poniedziałek, 24 marca 2014

MAZIDŁA DO UST | CARMEX, TBS, TOŁPA, TISANE

Witajcie!

Wydawać by się mogło, że zima już na dobre odeszła, więc pytanie: czemu ja do diaska wyskakuję z postem o pielęgnacji ust tak bardzo po czasie? A no, mam sklerozę po prostu. Zdjęcia przygotowałam dawno, produkty mam jeszcze dłużej, a dopiero dziś, gdy zajrzałam do pudełeczka z balsamami w poszukiwaniu czegoś na moje suche jak wiór skórki wokół paznokci, przypomniałam sobie, że o tych czterech mazidłach miałam napisać. No to siadam i piszę - przecież przed wysmarowaniem się wiosennymi szminkami wypada przygotować do tego usta!

W szranki stają dziś: Carmex Classic, masełko do ust The Body Shop Chocomania, balsam do ust Tisane i balsam-miód do ust Tołpa, które zmierzą się w kilku istotnych kategoriach. Który z nich podbił moje serce (i usta)?


Opakowanie: Wszystkie występują w plastikowych słoiczkach, z których najsolidniejszy wydaje się być ten Carmexowy, do wszystkich trzeba dobrać się palcem/paznokciem, co jak wiemy - jest nieco niehigieniczne.

Szata graficzna: Nie da się ukryć, że do mnie, jako miłośniczki słodyczy, najbardziej przemawia czekoladowe masełko z The Body Shop - wręcz kusi do tego, by po nie sięgnąć. Na drugim miejscu uplasował się miodzik z Tołpy ze względu na estetyczne, minimalistyczne opakowanie, na trzecim Carmex w stylu nieco retro, a ostatnie miejsce zajmuje Tisane - na półce raczej nie zwróciłabym na niego uwagi.


Cena i pojemność, dostępność: Tisane (7zł/4,7g), Carmex (8zł/7,5g), Tołpa (17zł/8g), The Body Shop (22zł/8,5g). Jednocześnie należy zwrócić uwagę, że najszerzej dostępny jest Carmex (w każdym Rossmanie), Tisane również dość często można znaleźć na półkach, masełka z Tołpy nigdy nie widziałam stacjonarnie, natomiast balsam z TBS kupimy tylko w salonie firmowym (których w Polsce jest bodajże 3?).

Zapach i smak: Na pierwszym miejscu jest bezdyskusyjnie masełko z The Body Shopu - pachnie tak pięknie czekoladą, że ma się ochotę go zjeść (niewskazane!), w smaku jest lekko słodki. Miodzik z Tołpy pachnie lekko, świeżo i bardzo przyjemnie, jakby lekko arbuzem, smaku nie wyczuwam. Carmex pachnie kamforą i mentolem - mi to połączenie kojarzy się z lekami, także niezbyt pozytywnie, smaku również nie jestem w stanie określić. Tisane natomiast pachnie przyjemnie, słodko, nieco wanilią, ale zapach nie jest tak intensywny jak w przypadku masełka z Chocomanii, a w smaku jest leciusieńko słodkawy.



Kolor, konsystencja, zachowanie na ustach: Miodzik z Tołpy, chociaż w opakowaniu zbity, bez trudu roztapia się pod wpływem ciepła palców. W słoiczku bladokremowy, jasny, na ustach natomiast bezbarwny. Nieco bardziej tępe jest masełko z TBS, które z opakowania trzeba wydłubywać paznokciem; w opakowaniu cieliste, źle rozsmarowane na ustach jest widoczne, nieraz zbija się w drobniutkie grudki. Można mieć wrażenie, że ma się na wargach okruchy. Najbardziej zbity i najtrudniejszy w obsłudze jest bez wątpienia żółciutki Carmex - nie odznacza się na ustach, ale trzeba się nieźle natrudzić, by wydobyć go z opakowania. W dodatku zapewnia uczucie mrowienia i szczypania, które początkowo może być przyjemne, ale z czasem powoduje, że mam ochotę otrzeć usta choćby wierzchem dłoni, przy braku chusteczki w pobliżu. Najlepiej w tej kategorii wypada dla mnie Tisane - chociaż jego miodowy kolor i konieczność wyciągania z wąskiego słoiczka paznokciem nie zachęca, to przez fakt, że na ustach szybko się topi, dając lekki połysk, a nie zbiera się na wargach tak, jak masełko TBS, zdecydowanie ma moją sympatię.


Inne zastosowania (suche miejsca, skórki przy paznokciach): Z tej czwórki tylko Tisane nadaje się do zadań specjalnych, takich jak suche skórki przy paznokciach czy podrażniony w chorobie nos. Carmex nałożony na dłonie sprawiał, że skórki pękały mi na potęgę, a Tołpa jest zbyt mało treściwa. Pod szminkę czy pomadkę nadają się Tisane, Tołpa i w niewielkich ilościach TBS.

Nawilżenie, efekt: Carmex wypada zdecydowanie najsłabiej - usta pokryte nim schną, pękają i szczypią - sprawia, że po nałożeniu efekt jest gorszy, niż przed. Masełko TBS wypada lepiej, ale jego słodki smak i zapach sprawiają, że dużo częściej oblizuję usta, więc pozorny efekt nawilżenia znika błyskawicznie. Nieco dłużej nawilżenie utrzymuje się po aplikacji miodziku z Tołpy, ale tylko Tisane zapewnia mi długotrwały efekt nawilżenia i faktycznie wypielęgnowane usta.

Domyślacie się już, jaki będzie werdykt, prawda?
Jest malutki, niedrogi, a na półce w sklepie wcale nie woła 'kup mnie, kup mnie!'. Nie ma zaplecza marketingowego i znanej marki za sobą. Ale to właśnie ten niepozorny balsam do ust Tisane ratował mnie z niejednej naustnej opresji, świetnie sprawdzał się także, gdy moje dłonie wołały o pomstę do nieba, a czerwony, podrażniony kinol straszył z daleka niczym światło stopu. Zastąpił mi najlepszy produkt do ust, jakiego kiedykolwiek używałam (ręcznie robiony balsam od SmykuSmyka) i choć z trudem sięga mu do kolan (bo nie powiem, że nie dorasta do pięt), to jego dzisiejsi konkurenci plasują się w tym pielęgnacyjnym peletonie jeszcze dalej - Carmex odpadł już na starcie ;-)

Jakie jest Wasze ulubione mazidło do ust? ;-)

47 komentarzy:

  1. Sklepów TBS w Polsce jest dokładnie 12 :)
    Ja uwielbiam Carmex, chociaż wersji w słoiczku jeszcze nie miałam.
    Najczęściej sięgam po tubkę, której używam do ust i na skrzydełka nosa podczas kataru.
    Tisane jeszcze nie miałam, ale na pewno kiedyś się skuszę (jak zużyje gromadę Carmexów).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O proszę, to troszkę się machnęłam :-D
      Carmexa w tubce jeszcze nie miałam, ale po przejściach z tym w słoiczku nie bardzo mam na niego ochotę ;-)

      Usuń
  2. U mnie Tisane wywołuje taki sam Efekt jak u Ciebie Carmex. Masakra :( Miałam raz i więcej nie wrócę.
    Tołpy nie próbowałam a na TBS się czaję w najbliższym czasie
    Jak na razie to Carmex boje całą konkurencję na głowę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kurczę, nie podejrzewałabym go o to! Właśnie czytam u wszystkich zachwyty na temat Carmexu, a u mnie taka klapa... :(

      Usuń
    2. To tak jak ze mną i z Tisane: wszędzie czytałam same zachwyty a u mnie porażka. Tak samo e.o.s. i Tso Moriri za to najlepiej się spisuje balsam Lovely za niespełna 5zł :)

      Usuń
    3. Czyli tanie znaczy najlepsze : )

      Usuń
  3. Tisane i Carmex miałam, ale nic specjalnego. Aktualnie używam ChapStick i Regenerum :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Chapstick kiedyś myślałam, ale nie mogłam znaleźć : )

      Usuń
    2. Dostaniesz go w praktycznie każdej aptece :)

      Usuń
    3. O, proszę! Czas nawiedzić aptekę :D Dzięki!

      Usuń
    4. Proszę bardzo:) Ja sama sobie kupiłam ostatnio wiśniowy bo jest maleńki więc mogę go nosić w pracy w kieszeni i nie wygląda to dziwnie a na dodatek się nie rozpuszcza pod wpływem ciepła.

      Usuń
  4. Miałam Tisane i bardzo go lubiłam :) jednak co zimę mam problemy z zajadami i w tym przypadku całkowicie sobie nie radzi- za to carmex od razu je likwiduje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A właśnie u mnie nawet z zajadami daje radę :D Chociaż na nie najbardziej lubię klasyczną Niveę : )

      Usuń
  5. Miałam kiedyś kilka masełek do ust z The body shop i były świetne :) Carmex natomiast nie lubię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się już na TBS raczej nie skuszę ponownie, raz - najpierw muszę zużyć to, co mam, a dwa, że są jednak trochę drogie jak na mazidła do ust :D

      Usuń
  6. Tisane i Carmexa miałam. :) Nie wiedziałam że Tołpa ma taki specyfik. :) TBS mnie kusi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A no ma, i to chyba w kilku wersjach zapachowych : )

      Usuń
  7. Tisane to chyba najlepszy balsam do ust na świecie! Zużywam hurtowo :D
    Carmex miałam w wersji w tubce, wargi piekły, szczypały i pękały, dlatego nigdy więcej nie skuszę się na żadną wersję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest naprawdę świetny, chociaż ten SmykuSmykowy przebija go jeszcze o głowę :D Teraz to chyba Craft'n'Beauty się tym zajmują :D

      Usuń
  8. Z wymienionych przez Ciebie miałam tylko Carmex i Tisane, który właśnie mi się skończył, nad czym bardzo ubolewam. Uwielbiałam go najbardziej. Pięknie pachniał cudownie nawilżał, rewelacja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój na szczęście ma do denka jeszcze daleko : ) Ale fajnie, że podzielasz moją opinię : )

      Usuń
  9. Ja polecam masełko kawowe ze śmietanką od Stenders - niesamowity zapach i absolutne odżywienie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mm, brzmi ciekawie : ) Musiałabym poniuchać!

      Usuń
  10. Z tych Twoich znam tylko Carmexa którego polubiłam i Tisane która się u mnie nie sprawdziła. A najchętniej sięgam po masełka z Nivea.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masełka z Nivei miały swego czasu wielu zwolenników, ja się jakoś nie załapałam :D

      Usuń
  11. Znam 3 z nich i dla mnie najlepsza jest Tisane, potem Tołpa i carmex.Co do carmexu to wersja w słoiczku chyba jest najlepsza i pomaga w walce z opryszczką i aftami ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli wyłączyć TBS, to u mnie kolejność ta sama : ) Opryszczki na szczęście (odpukać!) nigdy chyba nie miałam, a z zajadami sobie nie radzi, zostawia je w jeszcze gorszym stanie :C

      Usuń
  12. Carmex w słoiczku miałam, ale ten sposób aplikacji mi nie odpowiada, zdecydowanie wolę tubkę i zawsze zimą do niej wracam, niedawno pisałam o jaśminowej wersji :)
    Na noc stosuję karmelowe masełko Nivea, polecam, super pachnie i dobrze działa.
    A Tisane na pewno w końcu wypróbuję. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chętnie zajrzę do Twojej recenzji, chociaż po doświadczeniem z tym Carmexem jestem zrażona do pozostałych :(
      A na karmelowe masełko w końcu się skuszę, wszyscy tak zachwalają!

      Usuń
  13. Z tej czwórki znam tylko Tołpę i bardzo ten balsam polubiłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby nie Tisane, to ten byłby moim faworytem : ))

      Usuń
  14. Za słoiczkowymi preparatami raczej nie przepadam.
    Ze względu na wygodę używania preferuję sztyfty.
    Ale dobrze mieć coś takiego na stoliku nocnym.
    Może skuszę się na Tisane :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja najbardziej też lubię sztyfty, ale w domu lubię słoiczki :D

      Usuń
  15. Na początku miałam nieskończone uwielbienie do Carmexa, ale tylko tej klasycznej wersji w sztyfcie. Z czasem naprawdę zaczęło mnie irytować te całe jego mrowienie i szczypanie, a także specyficzny zapach/smak i dałam sobie z nim spokój :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi na początku też to mrowienie nie przeszkadzało, ale po czasie (i wysuszaniu ust) dostawałam kota! ;x

      Usuń
  16. Ja nie znam żadnego z Twoich produktów. Ja bardzo lubię "miodki" z Oriflame.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, miodek z Ori też mam, ale zużyłam większość kręcąc szminkę :D

      Usuń
  17. o kurde, mówisz że carmex odpadł na starcie, a dla mnie do tej pory był najlepszy na świecie, a tych innych o których piszesz mazideł nie stosowałam. Chyba czas zmienić nawyki i wypróbować coś lepszego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze warto próbować nowych rzeczy :D

      Usuń