niedziela, 20 kwietnia 2014

MAKIJAŻ | GATES OF EVERGREEN

zdj. w naturalnym świetle dziennym

Witajcie!

Mój makijaż ostatnio trudno było w ogóle nazwać makijażem - albo rezygnowałam z niego zupełnie, albo składał się tylko z podkładu, pudru, bronzera i tuszu do rzęs. Już nawet nie chce mi się wspominać o tym, że cera znów daje mi popalić, a ja nie mam już siły nakładać kolejnych warstw korektora. Zresztą, on tej kaszki wcale nie ukrywa...
Urządziłam sobie makijażową abstynencję, a paletka Garden of Eden leżała sobie w koszyku, wołając cicho co jakiś czas "no użyj mnie, jestem taka ładna, tak Ci się podobałam, a mnie nie ruszasz! No weź mnie, wybierz mnie!". No to wczoraj, korzystając z chwili wolnego, wyłowiłam ją z koszyka i zmalowałam to, co możecie już zobaczyć na zdjęciu obok. To nie moja autorska propozycja kolorystyczna - podobną, jeśli nie taką samą kompozycję z użyciem paletki Garden of Eden widziałam gdzieś w internecie - dostosowałam ją troszkę do swoich potrzeb, nieco zmodyfikowałam i oto, co wyszło. Dziwnym trafem, ilekroć sięgam właśnie po tę paletę Sleeka, wychodzi mi coś cięższego niż klasyczny dzienniak. No, ale dla mnie to wciąż makijaż na dzień, więc... ;-) Ba! Nawet wczoraj na święceniu ksiądz się mnie nie wystraszył, więc chyba nie jest źle. Co prawda jakaś kobieta upuściła koszyk i jej święconka wylądowała na podłodze, ale to nie przeze mnie. Prawda? ;-)

Zdjęcia zrobiłam jakieś dwie, może trzy godziny po zrobieniu makijażu, a w dodatku dalej nie okiełznałam lampy, więc są jakie są - wybaczcie.


Cienie na bazie Inglot to od zewnętrznego kącika: Forbidden, Python, Paradise on Earth, Gates of Eden i Evergreen, na dolnej powiece Python i Gates of Eden. Brwi podkreśliłam ciemnym brązem z duo cieni Bell, do tego kreska eyelinerem żelowym z Essence (on też na linii wodnej), a na rzęsach mam po warstwie Benefit - They're real i zielonej maskary Wibo. Podkład to oczywiście Pharmaceris w odcieniu Ivory (mam wrażenie, że nawet on jest dla mnie nieco zbyt ciemny...), puder matujący Kryolan, do tego bronzer w7 Honolulu, odrobina różu Bubblegum od MUA i rozświetlacz Essence LE Breaking Down. Na ustach szminka w kolorze baby pink z MUA (na żywo dużo delikatniejsza, niż na zdjęciach).


Czułam się w nim zaskakująco dobrze, ale teraz jak patrzę na zdjęcia, to się tylko irytuję - na żywo makijaż naprawdę wyglądał fajnie, a na zdjęciach... Ech. Przyspieszony kurs fotografowania makijażu naprawdę pilnie potrzebny! ;-)

Mam nadzieję, że spędzacie Święta przyjemnie, nie liczycie kalorii, a Zając dotarł do Was objuczony jak wielbłąd :D Mój niestety utknął gdzieś na poczcie - wiem, że paczki są w Opolu, ale już niestety nikt nie pofatygował się, by dostarczyć mi je do domu. Pozostaje mi mieć nadzieję, że po świętach dotrą i nie zmienią w międzyczasie właściciela... Za to Wy zrobiliście mi bardzo miły prezent - tylko dziesięciu osób brakuje do 300 obsów, wow! Czy to znak, że powinnam szykować dla Was jakiś prezent na dwa latka blogowania? ;-)

39 komentarzy:

  1. Moja cera też szaleje, więc dla mnie makijaż w ostatnim czasie nie istniał .. Mam nadzieję, że niedługo wszystko, i u Ciebie i u mnie, wróci do porządku :) A makijaż oczu bardzo w moim stylu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki za ogarnięcie się Twojej cery! Mojej już niestety nic nie pomoże ;c

      Usuń
  2. Piękne kolory cieni i makijaż, a zdjęcia wg mnie są bardzo dobre :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Ja porównuję zdjęcia do innych blogerek i daaaaleko mi jeszcze do nich, ale pracuję nad tym ; )

      Usuń
  3. śliczny makijaż! podoba mi się zieleń w kąciku :)
    ten bronzer W7 też mam, ale nie umiem go odpowiednio używać...
    wesołych świąt!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję :D Po tej zieleni mam teraz ochotę na inne kolory :D
      Honolulu to mój ulubiony bronzer, ale dalej mam problemy z konturowaniem, także nie pomogę :DD
      wzajemnie!

      Usuń
  4. Fajne wykorzystanie kolorów z tej paletki, która jednak nie jest zbyt łatwa. Myślę, że to wykorzystanie zieleni we wewnętrznym kąciku, to bardzo fajny zabieg - rozświetla i ożywia makijaż :)
    Moją paczkę z Polski też gdzieś wcięło i kurier nie zostawił mojej mamie żadnego numeru nadania :/ Normalnie przywożą w niedzielę, więc tak zakładałam, że dziś nie będzie, ale ciekawe kiedy w takim razie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bez tej zieleni byłoby tak zwyczajnie :) W oryginale co prawda więcej działo się też na dolnej powiece, ale uznałam, że nie ma sensu przesadzać, bo wyglądałabym jak panda, a szłam do kościoła :D
      Podejrzewam, że moje, jeśli ich ktoś nie ukradnie (jak w zeszłym roku w okolicach Wielkanocy), to powinny dotrzeć we wtorek, ale kto ich tam wie...

      Usuń
    2. Ja zdecydowałam się na kolejne książki do recenzji, mam nadzieję, że ich nie wciągnie gdzieś po drodze :/

      Usuń
  5. Makijaż oczu bardzo ładny :) podoba mi się ten zielony element w wewnętrznym kąciku.
    Świetnie wyszło :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetnie zakańczasz kreskę:) Jak znajdziesz przyspieszony kurs uwieczniania makijażu, to ja też chętnie skorzystam;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Jakbym coś takiego znalazła, to dam Ci znać :)

      Usuń
  7. ja ogarniam moją cerę dość nietuzinkowo, bo żelem dla panów z kwasem salicylowym i potem nawilżam - tłuścioch nie narzeka i współpracuje :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O proszę, ciekawy sposób! Moja niby się przetłuszcza, ale z drugiej strony jest przesuszona... Nie mam już do niej siły :D

      Usuń
    2. swojego czasu walczyłam, co prawda nie z przesuszoną skórą, a odwodnioną cerą, ale u mnie spore efekty w poprawie nawilżenia miał fizjologiczny krem z ceramidami z Iwostinu - dla mnie wart każdej złotówki :)

      Usuń
    3. Iwostin jakoś nigdy szczególnie u mnie się nie sprawdzał, ale chyba jestem gotowa dać mu kolejną szansę, bo żadne nawilżacze nie dają rady...

      Usuń
    4. mam nadzieję że ci się sprawdzi :) jakby coś jeszcze nawilżającego wpadło mi w ręcę (lub na twarz) dam ci znać

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. aaaaawh, Asiula! Jak tylko to będzie w Polsce legalne! A Fibi i Kebsik będą nam nieśli obrączki na podusiach :DD

      Usuń
    2. Obawiam się, że Kebsik mógłby swój przydział obrączkowy zjeść ;)

      Usuń
    3. To musisz zacząć szkolenie - Fibi już się uczy, jak nie jeść biżuterii ślubnej :D

      Usuń
    4. E tam, najpierw chciałabym szkolenie, jak iść przy nodze i nie traktować właściciela jak latawiec na spacerze ;P

      Usuń
    5. Hahaha, to ja przeprowadzę - Kebs mnie nie uciągnie, za ciężka jestem - nie polatam :D

      Usuń
  9. Bardzo mi się podoba, to już wiesz :)
    Skoro na żywo wyglądał jeszcze lepiej, to tym bardziej zazdroszczę Ci umiejętności makijażowych, u mnie ostatnio tylko smokey na tych samych cieniach ;) Ze skórą też mam problemy, wciąż się buntuje, głupia :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tam, umiejętności. Wiesz, że to tak naprawdę banalnie proste jest? Udowodnię Ci, jak się spotkamy! :D
      Moja też głupia :( Trzeba je wysłać na jakiś kurs 'Jak być grzeczną skórą i nie denerwować właścicielki'. :D

      Usuń
  10. Genialny zielony akcent! I fajnie przełamana kolorystyka "ziemi" tymi całuśnymi ustami :) Też mam problem z fotografowaniem swojej twarzy. A dochodzi do tego jeszcze fakt, że nie mam statywu i mój aparat jest dość ciężki, więc wyglądam komicznie, kiedy próbuję uchwycić to, co wyszło spod mojego pędzla ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję : ))
      No tak, mój też do lekkich nie należy, a chociaż mam statyw, pilot i całą resztę, to i tak efekty są nieporównywalne nawet do tego, co można przy takim sprzęcie uzyskać - przydałaby się po prostu jeszcze jedna osoba do pilnowania kadru i ostrości :D

      Usuń
  11. Oczy <3
    Ciekawi mnie, ile komplementów na ich temat usłyszałaś, są piękne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zajęcze! <3
      Z ręką na sercu - tylko Ty mi to mówisz. Serio.

      Usuń