niedziela, 27 grudnia 2015

CO DALEJ Z BLOGIEM?!

Witajcie!
Długo zastanawiałam się, co dalej z Cat Bloguje. Jakby nie było, to moje pierwsze tak długo prowadzone, a co za tym idzie - kochane miejsce w sieci. W ostatnim roku jednak nie miałam dla niego ani czasu, ani serca, co mogliście zresztą zauważyć - postów było niewiele, często znikałam na dłużej, a od maja nie pojawił się żaden nie-paznokciowy post. Wielokrotnie zastanawiałam się nad rezygnacją z pisania, ale wiem, że za bardzo by mi tego miejsca brakowało.

Co dalej z blogiem?
 
Koniec postów z recenzjami kosmetyków.  
Nie zrozumcie mnie źle, pisanie o kosmetykach to nic złego. Ale żeby być czytanym, trzeba w to inwestować nie tylko czas, ale i duże pieniądze. Nikt nie chce czytać o kosmetykach dobrze znanych, tanich, "starych". Trzeba śledzić nowinki, kupować, testować. A potem człowiek puka się w czoło, bo ma 10 otwartych maskar czy 5 kremów, których szkoda wyrzucić, ale których się też nie zużyje. Popadamy w zakupowo-blogową paranoję, ale to już temat na inny post. 
Mam odwagę powiedzieć wprost - nie stać mnie na to, żeby kupować i pokazywać Wam produkty z 'wyższej półki' - blog to dla mnie tylko dodatek do życia, a nie sposób na życie. Nie zarabiam na tym i nie jest to moja praca. Nie mam dobrze płatnej posady czy męża, który mi zasponsoruje nowe zabawki, a uwierzcie - mając skromne kieszonkowe można zapomnieć o robieniu zakupów za kilkaset złotych. 
Nie twierdzę, że nigdy więcej na blogu nie pojawi się klasyczna recenzja - na pewno jeszcze kiedyś taką napiszę. Ale tylko, jeśli to będzie produkt warty mojego stukania w klawiaturę.

Nie zamierzam silić się na oryginalność i nagle zostawać "blogerką paznokciową" (co najmniej jakby to był inny podgatunek człowieka). Tak naprawdę ja się już poniekąd nią czuję. Ale taką racjonalną blogerką paznokciową. Nie będę kupować nowych lakierów, płytek, akcesoriów, tylko po to, żeby pokazać je na blogu. Blog będzie więc swego rodzaju galerią - to tak naprawdę niewielka zmiana, bo zachodzi powoli, od maja. Nadal będę pokazywać Wam zdobienia i lakiery, bo to jest jedyne constans - niezależnie od tego, co się dzieje, staram się paznokcie mieć pomalowane ;-)
 
Współprace - to śliski temat w internecie. O swoich zawsze pisałam wprost, w tym aspekcie nic się nie zmienia. Od dłuższego czasu współpracuję z marką Orly, jestem też częścią Teamu B. marki B. Loves Plates, dlatego też produkty tych marek są częstymi bohaterami postów. Uprzedzając potencjalne zarzuty - fakt, że dostałam coś "za darmo" nie odbija się w mojej opinii. Jeśli coś jest dobre, to piszę, że jest dobre. Jeśli coś zasługuje na krytykę, to choćby mi dali coś za darmo i jeszcze dopłacili, to i tak skrytykuję. Nigdy nie bawiłam się  w płatne posty sponsorowane, nie było i nie będzie u mnie gazetek reklamowych ani marnie ukrywanego lokowania produktu. Blogowanie mnie nie zepsuło - bez obaw. Nadal będzie szczerze.

Nie mogę obiecać, że nie będzie dłuższych przerw między postami. 
Chcę, żeby wpisy pojawiały się regularnie, dwa razy w tygodniu, ale wiecie jak bywa z życiem - czasem splata się tak, że ostatnie, na co ma się siłę i ochotę to pisanie posta. Nie mam w zwyczaju pisać "na zapas", więc jeśli znów pochłonie mnie sesja albo życie rodzinne, to dam Wam o tym znać - najpewniej na facebooku. ;-)

Podsumowując - po posty paznokciowe wpadajcie na bloga, po mieszankę 'lajfstajlową' (podróże, kosmetyki, książki, etc.) na Cat Vloguje, a po porcję mojego najnudniejszego, zupełnie zwyczajnego życia - na instagrama.

Trzymajcie się ciepło (cieplej niż ja, piszę to z gorączką) i stay tuned - ruszamy w nowym roku.

14 komentarzy:

  1. to tak jak ja, sentyment do bloga mam ogromny więc nie miałam serca go całkiem zamknąć i przestać pisać nawet od czasu do czasu, ale przestały się na nim pojawiać recenzje czy dłuższe posty, traktuje go jako dodatek do YT ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie początkowo YT był dodatkiem do bloga, ale słusznie któraś z vlogerek powiedziała, że nie da się tak samo aktywnie prowadzić bloga i kanału : D No, chyba, że robi to się to na pełny etat : D

      Usuń
    2. ale chyba większość blogerek/vlogerek zaczynało od bloga, a YT miał być tylko dodatkiem a ostatecznie wychodziło odwrotnie :P

      Usuń
  2. A ja zauwazylam ze posty o drozszych kosmetykach nie maja u mnie wziecia. Sprawdzaja sie za to perelki za niewielka kwote!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Sprzedawanie" się postów w dużej mierze zależy też od tego kto i jak pisze. Nawet o tych tanich produktach nie napiszesz, jak nie kupisz, a to jest tylko mnożenie produktów na półkach - ja swoimi - niedrogimi - kosmetykami kolorowymi mogłabym obdzielić pół osiedla : D

      Usuń
  3. Ja nie raz miałam ochotę na zmianę profilu mojego bloga, jednak ogranicza mnie nazwa. A zmieniac domenę po ponad dwóch latach to już nie tak łatwo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego ja na początku wybrałam neutralną nazwę : ) Jeśli bardzo chcesz zmiany, to myślę, że dałoby się przejść i tą zmianę domeny : )

      Usuń
  4. Świadome blogowanie to coś wspaniałego - ograniczając tematy, rozwijasz bloga;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, jak ładnie to podsumowałaś! Ja tak pomyślałam, że może w końcu zacznę być kojarzona z 'marką', w sensie sama będę marką. ^^

      Usuń
  5. Dobra decyzja Cat :* juz sie balam ze podjelas jakies radykalne kroki... ja juz od dawna traktuje Cie jak czesc paznokciowej blogosfery :* dobrze zrobilas :) blog to Twoje miejsce i nikt nie ma prawa komentowac tego jak go prowadzisz :) ciesze sie ze zostajesz :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A już chciałaś mnie skopać! Widzisz!
      Ja się czuję jednak paznokciowa, chociaż daleko mi do Ciebie czy do innych dziewczyn. Na razie zostaję, gdzieś muszę wrzucać te paznokcie : D

      Usuń
  6. Dobrze, że zostajesz :-)
    Blog rozkwita gdy wpisy są od serca - a te przecież nie powstają pod przymusem. Nic na siłę :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to ładnie powiedziane! Nowe posty się piszą. I jakoś... Chce mi się! : )

      Usuń
  7. Oh kochana, blog to przede wszystkim Twoje miejsce i nie musisz się z niczego tłumaczyć. Cieszę się, że nie rezygnujesz i jako blogerka paznokciowa jaram się na myśl o wszystkich nadchodzących postach ;)
    Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń