piątek, 30 maja 2014

INGRID | WODA TOALETOWA LOVE STORY: MEMORIES*


Witajcie!

Od niespełna roku moim ulubieńcem w kategorii pachnideł jest zapach Our Moment - niestety, bardzo to widać po ubytkach we flakonie. Ostatnio miałam ochotę na jakąś zmianę, poznanie nowego zapachu, więc gdy nadarzyła się okazja i dostałam propozycję współpracy od firmy Verona, wybrałam m.in. wodę toaletową z serii Love Story. Oprócz wariantu Memories, o którym traktuje dzisiejszy post, dostępne są jeszcze Kisses i Dreams, każdy w innym kolorze kartonowego opakowania i o innej kombinacji nut zapachowych - w Kisses znajdziemy nuty śliwki, mandarynki, róży, lilii i jaśminu na piżmowo-mszanej bazie, natomiast w Dreams - róży, jagód, moreli, jaśminu, fiołków, aromatu drzewnego na bazie piżmowo-waniliowej.


Część dotyczącą zapachu Memories zacznę jednak od opisania aspektów wizualnych i technicznych ;-) Estetyka opakowania i prostokątnego, dość ciężkiego flakonu jest spójna, lekko romantyczna, trochę figlarna - srebrne opakowanie dobrze komponuje się z czarną koronką i bladoróżową wodą. Nie zdecydowałabym się wrzucić tego flakonu do torebki, ale nie z obawy o to, że się potłucze - szkło jest grube i solidne, natomiast zatyczka nieco niestabilna - nie wiem, czy to tylko w moim egzemplarzu, czy we wszystkich.
Opakowanie mieści 50 ml i kosztuje 19 zł, co, przyznacie, jest całkiem niezłą proporcją. Minusem jest dostępność - produktów marki Verona/Ingrid nigdy nie widziałam stacjonarnie.


"Love Story Memories łączy w sobie delikatność a jednocześnie intensywność, przywodząc na myśl piękne wspomnienia. Świeży i subtelny aromat nadaje szyku i elegancji. Jest słodki, kwiatowo-owocowy, z piżmowym akcentem. W nucie głowy dominuje brzoskwinia i grapefruit, w nucie serca malina, jaśmin i fiołek, zaś w nucie głowy* białe piżmo i bursztyn."
W katalogu produktów marki Verona/Ingrid, przy zapachu Memories znajdziemy właśnie taki opis nut zapachowych. Domyślam się, że wkradł się błąd i białe piżmo i bursztyn to nuty głębi, ale nie chcę ingerować w to, co napisał sam producent. Mogę tylko ocenić, czy moje zmysły zostały tą kombinacją zapachową zaspokojone. 

Gdy porównałam wszystkie trzy zestawy aromatów w tej serii, uznałam, że najbardziej 'mój' będzie właśnie Memories - skusiły mnie brzoskwiniowe i malinowe nuty, które w moim wyobrażeniu były słodkie i otulające, a kwiatowe oraz grapefruitowe miały dodawać lekkości. Przy pierwszym kontakcie z tą wodą toaletową aż mnie odrzuciło - wyczuwałam tylko chamski odór alkoholu, a wspomnianych owocowych nut można było ze świeczką szukać. Na szczęście kolejne podejścia wypadły lepiej i śmiało psikałam się tym kosmetykiem, odnotowując co następuje: tuż po wejściu w kontakt ze skórą na pierwszy plan wychodzą świeże, cytrusowe nuty (zapewne za sprawą grapefruita w nucie głowy), brzoskwinia i malina stają się wyczuwalne dopiero po chwili, jakby w drugiej fazie rozkwitu zapachu, łącząc się subtelnie z kwiatowymi aromatami. Ten etap nie do końca przypadł mi do gustu - u mnie budzi negatywne skojarzenia, ale moja mama uznała tę właśnie fazę za najlepszą zapachowo; gdybym odcięła się od obrazów, które w tym czasie przywołuje zapach, pewnie również uznałabym go za ładny. W trzeciej fazie, utrzymującej się na skórze najdłużej, łączą się nuty kwiatowe i ciepłe, otulające - zapewne właśnie te piżmowo-bursztynowe, które podobają mi się najbardziej.

Poprawcie mnie, jeśli się mylę (specjalistką od zapachów i perfum nie jestem), ale woda toaletowa charakteryzuje się raczej krótką trwałością, jeśli chodzi o 'noszenie' na skórze. Nie inaczej jest w przypadku Memories - po 3, 4 godzinach wypadałoby dołożyć kilka kolejnych psiknięć. Na ubraniach czy chustach, apaszkach, zapach utrzymuje się dłużej.

Podsumowując - zapach nie spełnił do końca moich oczekiwań, ale mimo wszystko przyznaję, że jest ładny. No właśnie - tylko ładny; nie na tyle zachwycający czy unikatowy, żebym rozpaczała, widząc ubytek we flakonie. Powiedziałabym, że po prostu adekwatny do przyjemnie niskiej ceny - taki zwykły 'psikacz' na dzień, w sam raz na wiosnę i lato. ;-)

A Wy, po jakie zapachy teraz sięgacie? ;-)

10 komentarzy:

  1. Ja mam problem ze znalezieniem odpowiedniego zapachu dla siebie więc jak już znalazłam 2 ulubione to się ich trzymam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakie są Twoje ulubione? :)
      Ja mam swoją Top 3, ale na razie tylko jeden z nich jest mój - dwa pozostałe nie na mój budżet :D

      Usuń
  2. buteleczka całkiem ładna, no i jest tani :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A no właśnie, więc można wypróbować bez rujnowania portfela : )

      Usuń
  3. Kiedyś bardzo lubiłam Pur Blanca. Teraz nie mam swojego ulubionego zapachu.
    Może jestem bardziej wybredna ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi kiedyś bardzo podobała się bodajże Little Black Dress, jeśli o Avon chodzi, ale szybko mi przeszło : ) Z czasem zmieniają się gusta, więc to całkiem możliwe, że po prostu robimy się bardziej wybredne :D

      Usuń
  4. Nie używałam wód tej marki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to też pierwszy kontakt : )

      Usuń
  5. Ja teraz mam słodki zapach od Bruno Banani Dangerous Woman :)
    No i zawsze muszę mieć jeszcze play it spicy od Playboy. Uwielbiam tę wersję.
    Na sezon letni wybiorę coś bardziej orzeźwiającego i lekkiego.
    Pewnie tradycyjnie postawię na Ocean Sun Gabrielli Sabatini :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żadnego z tych zapachów nie znam, będę chyba musiała się wybrać do drogerii : ))

      Usuń