piątek, 2 maja 2014

CZTERY PORY ROKU | PRZYSPIESZACZ WYSYCHANIA LAKIERU*


Witajcie!

Chyba każda lakieromaniaczka, tudzież inna zainteresowana tematem osoba, zna specyfiki, które mają na celu przyspieszenie wysychania lakieru. Bo przecież żadna z nas nie lubi odgniecionych śladów po pościeli na świeżo pomalowanych, a pozornie suchych paznokciach? Widziałam już takie magiczne produkty w formie sprayu (np. Essence) oraz lakieru (m.in. Seche Vite, Essie Good to Go, Poshe, Sally Hansen InstaDri) - właśnie z takiego topu przyspieszającego wysychanie korzystam. Forma olejku do tej pory była mi obca - do czasu, kiedy w Zielonym Boxie od Czterech Pór Roku przywędrowała do mnie ich nowość: przyspieszacz wysychania lakieru.

Szklana buteleczka o pojemności 15 ml dodatkowo opakowana jest estetycznym, biało-zielonym kartonikiem, zawierającym wszelkie potrzebne informacje. Mój trafił od razu do kosza, ale możecie rzucić na niego okiem w podlinkowanym wyżej poście. Sama buteleczka dobrze leży w dłoni, nie wyślizguje się. "Guzik" na uchwycie nie zacina się i z łatwością dozuje odpowiednią ilość oleistego płynu.


Sposób użycia jest prosty: na wilgotnym lakierze umieszczamy z pomocą pipetki 1-2 krople wysuszacza i delikatnie ruszamy palcem, by pozwolić preparatowi się rozpłynąć po płytce. Dzięki temu przyspieszacz jest naprawdę wydajny, myślę, że jedna buteleczka wystarczy na o wiele dłużej, niż zwykły, lakierowy top. I w przeciwieństwie do lakieru - nie zgęstnieje, więc nie trzeba będzie go wyrzucić po zużyciu zaledwie połowy.

Preparat reklamowany jest jako specyfik, który ma maksymalnie skrócić czas oczekiwania na wyschnięcie lakieru. Pomalowane paznokcie mają być w 60 sekund suche w dotyku, a po 2 minutach zupełnie suche i błyszczące, natomiast olejek ze słodkich migdałów ma je uelastyczniać i wzmacniać. 


W praktyce nie jest już tak bajkowo - faktycznie, po minucie, może dwóch lakier jest suchy w dotyku, ale nie na tyle, żeby móc wrócić do swoich obowiązków. Na zupełne wyschnięcie lakier potrzebuje kilku minut - do dziesięciu. Zauważyłam, że różnie kształtuje się to w zależności od marki i rodzaju wykończenia lakieru - np. kremowe KOBO wysychają szybko, do 3 minut, a Essie ze shimmerem schnie małą wieczność - do 15 minut. 
Połysk faktycznie jest - możecie to podpatrzeć tutaj, a wzmocnienia i uelastycznienia nie zauważyłam - być może dlatego, że ostatnio rzadko maluję paznokcie, więc nie używam wtedy wysuszacza. Dużą zaletą produktu jest fakt, że mimo oleistej formuły nie sprawia, że całe ręce od razu są tłuste, szybko się wchłania w skórki, jednocześnie je nawilżając.

Summa summarum - przyspieszacz wysychania lakieru od Czterech Pór Roku to ciekawe rozwiązanie dla osób, które nie są przekonane do topów (którym zdarza się obkurczać lakier i odpryskiwać), ale ja jednak nie jestem do niego przekonana na tyle, by odstawić swojego ulubieńca - Sally Hansen Insta Dri. Brakuje mi w nim faktycznego skrócenia oczekiwania na suchy lakier, bo niestety - sam połysk to za mało.

Miałyście do czynienia z tym przyspieszaczem? Macie swój ulubiony preparat przeznaczony do tego celu? ;-)

27 komentarzy:

  1. Ciekawy produkt ja narazie moczę paznokcie w zimnej wodzie niby ma pomogać w wysychaniu ale to różnie bywa.
    Produkt bardzo estetyczny jak spotkam to kupię tak samo jak odżywkę do skórek.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zimna woda u mnie nigdy nie działała - lakier robi się gumowaty i bardziej podatny na uszkodzenia.
      Odżywka to świetny produkt, będę o niej pisać niebawem :)

      Usuń
  2. Czekałam na tą opinię i myślę, że całkiem ok jak na Cztery Pory Roku ;) Jednak szukam czegoś naprawdę skutecznego, żebym nie musiała 10 minut czekać, bo ja zawsze gdzieś zahaczę i zdzieram schnący lakier .Udręka :d

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam to! Dlatego na malowanie najczęściej decyduję się jak mam dużo czasu i oglądam jakiś film, żeby skupić się na czymś innym :DD

      Usuń
  3. Cztery Pory Roku, to nasza polska klasyka, muszę go poszukać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że bez trudu znajdziesz go np. w Rossmanie :)

      Usuń
  4. Miałam kiedyś coś podobnego, nie pamiętam już z jakiej firmy, ale wkurzało mnie to, bo zostawiałam wszędzie ślady tłuste ;) No i raczej nie zmienię mojego ulubieńca, SV prędko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj na szczęście tłustych plam nie uświadczysz :D Ale ja też zostaję przy klasycznym topie :D

      Usuń
  5. ja mam coś podobnego z essence i fajne, ale też jednak topy u mnie wygrywają ;) u mnie akurat Kwik, ale wiadomo o co chodzi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Topy dla mnie będą zawsze no. 1 :)

      Usuń
  6. ja takich cudów do tej pory nie używałam. Ale Ty widzę za chwilę będziesz ekspertem w tej dziedzinie:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tam zaraz ekspertem :D Lubię takie nowinki po prostu :D

      Usuń
  7. Tego nie miałam, ale mam insta dri o którym wspominasz i sprawdza się bardzo dobrze, tylko to gęstnienie:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gęstnienie faktycznie jest irytujące... Ja zawsze przelewam trochę nowego do starej butelki, mieszam, zużywam, resztę przelewam do nowej butelki i tak w kółko, żeby nigdy nie mieć w żadnej butelce glutka :D

      Usuń
  8. ja mam przyspieszacze w sprayu, jeden od Golden Rose a drugi z Hebe (Missy czy coś takiego), takiego w olejku jeszcze nie miałam i ciekawa jestem czy by się sprawdził :)
    moim ulubieńcen w kwestii wysuszania też jest SH :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sprayu nigdy nie miałam - czytałam, że brudzą wszystko dookoła, więc to nie dla mnie ;C

      Usuń
  9. Zostanę przy swoim ulubionym insta dri. Sprawdza się doskonale, więc zamiennika nie szukam.
    Fajne jest jednak to, że marka się rozwija i oferuje klientom coraz większy asortyment produktów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też na piedestale zostaje SH :)

      Usuń
  10. Niedawno chciałam kupić podobny produkt, jednak nie jestem do nich przekonana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyżbyś też wolała klasyczne topy? :)

      Usuń
  11. Ja jestem od ponad roku zakochana w Kwiku i raczej go nie zmienię. Próbowałam w międzyczasie Seche Vite, czy Essie GTG, ale zawsze wracałam do Kwika i tak już chyba pozostanie :) Kiedyś miałam taki wsuszacz z My Secret z pipetką i w formie olejku, ale denerwował mnie jakoś ten sposób nakładania wysuszacza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kwik jeszcze nie trafił nigdy w moje ręce, chyba czas nadrobić :D GTG mnie kusi, ale generalnie z lakierami Essie się nie lubimy, a SV nie dorasta ID do pięt :D

      Usuń
  12. Z takich specyfików przyspieszających wysychanie lakieru używałam tylko SV. Ostatnio poszedł w odstawkę (trochę go zmasakrowałam rozcieńczalnikiem do lakierów - może jak trochę poleży, to może poczuje się lepiej :) )

    Szczerze mówiąc, to rzadko po SV sięgałam, raczej daję lakierom wyschnąć samodzielnie, no chyba że mam do czynienia z totalnym ślimorem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie zawsze kończy się nałożeniem wysuszacza, bo nie mam cierpliwości do czekania aż wyschnie i zawsze gdzieś zawadzę i rozwalę :D

      Usuń
  13. Oj, mnie chyba taka pepitka nie przekonuje, wydaje mi się, że zrobiłabym masakrę sobie na pomalowanych paznokciach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie no, masakry nie da się zrobić, bo nie dotykasz nią lakieru :D Zresztą, za późno, już spakowane, sama sprawdzisz, czy będziesz umiała używać :D

      Usuń
  14. mnie to nie kusi :P ale ciekawe, nie powiem :)

    OdpowiedzUsuń