sobota, 21 czerwca 2014

BORJOUIS | PODKŁAD HEALTHY MIX 51 LIGHT VANILLA


Witajcie!

Do tej pory z podkładem (i w ogóle marką) Borjouis było mi bardzo nie po drodze. Wszystko dlatego, że raczej nie jestem skłonna dać za kosmetyk więcej niż 50 zł - właśnie dlatego w moich zbiorach nie znajdziecie Chanel ani Diora. Podczas jednej z promocji dopadła mnie jednak tzw. pomroczność jasna i sięgnęłam po podkład Healthy Mix w odcieniu 51 Light Vanilla (do spółki z korektorem zresztą). Po lekturze recenzji na blogach i po pierwszych użyciach pomyślałam sobie, że może coś z tego będzie, że może znalazłam idealny podkład i skończą się moje poszukiwania. Dzisiaj, pierwszy raz odkąd się maluję, mówię - moja twarz wygląda lepiej bez tego podkładu, niż po jego aplikacji. Nadmienię, że moja cera jest trudna - miejscami przesuszona, generalnie odwodniona, ale szybko przetłuszczająca się, a do ukrycia mam całkiem sporo przebarwień, śladów po trądziku i blizn.

30 ml podkładu umieszczone zostało w szklanym, ciężkim opakowaniu z pompką. Kiedyś, z tego co pamiętam, Borjouis miało ten kosmetyk w plastikowym opakowaniu z pompką typu air-less. Pompka jak na razie się nie zacina, do pokrycia całej twarzy wystarcza mi półtorej 'naciśnięcia'. Wszystko za sprawą naprawdę dobrego, a zarazem naturalnego poziomu krycia - cienka warstwa podkładu ujednolica koloryt cery i ukrywa niedoskonałości, nie demaskując jednocześnie obecności suchych skórek np. w okolicach nosa czy brody. Co za tym idzie - podkład jest wydajny; używam go codziennie od ok. półtora miesiąca i nie widzę dużego ubytku.

Zazwyczaj ciężko mi dopasować kolor podkładu - jestem bardzo blada, ale moja cera nie wpada zdecydowanie ani w róż, ani w żółć - powiedziałabym, że jest zupełnie neutralna, z lekką nutą żółtych tonów. Na lato z palety kolorystycznej podkładu Healthy Mix wybrałam najjaśniejszą propozycję, 51 Light Vanilla, którą większość z Was wybiera na zimę. Dla mnie ten odcień jest zbyt ciemny i żółty na zimę, ale na wiosnę i lato jest w sam raz - zwłaszcza, gdy jestem nieco opalona nie odcina się od szyi.


Producent obiecuje trwałość do 16 godzin, nawilżenie, rozświetlenie, półmatowe wykończenie i owocowy zapach, który pozostaje na skórze. W tym miejscu ja stawiam znaki zapytania. Zacznę od końca - przyjemny zapach wyczuwalny jest tylko z bliska, w czasie aplikacji, ale już nie na skórze, a na pewno nie przez dłuższy czas. Nawilżenie to obietnica, która wydawała mi się najbardziej prawdopodobna do spełnienia, z uwagi na dość mokrą formułę, ale skończyło się tylko na mniejszym uwydatnianiu suchych skórek. Rozświetlenie i półmatowe wykończenie trochę mi się ze sobą kłóciły, gdy czytałam obietnice na opakowaniu - okazało się, że to ładna nazwa na zwykłe, satynowe wykończenie i skórę wyglądającą na tłustą po kilku chwilach. Zdecydowanie nie jest to efekt, jakiego oczekiwałam. 


Na sam koniec zostawiłam sobie kwestię trwałości, bo dla mnie ten aspekt okazał się właśnie największym minusem całego produktu. Podkład zawsze nakładam pędzlem typu flat-top H50s, a później pudruję. Przy wszystkich poprzednich kosmetykach tego typu używałam sypkiego pudru Anti Shine z Kryolanu i miałam kilka/kilkanaście godzin spokoju. Tym razem byłam zaskoczona - ze wspomnianym pudrem Healthy Mix zupełnie nie chciał współpracować i po dwóch godzinach podkład był do zmycia. Lepszą trwałość uzyskałam, zastępując puder Kryolan prasowańcem Rimmel Stay Matte - 4 godziny bez poprawek. Po drodze oczywiście pojawiają się problemy typu ubrudzony od podkładu telefon, kołnierzyk koszuli, zjeżdżające z nosa okulary, chusteczka ścierająca podkład z okolic nosa.
Nie wyobrażam sobie wyjść z domu na 16 godzin i nie spoglądać co chwilę w lusterko, nie sięgać po puder. Wydaje mi się, że najlepszą opcją, by uzyskać 16-godzinną trwałość, byłoby po prostu zmywanie i ponowne nakładanie tego kosmetyku co 4 godziny...

Ostatnio 'modne' jest też nakładanie podkładu na puder. Rzekomo efekty uzyskiwane dzięki tej metodzie są wspaniałe i porażające. Spróbowałam - niestety, chociaż trwałość była nieco lepsza (pierwsze świecenie dopiero po 3 godzinach), to efekt na twarzy zupełnie mi się nie podoba - wszystkie suche miejsca drastycznie podkreślone, a krycie wcale nie lepsze, niż przy klasycznej metodzie.

Podsumowując, myślę sobie - kobito, i po co (było) Ci to. Znów dałam się skusić obietnicom trwałości, recenzjom - znów przyszło mi żałować wydanych pieniędzy. Okazało się, że zwykły krem BB, lekko przypudrowany, wygląda na mojej skórze lepiej, a trzyma się dłużej, niż osławiony Healthy Mix. Nie mówię, że to produkt zły - może na innym typie cery sprawdzi się lepiej. U mnie jednak starcie z hitem blogerek nie wypadło najlepiej.

24 komentarze:

  1. Moja siostra miała go, nawet w tym samym odcieniu. Próbowałam na sobie - to nie jest produkt dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie miałam u kogo wypróbować - gdybym to zrobiła, pewnie nie wydałabym tych pieniędzy :D

      Usuń
  2. Mnie całkiem dobrze współpracuje się z tym podkładem, choć trwałość faktycznie mogłaby być lepsza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że dużo zależy od cery - moja niestety jest kapryśna : )

      Usuń
  3. Yyyy, nakładanie podkładu na puder ??? Pierwsze słyszę ;) Ale bardzo możliwe, że ja nieuświadomiona jestem, więc wierzę na słowo.

    Miałam ten podkład, w tym odcieniu właśnie. Początkowo sprawdzał się bardzo dobrze, choć do zachwytu było daleko. Po czasie jednak zaczęłam zauważać coraz więcej minusów tego kosmetyku. Ostatecznie, oddałam to mamie. Nie lubię, gdy u mnie coś się marnuje.
    Ja, z chęcią, wróciłam do formuł BB.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja usłyszałam bodajże wczoraj - dressedinmint pokazywała to na youtube, a dziewczyny natychmiast oszalały na punkcie tej metody...
      Mamy w takim razie podobne odczucia. Ja pewnie zużyję - moja mama się nie maluje :D

      Usuń
  4. hehe u mnie dzisiaj recenzja linera z Bourjois i też niestety rozczarowanie.
    Miałam ten podkład, ale w poprzedniej wersji. Nie polubiliśmy się w ogóle, szybko poleciał w świat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie czytałam, ale w sumie nie spodziewałam się niczego innego po linerze z gumką... :D

      Usuń
  5. Mam tak samo jak Ty, dlatego też nie mam wielu ekskluzywnych kosmetyków, a te które mam to dostałam :) a co do podkładu to nie zachęcasz :) chciałam kiedyś skusić się na ten podkład, bo widziałam go w promocji i dobrze, że jednak nie kupiłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie najdroższe są chyba lakiery OPI, ale mam pewność co do ich jakości i kupuję tylko kolory, których na pewno będę używać.
      Być może na innej cerze niż moja sprawdzi się lepiej, czytałam nawet o 9-godzinnej trwałości, ale 16 to gruba przesada...

      Usuń
  6. no jest i ta niepochlebna recenzja hehe ;D
    ja tam też wolę BB kremy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No daj spokój, przez 3/4 warszawskiej wycieczki miałam ochotę uciec do łazienki i czymś go zmyć, dlatego tak marudziłam :D

      Usuń
  7. Ten podkład podobno występuje w dwóch wersjach. Swego czasu wspominał o tym mrmajlajlf. Ta, którą masz, nie sprawdza się w przypadku cery mieszanej, ponieważ sprawia, że skóra zaczyna się świecić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O proszę, nawet nie wiedziałam, że są dwie wersje tego podkładu - sięgnęłam po prostu po ostatnią buteleczkę na półce... Dobrze wiedzieć :)

      Usuń
  8. Mam inny podkład Bourjois i pomimo kilku danych mu szans wracam do Revlonu... Nie sprawdził się u mnie totalnie, niestety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie Revlon też się nie sprawdził (dokładnie ColorStay), w ogóle podkłady mnie mocno rozczarowują ostatnio, nie umiem trafić na dobry...

      Usuń
  9. Zdecydowanie za drogi jeśli bierze się pod uwagę jego jakość...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, myślałam (zwłaszcza po tych pochwalnych peanach blogerek), że cena będzie szła w parze z jakością...

      Usuń
  10. Moja cera ogólnie z podkładami Bourjois chyba się nie lubi, miałam ekstremalnie nieudaną przygodę z 123 Perfect i trochę przyjemniejszą, ale ciągle daleką od ideału, z Healthy Mix Serum. Po zwykły HM chyba już nie odważę się sięgnąć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już w kierunku szafy Borjouis raczej spoglądać nie będę, już nic z ich oferty mnie nie kusi... :)

      Usuń
  11. Szkoda, że nie spełnij jednak Twoich oczekiwań. Nie lubię takich rozczarowań, niezależnie od tego ile produkt kosztuje lubię się z nim lubić :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze powiedziane :D Najbardziej lubię się lubić z kosmetykami, które są drogie - nie tak szkoda wywalić 20 zł w błoto, jak wywalić 50 czy 100 :D

      Usuń