poniedziałek, 7 lipca 2014

INFO | GDZIE BĘDĘ, GDY MNIE NIE BĘDZIE?

Witajcie!

Przyznaję, straciłam nieco serce do blogowania. Zaczyna mi się przejadać fakt, że kiedyś wszyscy pracowaliśmy na swoją wyjątkowość, oryginalność, staraliśmy się wybić wśród innych miejsc w sieci, a teraz stajemy się marnymi kopiami siebie nawzajem. Kopiami, które mają minimalistyczne szablony z białym tłem, toaletki Malm, pojemniki na pędzle z Ikei, biegną do Biedronki po Batiste i jedzą jak jeden mąż owsiankę, bo to zdrowe i modne. Nie wybielam się, bo niektóre z tych rzeczy też robię, ale nóż mi się w kieszeni otwiera, gdy widzę na instagramie haul - pasta do zębów i wilgotne chusteczki. Chyba kosmetyki i cały ten związany z nimi szał przesłonił nam trochę oczy... No, ale ja dziś nie o tym!

zdjęcia nie miałam jak podpisać, bo w pracy nie mam photoscape, ale jest moje, więc nie kradnij! ;-)
 Dobrze się składa, że zmęczenie materiału dopadło mnie akurat teraz - tuż przed wyjazdem. Nie będę musiała martwić się lecącymi na łeb na szyję statystykami, bo chociaż na miejscu będę miała internet, wolę skupić się na innych rzeczach.
Bierzecie czasem udział w konkursach typu "kup - zarejestruj paragon - odpowiedz na pytanie"? Nie? Ja do tej pory też nie brałam. Z ciekawości jednak sprawdziłam reklamowany w TV konkurs LOT-u i Grześków - "Gdzie grześkość cię poniesie?". Zasady były proste: trzeba było kupić dwa batoniki, zachować paragon i odpowiedzieć na pytanie. Każdego dnia pytanie dotyczyło innego miasta, a nagrodą w danym dniu były dwa bilety lotnicze (tam i powrót) do tego właśnie miasta; pytanie z piątku obowiązywało cały weekend i zwycięzcę wybierano spośród wszystkich weekendowych zgłoszeń.
Złożyło się tak, że nabrałam ochoty na wzięcie udziału, bo miasta, na które miałam chrapkę, wciąż były " w puli" - Londyn i Barcelona. Miałam dwa paragony (w tym jeden podarty, poklejony taśmą, bo mama przez pomyłkę go wyrzuciła, chociaż specjalnie w związku z konkursem kupiła wafle...), więc w piątek, 13.06, wysłałam pierwsze zgłoszenie - weekendowa walka toczyła się o Londyn, a pytanie brzmiało: "Jak spędzisz grześkie 5 o'clock w Londynie?". Wystukałam odpowiedź, podałam numer paragonu, tego nieszczęśliwie podartego, i czekałam. Nie wiązałam z tym konkursem wielkich nadziei, bo przecież tysiące ludzi wysłało swoje zgłoszenia. 
We wtorek stałam sobie grzecznie w kolejce do bankomatu, a tu nagle dzwoni telefon. "Bla, bla, bla, wygrała pani bilety lotnicze do Londynu!". Nie pytajcie o mój wyraz twarzy... :D Formalności zostały szybko dopełnione, hotel zarezerwowany. Udało mi się załapać na ostatni pokój w miejscu, w którym nocowałam w zeszłym roku - prowadzonym przez Polkę, panią Anię - Big Bed. Jest tani, przytulny, łóżka są niesamowicie wygodne, a dzielnica spokojna i dobrze skomunikowana z centrum. 

Spędzę w Londynie nadchodzący tydzień (14-22.07) i chociaż wcale tego wyjazdu w tym roku nie planowałam (bo w sierpniu skreślę z listy kolejną, nową stolicę), to niesamowicie się cieszę, że to tak wyszło. Tym razem nie nastawiam się na imprezy i zakupy, zrobiłam za to szczegółową listę miejsc, do których pójdziemy ;-) Jeśli możecie polecić mi jakieś fajne miejsce, którego nie ma w przewodnikach ani na tych internetowych listach typu "10 rzeczy, które warto zobaczyć w Londynie" - dajcie znać! ;-) 
A, właśnie! Być może zastanawiacie się, kogo zabieram ze sobą - z którą blogerką urządzę sobie angielski sabat. Jadę z moją najwierniejszą z wiernych wspierających - zawsze przy mnie, niemal od 21 lat. Czas najwyższy, żeby Mama Cat zobaczyła kawałek świata! ;-)

Na czas nieobecności być może przygotuję Wam jakąś notkę, ale jeśli nie starczy czasu - wybaczcie i odpocznijcie ode mnie. Mam nadzieję, że po powrocie znów będzie mi się chciało blogować ;-)

96 komentarzy:

  1. z tymi szablonami i toaletkami bardzo trafne.. ;) czasem jak przechodzę z bloga na blog to nie jestem pewna, czy to już nowy czy nadal ten sam...... zresztą chyba ze wszystkim się zgodzę, co tu napisałaś :P miłego wyjazdu zatem ;) ale miałaś farta!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam to samo odczucie - nie wiem, u kogo się znajduję. A momentami przeglądając polskie blogi czuję, jakbym oglądała tanią kopię zagranicznych. Cóż. :D
      Głupi ma szczęście!

      Usuń
  2. Miłego pobytu :) niczym się nie martw, rób to, co dyktuje Ci serce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Chyba będę musiała tę zasadę wprowadzić w życie :)

      Usuń
  3. Odpocznij :). Miłego pobytu, może nabierzesz sił do blogowania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może :) A jak nie, to będę jeszcze bardziej zjadliwa i czepialska :D

      Usuń
  4. Ale Ci się świetnie trafiło! :))
    Z początkiem się zgodzę, ale zawsze jest na to rada: zmiany w liście czytelniczej.
    Oby ten pobyt dobrze Ci zrobił i wróciły chęci do pisania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zrobiłam już przesiew, ale dalej widzę to samo. A niektórych blogów jest mi żal 'wyrzucić', chociaż mnie drażnią otoczką :D
      Oby! Po powrocie też pokażę Wam haul środków czystości, a co!

      Usuń
  5. Mam szare tło na blogu :D
    nie kupiłam batiste w biedrze
    nie mam toaletki a pędzle trzymam w kubku :D kuuuurde :D a owsianki nie nawidzę... za to kocham czekoladę :D
    ale ze mnie hardcore :)

    Miłego odpoczynku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brawo As, mówię Ci - startuj na prezydenta, nasze poparcie masz!
      Batiste kupiłam, ale boję się użyć. Czyli jakbym nie kupiła :D

      Usuń
    2. muszę jakieś chwytliwe hasło wyborcze sobie wymyślić :D

      Usuń
    3. "Hasełki dla wszystkich!" :D

      Usuń
    4. z tego 90% dla mnie, bo ja wymyśliłam nazwę hasełki a As mi ją podpierniczyła :P

      Usuń
    5. To już załatwicie między sobą :DD

      Usuń
    6. Kosmetasia przejełam ją przez zasiedlenie :D hyhyhy

      Usuń
    7. Jako prawnik mówię: w dobrej wierze! Asiu, jesteś na przegranej pozycji :DD

      Usuń
  6. Baw się dobrze, Szczęściaro! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale fajefajnie!:D:D Super uczucie wygrac coś na co się miało chrapke od dawna:))
    P.S wstep genialny, tez mi sie wydaje ze atak klonów atakuje blogosfere;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobre z tym atakiem klonów! :D
      Najlepsze jest to, że w tym roku wcale nie myślałam o Londynie, skoro byłam w zeszłym, a tu taka niespodzianka :D

      Usuń
  8. Ale genialnie, że wygrałaś! Ja nigdy nie wierzyłam w takie konkursy, a tu proszę! Świetnie!
    Zazdroszczę wyjazdu, mnie się marzy taka podróż... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najwyższy czas zacząć brać udział w konkursach! : ))

      Usuń
  9. Ale fajna wiadomość, gratuluję! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. udanego wypoczynku Kociaku! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Olu ♥ Co tam Ci przywieźć? :D

      Usuń
  11. Mam bloga 8 miesięcy ale są momenty, że mam takie same odczucia jak Ty :( Mam jednak nadzieję, że to przejściowe uczucia :) Gratuluję wygranej :D I zazdroszczę niespodziewanych wakacji i do tego spędzonych z tak bliską Twojemu sercu osobą :) To na pewno będą niezapomniane chwile :) czekam z utęsknieniem na wrażenia po powrocie :) Buziaki Kochana :**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi już tak się przez te dwa lata zbiera co jakiś czas na odejście, ale szkoda mi czasu i pracy włożonego w bloga... Zostanę, ale chyba troszkę się przebranżowię - zobaczymy :)
      Dziękuję! Postaram się, żeby faktycznie były niezapomniane - mama nigdy nie była tak daleko od domu! :) Na pewno zdam relację! :*

      Usuń
  12. Mnie nie było przez 3 tygodnie na blogach. Wchodzę. Patrzę. Wszyscy na czarno-biało. Analogiczne układy menu, ikonek społecznościowych, nawet loga podobne. Trochę zwątpiłam.

    Baw się dobrze w Lądku Zdroju ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też masz problem z odróżnieniem, na czym blogu jesteś? Niby pocieszające jest to, że dużo osób zauważa tą powtarzalność, może coś się zmieni...

      Dzięki! :)

      Usuń
  13. Gratuluję :) Czasem jednak warto spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaczynam się przekonywać, że zdecydowanie warto!

      Usuń
  14. #takifart #tylewygrać
    Miłej podróży!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. #kottakipodróżnik :D szykuj tematy do rozmów na sierpień! :D

      Usuń
  15. To się nazywa szczęście, gratuluję i życzę wspaniałego wyjazdu :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Rozumiem zmęczenie materiałem i... będę tęsknić! ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będę online, tylko nie tutaj - zawsze możesz się odezwać :-*

      Usuń
    2. Domyślam się ;) Ale lubię Twój blog ;) Ale urlop i tutaj potrzebny ^^

      Usuń
    3. Nie zamierzam na razie rezygnować z blogowania, myślę raczej nad wprowadzeniem zmian (więcej postów niekosmetycznych), także spokojnie :*

      Usuń
  17. Siostra, kocham Cię za pierwszy akapit! ♥
    Tylko wnoszę reklamację mojego szablonu - mam białe tło! XD

    Też ostatnio mam zmęczenie materiału, ale staram się zmobilizować i właśnie, już drugi dzień, klecę post ze zużyciami ;)

    Gratuluję Ci i zazdroszczę wyjazdu! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyżbyśmy się znów zgadzały co do jego treści? :D Mogłabym w zasadzie napisać o tym więcej, ale już nie chciałam kija w mrowisko wbijać, bo co po niektórzy mogliby się zorientować :D
      U Ciebie białe tło pasuje, cicho tam! :D

      Kleć, bo nudzi mi się w pracy to poczytam!

      Usuń
  18. Osssszzz kurcze, a ja porobiłam zapasy Batiste jakiś miesiąc temu i nie zaopatrzyłam się w nie w Biedronce. Shame on me :((
    Ja byłam ostatnio w Londynie tylko weekend i zwiedzałam typowe kąty dla turystów, także nie pomogę. Ale powiem Ci tylko, że czasem warto się zgubić i pobłądzić po dzielnicach docelowo nie dla mas. Wypoczywaj! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie, wstyd! Ale przynajmniej bied(r)oteezer kupiłaś?! :D
      W zeszłym roku tak sobie pobłądziłam, tzw. zagubienie kontrolowane, i faktycznie, to bardzo fajny sposób na zwiedzanie : )

      Usuń
    2. No właśnie nie, kupiłam oryginalną szczotkę na przecenie w internecie jakiś czas temu :( no i nie mam tej cudnej toaletki, bo jak wchodzę do Ikei to robi mi się nie dobrze. Jakaś taka 'niemodna' jestem.

      A ja wiem co Ci mogę jeszcze polecić! No chyba, że nie jesteś fanką Harrrego Pottera, to się nie nada. Aleee jeśli jesteś to pod Londynem jest muzeum 'Making of Harry Potter'. Prawdziwa gratka dla fanów książek HP, zarówno dla dużych zuchów, jak i tych nieco starszych. Są atrapy np tych wielkich drzwi wejściowych do Hogwartu albo stroje albo wyposażona chatka Hagrida. Polecam :)

      Usuń
    3. No nie, jaka z Ciebie blogerka! :DD
      Kurczę, właśnie, zapomniałam o tym miejscu! Muszę poszukać cen i dojazdu, namówię mamę! Maniaczką nie jestem, ale to jednak książki z dzieciństwa :D

      Usuń
  19. Ale suuuper! Gratuluję, Londyn jest magiczny :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, kocham to miasto całą sobą! :)

      Usuń
  20. Ale zazdroszcze! W życiu bym nie pomyslala ze mogę wygrać w konkursie. Chyba zaczne brac udzial :D
    Ale gratulacje i wypoczywaj!;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do tej pory też myślałam, że skoro udział bierze tyle osób, to mi się nie uda. A jednak! :D

      Usuń
  21. Wstęp godny Mistrza :) Brawo za odwagę, głośno powiedziałaś TO o czym głośno już od dawna, ale jakoś tak nikt nie powiedział prosto z mostu. Z tego powodu ograniczyłam czytanych miejsc, po prostu....
    Nie wiem, czy przechodzę zmęczenie materiału, ale mam dość monotematycznych postów i kopiowanych prezentacji, bo tak jak napisałaś wyżej, stają się tanią wersją zagranicznych blogów. Coraz częściej łapię na tym, że przeglądam głównie zagraniczne blogi. Myślę także bardzo poważnie nad reaktywacją anglojęzycznego bloga, tak dla samej siebie.

    Niespodzianka niesamowita! Baw się dobrze, albo jeszcze lepiej :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio ten temat na fb poruszała chyba Ola z Belleoleum, ale w innym tonie. Mnie to od dawna gryzie - z jednej strony niby nakręcamy marketing, ale z drugiej strony to chore. Ile balsamów do ciała czy cieni do powiek można mieć na raz? Jeśli ktoś pracuje jako wizażystka - rozumiem. Ale pisać, że nie lubi się cieni Sleeka na przykład, a kupować każdą wychodzącą paletę? Innym zarzucać kopiowanie od siebie, a samemu kopiować styl i prace blogerek zagranicznych, z nadzieją, że u nas się to nie wyda? Ech.
      Z drugiej strony - pisać ambitnie? To się nie "sprzedaje", a przecież o co w dużej mierze chodzi - o statystyki. Pod kolorówką czy zdobieniem paznokci wystarczy wystukać "ładnie, zapraszam do mnie" po obejrzeniu zdjęć, a posta o pielęgnacji na przykład, wymagającego większego nakładu pracy, wypadałoby jednak przeczytać (czego ludzie nie robią). Ilość miejsc w sieci, do których zaglądam z przyjemnością, zrobiło się jak na lekarstwo...No, ale tam przynajmniej odróżniam, na czyim blogu jestem.

      Będę, obiecuję! :*

      Usuń
    2. Czy ja wiem, że nie można pisać ambitnie? :P Trzymam się własnych tematów, tego co mnie interesuje a od czasu do czasu uzupełnię czymś dodatkowym. Jednak mnie nie zależy na "sprzedaży", nie szukam współprac i innych tego typu dodatków. Może dlatego, że przeszłam przez ten etap i posmakowałam z obu stron. Więcej nie chcę. Rzadko decyduję się na nowe kooperacje, a jeżeli już to na własnych warunkach. Stanowi to dla mnie jakiś tam dodatek, którego w sumie może nawet nie być. Bo to, co chcę/planuję/potrzebuję kupuję sama.
      Zresztą myślę, że wiele osób pogubiło się w samym blogowaniu. Jego sensie.

      Nie jestem idealna i nie zamierzam udawać, że nie zaliczyłam błędnych decyzji lecz szybko wyciągnęłam z nich wnioski. Poza tym warto się czasami zastanowić, chcemy promować blog czy siebie, oraz jak to przekłada się na odbiór :)

      Usuń
    3. No tak, Ty akurat jesteś w tej chlubnej mniejszości i Twojego bloga mogę w ciemno wskazać jako przykład, gdyby mnie ktoś kiedyś zapytał o mój ideał bloga. :) I to nie wazelina! Niesamowicie doceniam Twój wkład pracy i tą staranność przy przygotowaniu postów, kontakt z czytelnikami... A miej sobie nawet toaletkę, owsiankę i te inne cuda, bylebyś dalej tak pisała! :D

      Usuń
    4. To teraz pojechałaś, ale dziękuję za miłe słowa :* Na szczęście takich miejsc jeszcze trochę jest, tylko blogowy kocioł je przygniata.
      Owsianki nie lubię więc nie ma mowy :D toaletka w moim wydaniu, to słowo na wyrost ale to bierze się z tego, że lubię minimalistyczne wnętrza bez tych wszystkich dodatków. I dla mnie najważniejsze miejsce, to łóżko :DDD
      Zrobię wszystko, co w mojej mocy byś nie poczuła się zawiedziona! :)

      Usuń
  22. Kurna chata, kupiłam Batiste :(
    I to w Biedrze!
    Za to nie mam toaletki ale przyznaj, ze te doniczki na pędzle są urocze.

    Gratuluję grześkowego wypadu du Londynu!!! Chyba nie musze pisać jak bardzo Ci zazdroszczę!!!
    Polecam Muzeum Historii Naturalnej :) spędziłam tam super dzień!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też kupiłam, też w Biedrze, rozgrzeszam! :D
      W muzeum byłam, bardzo mi się podobało! :D

      Usuń
  23. Ha! Świetny wstęp :) I choć również i mnie on dotyczy (mam komódkę z białymi szufladami z Ikei, Batiste z Biedronki, pojemniczki na pędzle z Ikei a szablon jest minimalistyczny ale to bardziej z powodu, że nic innego nie potrafię zmienić) to całkowicie się z Tobą zgadzam :) Fantastyczna sprawa z wygraną! Życzę wspaniałego, londyńskiego tygodnia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo najważniejsze to mieć - oprócz Malm i pojemniczków - zdrowe podejście do blogowania i kosmetyków :) A tego chyba niektórym zaczyna brakować :D
      Dziękuję! :)

      Usuń
  24. Rozumiem Twoje zdanie i spostrzeżenia ale ja nie zwracam na to uwagi. Białe, szare tło jest dla mnie dużo bardziej przejrzyste i pozwala skupić się na treści blogowych twórców. No znoszę jak mi coś wyskakuje to tu to tam. Już jakiś czas temu nauczyłam się czytać to co mnie interesuje a nie tylko to co wychodzi spod pióra bardzo znanej i lubianej blogerki. Zgadzam się z Króliczkiem, eliminacja na liście czytelniczej czy Instagramie to najlepszy sposób, który może na przyszłość pozwoli uniknąć frustracji i poczucia żalu?

    Gratuluję wyjazdu, Londyn to moje małe marzenie, mimo dwukrotnej wizyty w UK nigdy nie było mi dane go odwiedzić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tło to tylko jeden z przykładów - ja również utrzymuję bloga w stonowanym szablonie, bo taki uważam za estetyczny. Chodzi o powtarzalność, brak oryginalności, pisanie dla statystyk. Faktycznie eliminacja trochę pomogła, mniej rzeczy omijam w czasie czytania :)
      Dziękuję! Mam nadzieję, że będziesz miała okazję odwiedzić Londyn - wspaniałe miejsce :)

      Usuń
    2. Rozumiem i nie da się ukryć, że teraz modny jest minimalizm w każdym aspekcie blogowania. Przynajmniej ja odnoszę takie wrażenie. Nie ukrywam, że na początku także cieszyły mnie słupki, liczba komentarzy, teraz wiem, że mam grupkę osób, która zagląda do mnie regularnie czy to na bloga czy to na FB a nawet udało mi się nawiązać,bardzo miłą znajomość (na odległość ale zawsze) i takie pisanie tylko dla liczb już mnie nie kręci :) Popieram to co piszesz tylko nie wiem czy moja odpowiedź jest odpowiednio wyrażona i ubrana w słowa :D

      Usuń
    3. Rozumiem, o co Ci chodzi :)
      Też na początku 'leciałam na ilość' i jarałam się każdym nowym obserwatorem. Teraz też to doceniam i cieszę się z tego, ale bardziej wartościowi są dla mnie czytelnicy, którzy angażują się jakoś w bloga, wpadają regularnie, a oczywiście o znajomościach, które wyrosły na gruncie bloga, a zostały przeniesione do rzeczywistości nawet już nie mówię : ))

      Usuń
  25. CATKU wspanialy wpis jakze prawdziwy :-) mam nadzieje ze moja prewencja z dzisiaj poprawila Ci nieco nastroj :-)
    Cudna podroz i najlepsze towarzystwo !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, porechotałam chwilę za biurkiem w pracy :D

      Usuń
  26. A ja mam blog czarny. I to w sumie z przypadku. Ktoś mi ostatnio napisał, że przyjemniej by się czytało gdyby był jasny. Ale cholera teraz wie czy to zmieniać czy nie :P Miałyśmy z Asią taki zamysł żeby było białe tło i neonowy banner ale to jeszcze wezmę to pod rozwagę :D
    Toaletkę mam owszem Malma ale zanim to było modne bo każdy mebel w moim pokoju jest z Ikei i z serii Malm mam chyba kilka szafek i... to od 5 lat :D demn, musieli wszyscy ode mnie odgapić?!
    Idąc dalej. Kubek na pędzle jest po prostu zwyczajnym białym kubkiem na którym kiedyś koleżanka ze studiów wymalowała ręcznie piękne B FOR BEAUTIFUL NAILS z cudownym lakierem. Ot co. Kubek z lakierem i trzymam w nim pędzle do makijażu. Taki chyba bunt.
    Uwaga będzie zgroza. NIE kupiłam tego dziwnego wynalazku zwanego suchym szamponem (na Brunhildę, włosy trzeba po prostu umyć...). NIE kupiłam biedroteezera (bo mam swojego już muahahahhahaha).
    A co do oryginalności to moje zdanie doskonale znasz. Ludzie obecnie mają tyle oryginalności co kostka brukowa na chodniku (wszystkie kostki takie same noooo!). Dlatego ja mam na to dobry sposób. Nie wchodzę na blogi. Może i mnie ktoś zjebie za to, ale po prostu tego nie robię. I przyznaję się bez bicia. Wchodzę jak coś mnie zainteresuję albo akurat wyskoczy na głównej na FB. Dlaczego? Myślę, że dlatego żeby uniknąć takich sytuacji jak Ty masz. I tego, że ktoś mi zarzuci że coś od kogoś skopiowałam. Ano ciężko się kimś 'inspirować' nie wchodząc na jego bloga nie? Ano. I owszem nikt nie sprawdzi tego czy faktycznie się kimś nie inspirowałam, ale przynajmniej ja mam czyste sumienie i mogą mnie cmoknąć. Ostatnio np widzę coraz to większy szał na zdjęcia w stylu Tamit. Kocham ją za jej zdjęcia i za to co wyrabia z nimi, bo to już jest kurde sztuka. Ale chamskie naśladowanie innych już mnie irytuje. Czy to takie trudne być oryginalnym? Przecież ja bym chyba ocipiała (tak, użyłam tego słowa) gdybym miała być czyjąś tylko marną kopią.
    No i widzisz, już się zdenerwowałam :D Teraz pewnie ktoś odlajkuje mój FP, albo odejdzie z bloga, bo przeklinam i jestem wulgarną, nieznośną i niewychowaną dziewczynką... no tak, ale przynajmniej w tym wszystkim mam jaja. BANG! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz, to będę odwiedzać Cię dwa razy częściej :D Jesteś normalna i tyle. Głaskanie i słodzenie zawsze wypada sztucznie, a jak ktoś zdrową, polską k*** wsadzi w zdanie, to od razu wiadomo, że swój!
      Jestem ciekawa, kto próbuje kopiować Tamit, bo albo jest bardzo odważny, albo bardzo głupi. Jej prace i styl są jedyne w swoim rodzaju i na kilometr będzie można wyczuć, jeśli ktoś się za mocno "zainspiruje". Tylko zamiast wypaść ciekawie, narazi się na śmieszność.

      Usuń
    2. Deeejm, B., ale z Ciebie prototyp blogerki! :D
      Inspirować się - okej, również po to tworzymy, ale nie zżynać na żywca, no!
      Niewychowana dziewczynko - to mój kawałek podłogi (internetu), więc masz moje pozwoleństwo - bluzgaj ile chcesz, bo masz rację. A mi bimba, co kto sobie o mnie po tym wpisie pomyśli, wiesz dobrze. BANG! :D
      Najlepsze jest to, że wpis miał być tylko informacją, że wyjeżdżam i będzie przerwa, a wytworzyło się zamieszanie, dyskusja (lubię to!) i w ogóle, najwięcej komentarzy w historii bloga, oł je!

      Puszko, spijanie sobie z dzióbków działa na krótką metę ;)

      Usuń
  27. jest wiele prawdy w tym co napisałaś we wstępie... zatem warto jednak postawić na tę wyjątkowość (teraz to jest trudniejsze niż na początku) i mimo białego tła szablonu, próbować wybić się spośród rannych wyjadaczy owsianki;)
    a najlepiej właśnie to robić, po nakarmieniu oczu i duszy w cudownej podróży, gdzie z przyjemnością, na chwilę zapomnimy o Instagramie i np. bieronce...

    życzę niezapomnianej podróży, cudownych wspomnień bez deszczu i pięknych zdjęć, które mam nadzieję pokażesz, po powrocie:)

    pozdrawiam ciepło
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięknie to napisałaś :) Dziękuję, na pewno pokażę Wam po raz kolejny londyńską relację! :)

      Usuń
  28. Musisz koniecznie zobaczyć Neal's Yard (rzut beretem od Covent Garden)
    Urocze miejsce. Dodatkowo, znajdziesz tam Neal's Yard Remedies, mają cudowne maseczki na twarz (polecam jedną z białą herbatą)

    Miłego wyjazdu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kurczę, właśnie zobaczyłam zdjęcia - jakie piękne miejsce! Koniecznie muszę się tam wybrać, dziękuję za polecenie!

      Usuń
  29. Widzę, że poruszyłaś wiele osób swoim wpisem. Przyznam, że jak zanosi się na krytykę, to czytam z zimnym dreszczem na plecach - bo może ktoś mi coś wytknie. Do siebie mogę odnieść tylko ten biały, minimalistyczny szablon :D W pokoju nie mam miejsca na toaletkę, a w ogóle to doskwiera mi brak Ikei. No smutek po prostu.
    Też ostatnio czułam takie "zmęczenie materiału". Między innymi stąd wyszedł pomysł na zmianę adresu. Wiedziałam jakie będzie miało to skutki: spadek statystyk, zmiana pozycjonowania strony i chyba właśnie to mnie najbardziej pociągało. Myśl, że znów będę musiała się starać, by przyciągnąć uwagę czytelników. Trochę osiadłam na laurach, każda kolejna setka obserwatorów mile łechtała moje ego, a jednocześnie rozleniwiała, bo miałam wrażenie, że cokolwiek bym nie wrzuciła, będzie dobrze przyjęte.
    Teraz palnęłam się w głowę za to beznadziejnie głupie myślenie i usiadłam do pracy. Może jeszcze uda mi się zrobić mojego bloga miejscem, które w pełni usatysfakcjonuje mnie i odróżni się czymś od reszty blogosfery.

    Cat kochana, baw się dobrze na wyjeździe! To super, że zabierasz swoją mamę. Wiem, że do bloga masz teraz stosunek raczej chłodny, ale mimo wszystko liczę, że po powrocie wrzucisz tu jakieś zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie spodziewałam się, że odbije się takim echem, zwłaszcza, że miał być tylko wpisem informacyjnym :) Ja też nie mam Ikei, dlatego wylewam żale :D A tak poważnie - to nie krytyka skierowana w czyjąś stronę, to po prostu wnioski po dwóch latach spędzonych na tej platformie - zebrałoby się tego pewnie na dłuższy post, ale wtedy musiałabym pewnie zamknąć bloga :D
      To jest jakaś metoda, żeby znów 'się starać'. Ja miałam taką chwilę zawahania, gdy miałam problemy techniczne - połączyłam konto na youtube z google+, ale obawiałam się, że po odłączeniu usunę bloga. Myśl, że mogłabym stracić to, co stworzyłam, trochę mną trzepnęła :D
      Trochę pracy i na pewno będziesz zadowolona - a ja niezmiennie będę zaglądać!

      Dziękuję! Chłodno podchodzę nie tyle do bloga, a do tej całej szaleńczej otoczki, więc relacja na pewno się pojawi :)) :*

      Usuń
  30. Gratuluje :-) Polecam Ci zobaczenie Greenwich University. Piekne miejsce z widokiem na Londyn, jest tam rowniez sliczny ogrod. Plus niedaleko sa Emirates Air Lines. Warto sie "przeleciec" :) Muzeum Historii Naturalnej to absolutnie warte zobaczenia miejsce. Olympic park ponoc tez jest super, ale tam akurat nie bylam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Planowałam wycieczkę do Greenwich, tylko nie wiedziałam, jak się tam dostać :D Myślę, że w tym roku się wybiorę, bo Muzeum już zaliczyłam - teraz zaprowadzę tam mamę :D

      Usuń
    2. Na Greenwich najlepiej jechać wieczorem, wtedy jest piękny widok na Canary Wharf. Wpadnijcie tam, może ciekawego jako tak nic nie ma, ale są piękne biurowce i fajne centrum handlowe. Dojazd też nie jest taki trudny, wystarczy się przesiąść z metra na DLR i wysiąść Cutty sark albo już na Greenwich. A i obserwatorium chyba tylko do 5, ale to lepiej sprawdzić. Tylko kawałek trzeba dojść, mój chłopak akurat świetnie zna Londyn, więc trafiliśmy bez problemu. Po drodze możesz też zajrzeć do Old Royal Navy Museum Greenwich. Polecam też Richmond Park, jak się dobrze trafi, to można zobaczyć wiele pięknych zwierząt, chociaż sam park może nie zachwyca (taka troche sawanna), a jak sie idzie od metra, to super widoki na Tamize. Z takich fajnych miejscówek to jeszcze Covent garden, Soho, Victoria & Albert museum, wszelkie parki. Polecam też Walkabout bar blisko stacji Temple, dobre piwko mają :) Poluj też na jakieś lokalne imprezy czy festiwale, latem dużo sie dzieje. Też bym z chęcią znowu skoczyla do Londka, ostatnio byłam zimą jak w Polsce pizgało, a tam jak wiosną! :D

      Usuń
    3. Dzięki za rady! Faktycznie, na Greenwich podskoczymy, bo już któryś raz słyszę dobre opinie o tym miejscu, a nam akurat ładne widoczki wystarczą :D Pozostałe miejscówki zaliczyłam, parki też - rozkochałam się w ogrodzie różanym w Regent's :D

      Usuń
    4. Nie ma za co, trochę znam Londyn, więc cieszę się, że mogłam jakoś doradzić. Fajnie też wybrać się na rejs Tamizą, ale to już większy wydatek. Ja też uwielbiam Regent's, ale w moim sercu i tak na pierwszym miejscu jest St. James i fontanna przed Buckingham :D A z Greenwich widać oprócz Canary słynną arenę koncertową O2. Polecam Ci też w okolicy Cutty sark włoską restaurację Frankie&Bennys, tanio i smacznie. Możesz też sobie zajrzeć tutaj przed wyjazdem i sprawdzić, co ciekawego się będzie działo http://www.londontown.com/. Szkoda, że ominie Was Bastille Day 13-tego. Oby pogoda Wam dopisała i wyjazd się udał, ukłony ode mnie dla Królowej! :D

      Usuń
    5. St. James mam na drugim miejscu :D Wow, dziękuję Ci baaardzo za rady, ukłony przekażę - mam nadzieję, że tym razem załapię się na herbatkę u niej :D

      Usuń
  31. Kurde, mam białe biurko z ikei (ale nie malm!), mam białe pojemniki na pędzle (ale trzymam w nich kwiatki i zmywacze do paznokci, mam białe tło na blogu... i nie jem owsianki. A no i do biedronki nie latam :D Przyznam, że choć spełniam Twoje "warunki", to nie czuję się urażona, bo białe tło miałam niemal od początku prowadzenia bloga, biurko też już stoi dość sporo czasu w domu. Myślę, że masz rację pisząc że zrobiła się taka papka blogowa. Idealnie podsumowała wszystko B. i chyba jeszcze tylko zyskała w moich oczach (nie wiem czy da się bardziej, no ale tego).
    Mam nadzieję, że pobyt w UK Ci się uda (no i mamie też oczywiście!) i że wrócisz do nas za jakiś czas :) I jakbyś zahaczała o Bristol, to zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Warunki" są zupełnie przykładowe, nie miałam na celu nikogo punktować, a niektórzy zaczęli szukać tych cech u siebie :D B. jak coś powie, to już powie - i słusznie, ma rację :D
      Wrócę na pewno, docelowo chciałabym na stałe! Bristolu nie planowałam, ale może Brighton... Jakbym się kiedyś wybierała w Twoje strony, to dam znać! :D

      Usuń
  32. Czekam z niecierpliwością;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już jestem z powrotem, także niebawem wrócę do blogowania : )

      Usuń
  33. Udanej zabawy:) Podzielam Twoją opinię. Kiedy trafia się zagraniczna podróż, nie warto sobie zaprzątać głowy blogiem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Już jestem, biorę się do pracy :D

      Usuń
  34. Mam nadzieję, że jeszcze tu wrócisz;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, właśnie biorę się za nowego posta :)

      Usuń
  35. super, marzenia się spełniają :) mam nadzieję, że dobrze się bawiłaś :)

    OdpowiedzUsuń