niedziela, 31 sierpnia 2014

KOT W KUCHNI | SMAKI GRUZJI

Witajcie!

Kiedy padła propozycja wyjazdu do Gruzji, kojarzyłam ten kraj w zasadzie z jedną rzeczą - charakterystyczną kuchnią. Nie dziwota więc, że swoją relację z podróży rozpocznę właśnie od tego aspektu - pokażę Wam, co ciekawego w Gruzji można zjeść i jak mniej więcej kształtuje się to cenowo.

Pierwsze spotkanie z gruzińskim sposobem jedzenia i potrawami zaliczyłam już o poranku, tuż po przylocie. W związku z tym, że pierwszą noc spędziłam u typowej, gruzińskiej rodziny, miałam okazję zobaczyć, jak wygląda zwykłe, domowe śniadanie - nie ukrywam, zaskoczyło mnie obfitością i sposobem podania! Pierwsza na stół wjechała oczywiście kawa - ta, którą pili moi gospodarze, była mała i mocna, ja na szczęście dostałam wersję delikatniejszą, rozpuszczalną. Później pani domu podała owoce - winogrona i śliwki, a po nich ciasto. I to nie byle jakie - śniadanie zaczęło się bowiem od tortu z kremem!
Chwila przerwy, zmiana zastawy i na stole pojawiają się: chleb, ser, wędliny, śliwkowy sos - tkemali, sałatka z grubo siekanych ogórków i pomidorów oraz pieczone mięso z kurczaka. Oczywiście moi gospodarze dbali o to, by mój talerz ani przez chwilę nie był pusty - przekonanie Gruzina, że nie jest się już głodnym (nie znając języka!), jest trudniejsze, niż wytłumaczenie tego własnej babci, mówię Wam! 

Takie obfite śniadanie spokojnie wystarczyło mi na cały dzień - dopiero wieczorem zdecydowałam się spróbować chaczapuri.

Chaczapuri imeruli - ok. 1.5-3 GEL.
Chaczapuri (chaczo - twaróg, puri - chleb) to po prostu chleb z serem. Rodzajów tych gruzińskich placków jest kilka, a oprócz nazwy różnią się między sobą kształtem i nadzieniem - na zdjęciu wyżej próbuję chaczapuri imeruli (z serem w środku), ale są też jeszcze wersje z serem na zewnątrz, z fasolą czy mięsem. 
Szczególnym rodzajem chaczapuri, na które warto wybrać się do restauracji, jest chaczapuri adżarskie. Podawane jest w formie łódeczki z ciasta zapiekanej z serem, na którą wybija się jajko i dodaje kawałek masła. By zjeść takie chaczapuri, należy oderwać kawałek ciasta i zamoczyć w masie serowo-jajecznej. W restauracji Samikitno, w której w większości się stołowałam, ten rodzaj chaczapuri podawany jest w różnych rozmiarach - dla mnie najmniejsze było dużo za duże. Ciekawe jak wygląda największe!

Chaczapuri adżarskie - ok. 3-5 GEL
Chinkali - 0.6-0.8 GEL/sztuka
Nie ma kuchni gruzińskiej bez chinkali - sakiewek z ciasta, wypełnionych rosołkiem i siekanym mięsem z kolendrą, warzywami lub grzybami. Ich zjedzenie wymaga odpowiedniej techniki - łapiemy za 'ogonek', obracamy, nadgryzamy, wypijamy rosołek i wtedy dopiero zjadamy resztę, zostawiając ogonek na talerzu. Podobno żeby zaimponować Gruzinom podczas biesiady, wystarczy nie uronić ani kropli - mi się prawie udało ;-)
Próbowałam wersji z mięsem i z grzybami - bardziej smakowała mi chyba ta druga; sakiewki mięsne były zbyt mało pikantne. W ogóle kuchnia gruzińska jest aromatyczna i pełna przypraw, ale za słona na moje kubki smakowe. Jednakże ilość soli w daniach nie dziwi, jeśli weźmie się pod uwagę, że przy temperaturach 45-50* Celsjusza sól dobrze zatrzymuje wodę w organizmie.

Bakłażany z pastą orzechową - ok. 5 GEL.
Potrawą, której koniecznie chciałam spróbować, głównie dlatego, że nigdy nie jadłam oberżyny, były właśnie bakłażany zawijane z pastą orzechową. Okazało się, że podawane są jako przystawka, na zimno. Pasta orzechowa jest dość gorzka, a bakłażany sprawiają wrażenie tłustych i papkowatych - zdecydowanie nie podeszło mi to danie.

Ser sulguni z miętą - 6 GEL.
Na przystawkę można wybrać także sery, a spróbowanie sera sulguni z miętą jest podobno obowiązkiem, gdy odwiedza się restaurację Oasis Club, otworzoną przez Polaków w Udabnie, na południu Gruzji (trasa do Dawid Gareji). W smaku i strukturze przypomina nieco mozarellę, a mięta dodaje fajnego aromatu.

Charczo.
Zauważyłam, że gruzińska kuchnia nie może obejść się bez mięsa - potwierdziło się to, gdy Kasia wyłowiła ze swojej zupy charczo (zupa podobna do gulaszowej, na mięsie, z ryżem i mieszanką przypraw chmeli suneli) kawał mięsa z kością! Spróbowałam odrobiny i doszłam do wniosku, że przypomina słono-pikantną pomidorową ;-)

Shashlik - szaszłyk wieprzowy - 10 GEL.
Mięso, wszędzie mięso! ;-) Podczas ostatniej wizyty w restauracji Samikitno wybrałam shashlik - szaszłyk wieprzowy, podawany z frytkami i klasycznym dodatkiem, czyli sałatką z grubo siekanych pomidorów i ogórków. Porcja zdecydowanie sycąca, wystarczy dla jednego głodomora ;-)


Co do picia? Albo jasne piwo (niecałe 2 GEL za 0.6 litra), według mnie pachnące bananami i bardziej gorzkie, niż polskie, albo różne rodzaje lemoniady - wyżej po lewej lemoniada z cytryną i blendowaną mięta, którą piłyśmy w pubie KGB. Bez trudu w menu większości restauracji znajdziecie też drinki - po prawej urodzinowa pinacolada (12 GEL). Jeśli Gruzja i alkohol, to oczywiście też wino i wódka (czacza) - ja nie jestem fanką ani jednego, ani drugiego alkoholu, więc tego nie próbowałam.

Kot, miłośnik lemoniady estragonowej w polskiej restauracji Oasis Club. Butelka ok. 1.5-2 GEL, w zależności od miejsca i pojemności.
Jeśli zapytalibyście mnie, co najbardziej smakowało mi w Gruzji, bez wahania wybrałabym kebab z budki przy metrze na Rustaweli (mały 3.5 GEL), który nie załapał się na zdjęcie, oraz to, co widzicie wyżej - lemoniada estragonowa. Tak jak wspominałam, w Tbilisi dostępne są różne rodzaje lemoniady (m.in. czekolada, wiśnia, cytryna, śmietanka, estragon, gruszka), ale ze wszystkich, które próbowałam (cytryna, gruszka, estragon) wybieram właśnie tę, zieloną, smakującą nieco jak anyżkowe cukierki.

2 desery lodowe, 6 kulek i butelka lemoniady - ok. 22 GEL.
Na deser warto spróbować czurczeli - moje nie załapały się na zdjęcie, ale uwierzcie na słowo, jadłam, a nawet przywiozłam do Polski. To nanizane na nitkę orzechy (m.in. włoskie, laskowe) w masie z soku winogronowego. Z daleka wyglądają jak świeczki, ale to takie gruzińskie snickersy ;-) Znajdą tylu fanów, co antyfanów - poczęstowałam nimi kilka osób i wśród nich tylko jedna powiedziała, że są pyszne, reszta uznała, że nie mają smaku.

Wszędzie dostępne są oczywiście lody - polecam jeść w ilościach racjonalnych... My niestety nie umiałyśmy dogadać się z kelnerem (minus większości miejsc w Tbilisi - obsługa nie zna angielskiego), więc przy próbie wybrania smaku do deserów lodowych dostałyśmy nasze desery, w wersji jak z karty, a do tego po trzy gałki osobno... Nigdy nie zjadłam tylu gałek na raz!

Lody z Luca Polare - 2.5 GEL/gałka.
 Nie przeszkodziło nam to jednak w wybraniu się dwa dni później do najlepszej lodziarni w Tbilisi - Luca Polare. Gałka kosztuje co prawda 2.5 GEL, ale jest przynajmniej dwukrotnie większa, niż te, które dostajemy w Polsce, a lody naprawdę przepyszne.

Gruzja zachwyca aromatami, a biorąc pod uwagę, że taki niejadek jak ja, codziennie znalazł w menu coś na obiad, docenić można też różnorodność kuchni i serwowanych potraw. W restauracji trudno o pizzę czy spaghetti, więc warto odważyć się i spróbować czegoś nowego - możemy być mile zaskoczeni nieznanymi dotąd smakami!


Kto był w Gruzji i powie mi, co dobrego przegapiłam w menu? A komu pociekła ślinka na widok tych pyszności? ;-) Relacja z podróży oraz wideo na youtube już wkrótce, stay tuned!

23 komentarze:

  1. takie chaczapuri czy chinkali chętnie bym spróbowała :) no i wiadomo, te lemoniady <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak będziesz kiedyś miała okazję, koniecznie spróbuj! : )

      Usuń
  2. Mi tak pociekła ślinka, że zmobilizowałaś mnie do wstania od kompa i pójścia zrobienia obiadu :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, no widzisz :D Ja też musiałam przerwać pisanie, żeby coś przegryźć :D

      Usuń
  3. Dobrze, że czytałam przy jedzeniu. Teraz chcę do Gruzji :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poczekaj na film i resztę zdjęć : ))

      Usuń
  4. Kuchnie Gruzińską bardzo lubię. Poznałam ją kilka lat temu i nadal jestem jej wierna ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Gruzja marzy mi się od kilku lat. Nie wiem czemu tak się uparłam, ale muszę, po prostu muszę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, rozumiem to - miałam tak z Londynem :D

      Usuń
  6. Kocie, świetnie to wszystko opisałaś! #kotznawcakuchnigruzińskiej <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Omomo... Wszystko wygląda smakowicie ;) Dwie potrawy, które znam w pewien sposób (za sprawą TVN i Kuchennych Rewolucji) to chaczapuri i pierożki chinkali. Kiedy oglądałam je właśnie w TV miałam straszną ochotę tego spróbować, zwłaszcza pierożków. Jednak bez mięsa to raczej nie miało by sensu :)
    Tak czy inaczej tylko pozazdrościć takiej wspaniałej wyprawy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak będziesz miała kiedyś okazję, to koniecznie spróbuj - czytałam, że są też wersje warzywne, z łososiem i inną zawartością :)

      Usuń
    2. Jeżeli istnieją jarskie wersje chinkali to super ;) Jeżeli kiedyś będę miała okazję, na pewno spróbuję :)

      Usuń
  8. ta grubo siekana sałatka przypomina mi Grecje, tak samo jak śniadania na słodko i przemocna kawa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj tak, chodząc po Tbilisi nie mogłam pozbyć się skojarzeń z Grecją : ))

      Usuń
  9. Tak czułam, że będzie mięśnie, faktycznie kuchnia Gruzińska raczej bez mięsa by się nie obyła. Za to te placki w różnych wersjach wyglądają fajnie, na pewno bym się na nie skusiła nie raz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj, jak będziesz miała okazję - czytałam, że w Polsce są niezłe restauracje gruzińskie, a próbować można też w domu - przepisy są w internecie :D

      Usuń
  10. Wszystko wygląda przesmacznie, aż klawiaturę zaplułam :) Super się czyta takie posty z wypraw, ale na te jedzeniowe należałoby się przygotować i mieć jakieś przegryzki pod ręką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, nie uprzedziłam o tym :) Zapamiętam na przyszły rok!

      Usuń
  11. Świetny, świetny post! Sam pomysł jest super, a sposób opisania zawodowy :) przyjemnie się czytało (i smakowicie). Oj, marzyłby mi się Koci przewodnik po świecie (nie tylko kulinarny!).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kłaniam się w pas : ) Całego świata nie zagwarantuję, ale w przyszłym roku zamierzam kontynuować podróże, więc wtedy zapraszam na kontynuację :D

      Usuń