czwartek, 24 lipca 2014

HAUL | LONDYN ONCE AGAIN

Witajcie!
Melduję, że wróciłam! Nie obyło się bez przygód - samolot powrotny spóźnił się 4 godziny, przez co uciekł mi ostatni pociąg do domu i musiałam spać na lotnisku, a do tego nabawiłam się przeziębienia, chociaż w Londynie było gorąco jak na Majorce - dzięki, klimatyzacjo! Najważniejsze jednak, że jestem już w domu - w końcu mogę sobie odpocząć!
Nad tym, czy i w jakiej formie pojawi się relacja z wyjazdu do Londynu, jeszcze się zastanawiam. Nie mam tak naprawdę wielu zdjęć, głównie dlatego, że moja mama jest niestety beznadziejnym fotografem, a odwiedziłyśmy te same miejsca, w których byłam rok wcześniej; zmontowanie filmu natomiast trochę potrwa i nie wiem, co z tego wyjdzie. W międzyczasie jednak, trzymając się minitradycji z zeszłego roku (tutaj relacja, tu haul), i tym razem zamierzam pokazać Wam, na co wydałam wszystkie pieniądze ;-)


Zacznę od rzeczy, które nie są dla mnie, a znalezienie ich sprawiło najwięcej problemów ;-) Markę Make Up Revolution można było kupić online już jakiś czas temu, więc nie sądziłam, że stacjonarnie pojawi się dopiero na dzień przed moim powrotem do Polski i w dodatku tylko w jednym Superdrugu (na Oxford St.). Moim celem była paletka Iconic 3 (zaskakujące, nie?), ale półki były wymiecione niemalże do czysta - udało mi się jednak kupić palety Acid Brights dla B. i Tamit (£4), a krem Soap&Glory Hand Food (£2.5) leci do Kasi.



Górny rząd to też "zamówienia", nie patrzcie na mnie tak krytycznie! ;-) Models Own Bikini i Flip Flop z kolekcji Polish for Tans są dla Kasi, a Beach Bag (również kolekcja PfT) dla Magdy. Z dolnego rzędu wybrałam sobie Beach Bag (PfT) i Pink Veneer (Hyper Gel), a Daniel ♥ wybrał dla mnie Amethyst (Velvet Goth). Za całość zapłaciłam £20, korzystając z promocji - właśnie dlatego musiałam sobie dokupić trzy sztuki. Gratis dostałam komplementy dotyczące moich paznokci i balsam do ust o zapachu gumy balonowej ;-)


Lush! Chciałoby się powiedzieć - w końcu, prawda? Ale w tym roku te zakupy wcale nie były planowane - wpadłam do Lusha tylko pochodzić, pooglądać i zorientować się, o co to zamieszanie. Trafiłam jednak na niesamowicie sympatycznego, przystojnego sprzedawcę, który przetestował na mnie różne produkty i namówił do zakupu czyścika Herbalism (£6.4). Przy kasie dorzuciłam funta i dostałam miniaturkę New Charity Pot - balsamu do rąk i ciała, z którego zysk w całości przekazywany jest na cele charytatywne. 


W Superdrugu skusiłam się tylko na kultowy rozświetlacz Make Up Academy Undress Your Skin (£3) i zrobiłam zapas ulubionej maseczki peel off - korzystając z promocji 3 za 2, za 6 sztuk zapłaciłam niecałe £4. 


Gdy w Poundlandzie trafiłam na cienie L'oreal Infailible (£1), a w sieci na informację, że są wycofywane, zdecydowałam się na najciekawszy moim zdaniem odcień - 013 Burning Black. To głęboki fiolet/czerń opalizująca na fioletowo - do wyboru był jeszcze niebieski i szary, według mnie zbyt oczywiste i 'płaskie'. Chubby Stick Clinique w odcieniu Super Strawberry był dodatkiem do gazety Glamour - sam magazyn mnie nie interesował, ale dla tego dodatku warto było wydać £2.


Na koniec jeszcze coś z dodatków - pierścionki, tzw. knuckle rings Opia (Primark), kupione za £1.5. W Primarku i na Camden Market skusiłam się jeszcze na kilka bluzek, ale te pokażę Wam już może w 'praktyce'. W tym roku Primark nie robił już na mnie takiego wrażenia, jak poprzednio - okazało się, że gdy wchodzi się do niego na spokojnie, systematycznie przeglądając wieszaki, porównując ceny, materiały czy jakość wykonania, entuzjazm i szał zdecydowanie spada. Najczęstszy argument to oczywiście 'Ewa, czy ty ubierzesz to w Polsce?!' - gdy odpowiedź brzmiała 'Nie, raczej nie', ciuch wracał na półkę. I słusznie! ;-)

Wydaje mi się, że znów udało mi się zrobić w miarę sensowne zakupy - również dlatego, że w przyszłym miesiącu czeka mnie kolejny wyjazd, a tak naprawdę niczego nie potrzebowałam. Pomagała również świadomość, że teraz mam kogo prosić o zrobienie zakupów w UK, więc nie muszę wszystkiego kupić na raz. ;-)

No dobrze, a teraz przyznajcie się - kto tęsknił i kto napisał fajną notkę w międzyczasie, którą muszę przeczytać?! Podsyłajcie linki! ;-)

31 komentarzy:

  1. paletki z cieniami piękne :) i ten czyścik Lush :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam nadzieję, że Ania i Paulina zrobią z nich dobry użytek :)

      Usuń
  2. Niestety te żarówiaste kolory z paletki Makeup Revolution są strasznie słabe :((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie miałam w sumie okazji pomacać, ale może na bazie dadzą radę : )

      Usuń
    2. Właśnie na bazie też niewiele :((

      Usuń
    3. Może dziewczynom uda się z tej paletki coś wyciągnąć : )

      Usuń
  3. Ja tęskniłam!
    Ale notek fajnych brak :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak pójdę sprawdzić, co robiłaś! :D

      Usuń
  4. Lubię Lusha, szkoda że nie ma u nas w PL lepszego dostępu do ich produktów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie dlatego postanowiłam skorzystać z okazji, będąc w UK :)

      Usuń
  5. Ja tęskniłaaam! :D
    Ale mnie też w międzyczasie nie było, relację z moich wakacji chodź poczytać :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mentooosku <3
      Idę czytać, stalkowanie wakacji blogerek #love :D

      Usuń
  6. Świetne zakupy, w Lush'u to potrafią namawiać na produkty, oj potrafią :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten chłopak był taki przystooooojny... Znaczy przekonywujący... :D

      Usuń
  7. Ojj tam, nawet jakby to wszystko było dla Ciebie, to wybaczyłabym :D "Jestę blogerę i mi wolno" :D haha :D A tak serio, to fajne zakupy :) I wracaj do zdrówka :P :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bycie blogerem wbrew pozorom niczego nie usprawiedliwia :D

      Usuń
  8. Muszę przyznać, że byłaś całkiem grzeczna :D Najbardziej podobają mi się chyba pierścionki, ale to dlatego, że świetnie komponują się z różnymi geometrycznymi zdobieniami. No i paletki dla dziewczyn są świetne, mam nadzieję, że pokażą je w użyciu :)
    Ja tęskniłam, ja! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Puszeczko, czytasz mi w myślach, czy co? Te pierścionki trafiły do koszyka, bo właśnie pokazywanie ich z lakierami mnie ostatecznie przekonało! :D

      Usuń
    2. Wiedziałam! :D Wielkie umysły myślą podobnie! Sama w tym celu zakupiłam ostatnio kilka, a nadal czaję się na jeszcze jedne zestaw z ebaya :)

      Usuń
  9. Ja ostatnio mam bana na zakupy, staram się nie wydawać bez potrzeby, to i zakupów mało raczej robię. Teraz muszę kupić puder, więc chyba wybiorę się do jakiegoś sklepu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam taki dwumiesięczny ban przed wyjazdem :)

      Usuń
  10. hahah "musiałaś" sobie dokupić lakiery :D
    a pierścionki fajne :) i Twoje golaski!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musiałam! Żebyście miały je w promocji! Bo sama tak naprawdę nie chciałam ich kupować :D

      Usuń
  11. Widzę, że trafiłaś na kilka atrakcyjnych promocji i ciekawych dodatek do gazety. Zazdroszczę Brytyjczykom kosmetyków dodawanych do kolorowych pism:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podejrzewam, że mieszkając w UK wydawałabym fortunę na gazety - tylko dla dodatków :D

      Usuń