie!
Przy okazji poprzedniego posta wspomniałam o makijażu, dlatego dziś close up. Zainspirowania makijażem, który kiedyś widziałam u Dressed in Mint, postanowiłam sprawdzić, jak ciemnozielony makijaż będzie komponował się z zieloną tęczówką.
Na zdjęciach co prawda kolor cienia nie jest oddany do końca, bo wygląda na dużo jaśniejszy, niż był w rzeczywistości, ale efekt spodobał mi się na tyle, że powtórzyłam go 2 dni z rzędu (co się u mnie nie zdarza) - ciekawa jestem, czy Wam również się spodoba.


Twarz: podkład Pharmaceris + Max Factor LP, korektor Collection, puder sypki matujący Mariza, bronzer W7 Honolulu.
Oczy: baza Ingrid, cienie: Essence Quattro to die for, Inglot, paleta 120 Manly, czarna kredka Avon, eyeliner Wibo
Usta: szminka Pink Sunrise Avon



Na marginesie - jeśli po ostatnim poście zrobiłam Wam ochotę na okulary Firmoo, stay tuned! Będzie rozdanie, będą do wygrania okulary i kupony zniżkowe, co Wy na to? (:

czwartek, 14 listopada 2013

FIRMOO-WE SPOJRZENIE NA ŚWIAT*

Witajcie!
Od 12 lat noszę okulary - to taka ciekawostka o mnie. Kiedy pojawiła się okazja, by wypróbować okulary Firmoo, jak się możecie domyślić, nie wahałam się ani chwili. Jeśli ktoś może powiedzieć coś szczerego na temat firmoowych patrzałek, to na pewno okularnik z 12-letnim stażem jest do tego odpowiedni : )


Posty o okularach Firmoo pojawiają się w sieci regularnie, dlatego tylko wspomnę o kilku istotnych rzeczach. Na stronie internetowej znajdziecie mnóstwo rozmaitych oprawek ze szkłami podstawowymi - ich zamówienie i opłacenie nie sprawia żadnych trudności - wystarczy recepta od okulisty i karta kredytowa lub PayPal. Jeśli jednak Wasza wada wzroku jest bardziej zaawansowana, za dodatkową opłatą można wybrać szkła odpowiednie do Waszych potrzeb - to w moim przypadku było bardzo istotne, bo moja wada jest spora: mam -4,5 i -4 dioptrie, a dodatkowo potrzebuję odpowiednich cylindrów. Firmoo jednak stanęło na wysokości zadania i mam okulary dokładnie takie, jakich potrzebowałam.


Na pewno wiele z Was myśli sobie - ale ile to wszystko kosztuje? Na pewno mniej, niż gdybyście wybrali się do optyka! Moje oprawki (model SD2383) kosztują 26$, ale jeśli kupujecie na Firmoo po raz pierwszy, możecie swoje okulary dostać za darmo - wystarczy pokryć koszty przesyłki, czyli ok. 60 zł. Za taką cenę na pewno nie kupicie okularów w salonie optycznym. Jeśli jednak nie potrzebujecie okularów korekcyjnych, możecie wybrać przeciwsłoneczne - ich wybór jest naprawdę szeroki! Ciekawych szczegółów odsyłam tutaj (:


Chociaż przesyłka dociera do nas z Chin, wcale nie trzeba na nią długo czekać - moja szła jakieś 9 dni, w tym weekend - pod tym względem jakość obsługi jest naprawdę wysoka. W komplecie, oprócz okularów, otrzymujemy dwa futerały - twardy i woreczek, szmatkę do czyszczenia oraz śrubokręcik w formie breloczka, na wypadek, gdyby śrubki po jakimś czasie się obluzowały. Mój co prawda nie pasuje do śrubek w okularach, ale na pewno uda mi się to jakoś rozwiązać :)


"Wybór okularów przez internet jest za trudny" - też tak myślałam, nim przyszło co do czego. Firmoo oferuje nam możliwość wirtualnego przymierzenia okularów - wystarczy wgrać zdjęcie i wybrać interesujące nas oprawki. Dodatkowo podane są wszystkie potrzebne wymiary, więc nie zamawiamy kota w worku.
Mój model to, jak już wcześniej wspominałam, SD2383 - plastikowe, matowe oprawki stylizowane na klasyczne 'nerdy'. Zawsze takie chciałam, zawsze się ich obawiałam. Niepotrzebnie (; Są idealnie dopasowane i solidnie wykonane, lekkie, nigdzie nie uciskają, a od ich noszenia nie boli mnie głowa!

A teraz już prezentacja fotograficzna:




Makijaż z dzisiejszego posta to temat na inny wpis - dziś tylko o okularach (: Biorąc pod uwagę, że do tej pory za swoje okulary musiałam płacić jakieś 400-500 zł, a okulary Firmoo wychodzą mnie wielokrotnie taniej, jestem pewna, że to nie ostatnia moja para z tego sklepu - następnym razem wezmę jakieś kolorowe!

poniedziałek, 11 listopada 2013

SOAP&GLORY | HAND FOOD

Witajcie! 
Jak mogliście zauważyć - blog znów przeszedł metamorfozę. W końcu wygląda tak, jak od dawna chciałam, więc na dłuższy czas przy takiej stylistyce zostanę. Pozostaje mi wprowadzić zmiany do poprzednich postów, ale to już nie powinno wpływać na wyświetlanie strony głównej, więc przyszedł czas na powrót do recenzji - dziś kilka słów o produkcie zza morza, który podbił moje serce. (:



Hand Food marki Soap&Glory, znanej przede wszystkim z przyciągających oko opakowań, przywiozłam jeszcze w czasie wakacji z wyjazdu do Londynu. Zdecydowałam się na niego właśnie ze względu na ładne opakowanie, zapach i fakt, że wersje podróżne, a do takich należy prezentowany dziś krem, znalazłam w promocji 3 za 2. Wysupłałam z portfela 2,50Ł i stałam się posiadaczką różowej tubki o pojemności 50 ml, która doskonale mieści się w podręcznej kosmetyczce.


Producent obiecuje, że jest to krem nietłusty, z masłem shea, olejkiem macadamia i marshmallow - nie chodzi jednak o piankę, a o roślinę - prawoślaz. Dla nas pozostaje decyzja, czy jest to najbardziej zachwycający krem do rąk wszech czasów. Moja odpowiedź brzmi - tak, bo przekonał przeciwniczkę kremowania dłoni do sięgania po niego przynajmniej dwa razy dziennie.
Zakochałam się w zapachu. Jest bardzo specyficzny, lekko męski, słodki, naprawdę trudny do sprecyzowania. Nie pozostaje na dłoniach na długo, ale to akurat dla mnie plus. Po drugie, jest pierwszym kremem, po który naprawdę sięgam. Zużyłam go szybko, ale to dlatego, że zawsze miał swoje miejsce w torebce, na biurku, przy komputerze, i równie dzielnie towarzyszył mi kilka razy dziennie, gdy nabawiłam się alergii na dłoniach, która sprawiła, że skórę miałam suchą jak wielokrotnie zmielony pieprz.


Wąski otwór dozuje odpowiednią ilość kremu, który to szybko się wchłania i nie pozostawia po sobie tej nieprzyjemnej, lepkiej warstwy, a miękkie i nawilżone dłonie. Niestety, nie sposób nie wskazać na jeden, poważny minus - efekt ten jest krótkotrwały - wystarczy mycie rąk i ponownie konieczne jest sięgnięcie po krem.

Ja jestem na tak, bo po żaden inny specyfik do rąk nie sięgam tak często, jak po ten, ale wiem, że wielu z Was nie przypadnie do gustu, właśnie przez brak długofalowych efektów. Jeśli miałyście do czynienia z kremem Hand Food od Soap&Glory, dajcie znać, czy macie podobne odczucia względem niego, jak ja!

sobota, 9 listopada 2013

O PEWNOŚCI SIEBIE | RAW BEAUTY

Witajcie!
W życiu wiele rzeczy rozbija się o pewność siebie. Wbrew pozorom, czyli wbrew temu, co myślą o mnie ludzie, którzy mnie nie znają - nie jestem pewna siebie. Zaryzykowałabym nawet stwierdzenie, że byłam kłębkiem kompleksów. Nie liczę, ile godzin przepłakałam, bo ktoś coś o mnie powiedział, krzywo spojrzał, etc. W autobusie, gdy złapałam kogoś na patrzeniu się na mnie, odwracałam wzrok i zastanawiałam się, czy nie rozmazałam makijażu, nie pobrudziłam się czymś, i tak dalej. Dzisiaj po prostu myślę sobie "Przecież ty też się na tego kogoś patrzysz". Patrzę, bo lubię obserwować ludzi, ludziów i ludziorów. Dzisiaj tak długo patrzę się na drugą osobę, aż to ona odwróci wzrok. Dzisiaj nie przeszkadza mi to, co o mnie mówią. Zadziałała magia Londynu (:


Gdy zobaczyłam u Agaty inicjatywę 'Raw beauty', pomyślałam, że to w końcu jakaś mądra, przemyślana akcja. Swoimi buziami saute pochwaliły się (oprócz Agaty), m.in. Urbi, CatKRM, Karminowe Usta, Sroka, Jamapi, Agi, Oleska czy Kot w kosmetyczce, a także wiele innych blogerek, udowadniając, że to nie make up sprawia, że jesteśmy piękne - my po prostu takie jesteśmy! :)
Zdecydowałam, że i ja pokażę się w wersji 'raw' - przedstawiam Wam moją zmarchę na czole, odrosty, dziurawe brwi, niejednolity koloryt cery i sińce pod oczami po niesamowicie męczącym tygodniu, niedoborze snu i ślęczeniu przed ekranem do późna - wszystko w stanie 10 minut po przebudzeniu. Dzień dobry!


Jeśli Wy również zrobiłyście podobnego posta, koniecznie podeślijcie mi link!

Tak jak pisałam wyżej - ten tydzień był strasznie ciężki, dlatego nie udało mi się być na blogu tyle, ile bym chciała. Postaram się jednak, by na przyszłe tygodnie przygotować posty na zapas - kliknięcie 'publikuj' trwa nieporównywalnie krócej, niż pisanie całego posta. Teraz jednak idę po duży kubek herbacianego grzańca malinowego i nadrabiam seriale. Miłego weekendu!