czwartek, 3 kwietnia 2014

MAYBELLINE | 14HR LIPSTICK INFINITELY FUSCHIA & STAY WITH ME CORAL

Witajcie!

Dziewczyny - jaka powinna być szminka idealna? No, śmiało? Dobrze napigmentowana, kryjąca, o pięknym kolorze. Coś jeszcze? No tak, nie wysuszająca ust i trwała. Do tego jakby ładnie pachniała i była w miarę tania to już w ogóle pięknie, prawda? No to mam dla Was całkiem ciekawą propozycję, spełniającą wszystkie te kryteria - szminki Maybelline SuperStay 14hr. 


Dzięki Asi trafiły do mnie dwa odcienie - Infinitely Fuschia (160) i Stay with me Coral (430) - oczywiście nie zaskakuje mnie już to, że na stronie Maybelline takich kolorów... nie ma. W sprzedaży za to są, wg producenta w 20 odcieniach, z czego w Polsce dostępnych jest bodajże 10. Cena za 3,3 grama to ok. 30zł / 7Ł.


Opakowania są lekkie, plastikowe, ale w czasie używania nie pękają. Zamykanie na klik oczywiście upewnia nas, że kosmetyk zamknęłyśmy, a przezroczysty dół opakowania oraz naklejka z nazwą i numerem koloru ułatwia znalezienie ich wśród innych. Wyglądają odrobinę tanio, ale nie mam im tego za złe - liczy się przecież zawartość.

Kolory zostały lepiej oddane na zdjęciach ust.
Oba kolory są dobrze napigmentowane, przez co trzeba niezwykle uważać przy nakładaniu. Dobrze jest użyć pędzelka i koniecznie malować się przed lusterkiem - no, chyba, że chcemy efektu a'la Miranda Sings, to okej. Konsystencja szminek jest dość zbita, nie suną po ustach tak gładko, jak szminki nawilżające. Gdy wyschną, nie odbijają się na ubraniu czy kubkach, nie rozlewają poza kontur ust i schodzą równomiernie, a podczas demakijażu trzeba się troszkę napracować, bo jakby wpijają się w usta.

Pomadki są idealnie matowe, nie ma mowy o nachalnych drobinkach czy nieestetycznym połysku, dlatego trzeba nakładać je na dobrze przygotowane usta. Nie wysuszają (no, chyba, że używamy ich codziennie), ale lubią podkreślić suche skórki - dlatego tak ważne jest nawilżenie ust przed ich malowaniem. Jedyny aspekt, w którym producent minął się z prawdą, to trwałość. Obiecywane 14 godzin to moim zdaniem pic na wodę, fotomontaż. Na pewno są trwalsze niż inne produkty do ust, ale oceniłabym ich możliwości na 8 godzin z drobnymi poprawkami po jedzeniu.

Połysk to wina lampy ;-)
Infinitely Fuchsia to po prostu czysta, intensywna fuksja - mocny róż z domieszką fioletu. Przypomina mi nieco szminkę Kate Moss dla Rimmela w odcieniu 20, o której pisałam tutaj, chociaż jest od niej mniej fioletowa. Pachnie słodko i owocowo, w zapachu nie wyczuwam chemicznego aromatu, ale zapach malinowej mamby czuć tylko w sztyfcie.


Stay with me Coral to coś pomiędzy czerwienią a pomarańczą, z przewagą tych pierwszych nut kolorystycznych - daleko mu do koralu, jaki lubię, czyli mieszanki różu i pomarańczy. Zapach owoców, który czuć w sztyfcie podbity jest chemicznym aromatem, dużo bardziej wyczuwalnym niż w przypadku wersji fuksjowej. 

Z uwagi na kolor częściej sięgam po Infinitely Fuschia - a Wam który odcień bardziej się podoba? Przy najbliższej okazji w drogerii przyjrzę się, czy są dostępne jakieś inne, fajne kolory - co prawda zapas szminek wystarczy mi na długie lata, ale dobrze wiedzieć, co w trawie piszczy ;-)

Na koniec oczywiście po raz kolejny dziękuję Asi za przesyłkę - będę Ci robić za to śniadania przez cały tydzień! ♥, natomiast za pomoc w przygotowaniu zdjęć szminek w akcji dziękuję Ewelinie - sama bym pewnie męczyła się z tym dużo dłużej ;-)

29 komentarzy:

  1. Oba kolorki wspaniałe i jak ładnie leżą na ustach! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I dlatego właśnie czaję się na kolejne :D

      Usuń
  2. Usteczka jak się patrzy :D nie mam zastrzeżeń :D pokazuj częściej :D Szmineczki wyglądają bardzo ciekawie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daguszka approved! :D
      Pokazywałabym, ale tak ciężko jest mi zrobić zdjęcia ustom... Muszę wykorzystywać obecność koleżanki u mnie :D

      Usuń
  3. U mnie róże zawsze mają przewagę nad pomarańczami ;)
    Czaję się na odcień 150 od kiedy zobaczyłam go na ustach koleżanki. Wcześniej w ogóle nie zwracałam na nie uwagi, własnie ze względu na opakowania. Od razu zasugerowały mi słabszą jakość, a poza tym myślałam że to tinty są :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A u mnie chyba jest po równo :D Ale ten koral jest zbyt mało pomarańczowy, dlatego stawiam na róż :D
      Widzisz, Jeżu, nie ocenia się szminki po opakowaniu! :D

      Usuń
    2. Ja miałam kiedyś fazę na wszelkie brzoskwinie, korale i tym podobne (na ustach i policzkach), ale teraz zdecydowanie wolę chłodne róże, mimo że w tych pierwszych ze względu na zielone oczy też (chyba) wyglądam korzystnie.

      Usuń
    3. To ja dokładnie odwrotnie - wcześniej lubiłam róż, a teraz na policzkach ich w ogóle nie noszę, a na ustach sporadycznie - częściej pomarańcze i brzoskwinie, czasem fiolety i czerwienie :)

      Usuń
  4. Fuksja zdecydowanie bardziej mi pasuje, ale ta w odcieniu 'Coral' też piękna.
    Czuję się zaintrygowana i muszę je obejrzeć z bliska :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też jest bliższa fuksja :) A oglądaj, a pewnie! Podobno szykuje się kolejne -40% w Rossmanie... ; >

      Usuń
  5. Prześliczne odcienie, przygarnęłabym je oba :).

    OdpowiedzUsuń
  6. Odpowiedzi
    1. Cieszę się :) Są warte uwagi :)

      Usuń
  7. Witam, mam pytanie ponieważ kupiłam pomadkę Stay with me Coral gdy się nią pomalowałam pojawiły się grudki na pomadce oraz na moich ustach czy ona taka powinna być czy być może trafiłam na jakąś felerną ???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie takich problemów nie ma akurat z tą pomadką, ale czytałam, że się zdarzają. Myślę, że peeling i nawilżenie ust przed nałożeniem może pomóc, ewentualnie może ścięcie odrobiny szminki...

      Usuń
  8. Świetne kolory, zwłaszcza ten pierwszy mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też bardziej podoba się fuksja : )

      Usuń
  9. Te opakowania jakoś mnie nie zachwycały i dla tego nie zwracałam na te szminki uwagi, ale teraz widzę, że to był duży błąd...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz, nie ocenia się książki po okładce i szminki po opakowaniu :D

      Usuń
  10. Obydwa kolory ładnie wyglądają na Tobie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ten koral też mnie rozczarował swoją absolutną nie koralowością. Ja używałam do tej pory na tyle, by coś o niej napisać tylko tę fuksję jak ją kupiłam, pisałam o niej na blogu i u mnie jej trwałość niestety okazała się kiepska. Choć resztę kolorów polubiłam, ale zdecydowanie nie uważam ich za trwałe pomadki, ale jeszcze będę to dokładniej obserwować i wtedy pewnie pojawi się jakiś wpis zbiorowy na ich temat.
    A teraz proszę o kurs, jak osiągnęłyście tak dobrze oddane kolory na ustach! Tak jak mi wszystkie zdjęcia produktów wychodzą zadowalające, ostre, cacy, realne kolory, to jak już Ci pisałam - kolorówka w akcji to absolutny koszmar.
    Mam w zapasach jeszcze zdublowaną Non-stop red, do you want?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie z czarną kreską wygląda fajnie, dlatego nie skreślam go zupełnie :D
      A widzisz, u mnie ta trwałość jest naprawdę niezła, nieraz ciężko w ogóle usta domyć... Będę czekać na wpis, bo ciekawią mnie pozostałe kolory :))

      Kurs jest krótki i bardzo prosty - lampa pierścieniowa i druga osoba do asysty przy robieniu zdjęć :D Nie wszystkie kolory są dobrze oddane, z reguły turkusy i mięty nie wychodzą jak powinny, ale to już wina aparatu :)

      Well, you don't have to ask :D

      Usuń
  12. Fuksja prezentuje się cudownie. Nie miałam jeszcze pomadek z tej serii, ale jakoś nie czuję wielkiej potrzeby ich mieć. Póki co mam chrapkę na Golden Rose.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za mną też chodzi Golden Rose, ale wiem, że jak wybiorę się na ich wyspę to przepadnę z kretesem, a znów zbieram kasę na większe zakupy za granicą, także muszę sobie wmawiać, że nie potrzebuję kolejnej szminki :D

      Usuń
  13. te drugi kolor bardzo mi sie podoba

    OdpowiedzUsuń