niedziela, 14 czerwca 2015

PAZNOKCIE | GOLD ON THE EDGE

Witajcie!

Ależ mi ten lakier napsuł krwi, ależ się irytowałam! Na szczęście tylko przy fotografowaniu, a nie przy malowaniu ;-) Bohaterem dzisiejszego posta i zarazem ostatnim lakierem z kolekcji Adrenaline Rush od Orly, który Wam pokażę, jest On The Edge. 


Takiego lakieru, jak żyję, nie widziałam. Niby to granat (i taki zobaczycie na zdjęciach, niestety nie udało mi się uchwycić innych nut), ale jednak przebija przez niego fiolet. Próbowałam robić zdjęcia w cieniu i w słońcu, z lampą i bez, ale mój aparat uparcie widział w On The Edge tylko niebieskość. Ale zobaczcie swatche u Ani, Yasinisi i Antii - u każdej z nich ten kolor wygląda inaczej!

Nie jest typowym neonem, to chyba najspokojniejszy lakier w całej letniej kolekcji, ale nie jest przeciętny - właśnie ze względu na nietypowy, elektryzujący kolor. Do pełnego krycia wystarczą dwie warstwy, które dzięki odpowiednio elastycznemu i średnio szerokiemu pędzelkowi nakładają się płynnie. Konsystencja jest podobna jak w Risky Behavior na przykład - gęstsza, niż w klasycznych kremowych lakierach marki Orly, ale na szczęście rzadsza niż w Push The Limit. Wysycha błyskawicznie, podobnie jak inne lakiery z tej kolekcji - do satyny; to właśnie na nim najlepiej widać ten efekt i gdyby nie obawa o wycierające się końcówki, zostawiłabym go bez top coatu, tak jak jest na zdjęciach.

Widzicie ten fiolet przy dnie buteleczki? ;-)
Malowanie lakierem On The Edge zostawiłam sobie na koniec - z premedytacją, bo cały czas myślałam,  z czym go połączyć. Ba, zastanawiałam się nad tym jeszcze rano, w trakcie malowania. W końcu uznałam, że nie chcę klasycznego, ornamentowego wzoru ani niczego szalonego. Więc może proste linie? Albo nie do końca proste?
W ten sposób wybór padł na płytkę B. Loves Plates - B.03. Mind Blown. Jak zwykle o płytce mogę pisać same komplementy - i nie dlatego, że BLP to firma mojej przyjaciółki, a po prostu dlatego, że płytki są dopracowane do ostatniego detalu. Ania sama stempluje, więc najlepiej wie, czego potrzebują paznokciomaniaczki ;-)
Do stemplowania wybrałam mojego faworyta, jeśli o tę technikę chodzi (już się boję, czym go zastąpię, gdy się skończy...) - złoty lakier Essence, A Piece of Forever. Wydaje mi się, że to połączenie jest intrygujące, a zarazem nie krzykliwe.


A teraz uwaga, będą czary. Pamiętacie słynną biało-złotą/czarno-niebieską sukienkę? Spójrzcie na zdjęcie powyżej i na to niżej, które zrobiłam komórką - widać fiolet, zwłaszcza na tych ostemplowanych paznokciach? No powiedzcie, że widać! :D


Mam nadzieję, że On The Edge przypadł Wam do gustu podobnie jak mnie - coś czuję, że tego lata wszystkie lakiery z Adrenaline Rush będę często nosić na paznokciach!

Jeśli przegapiliście prezentacje innych lakierów z kolekcji, to klikajcie tutaj: Risky Behaviour i szalone koty, Push The Limit. Ponownie dziękuję Ani i marce Orly za możliwość dołączenia do kolekcji takich rewelacyjnych lakierów, mam nadzieję, że kolejna kolekcja będzie równie udana! ♥

8 komentarzy:

  1. Wygląda pięknie i bardzo ciekawie. Az moim zdaniem te zdobienia zbędne przy nim.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chciałam go zostawiać solo, bo już na stopach mam jeden kolor, więc na dłoniach chciałam czegoś innego : )

      Usuń
  2. Rzeczywiście fiolet! Ale ten kolor, ten granat - CUDOWNY !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli jednak nie tylko ja go widzę! :)

      Usuń
  3. Oj jak mi się nie podoba taki kolor, dobrze że jest zdobienie :)

    OdpowiedzUsuń