środa, 19 sierpnia 2015

PAZNOKCIE | COSMIC ANDROGYNIE

Witajcie!

Ostatnie podrygi lata nie przeszkodziły mi w zatęsknieniu za czarnymi paznokciami. Przypomniałam sobie wtedy o jednym z pierwszych lakierów marki Orly, kupionym jeszcze podczas pamiętnej wyprzedaży. Od tej pory kolekcja rozrosła się wielokrotnie, głównie dzięki możliwości współpracy z marką, a Androgynie leżał nieużywany, chociaż podziwiany za wielowymiarowość. Przyszedł w końcu czas i na niego.


Androgynie pochodzi z zimowej kolekcji Orly z 2011 roku. To żelkowa, czarna baza z mnóstwem srebrnego brokatu i dużymi, kolorowymi heksami. Formuła sprawia, że żeby nosić ten lakier solo, trzeba przynajmniej trzech cieniutkich warstw, ale można go nałożyć także na czarny lakier kremowy, wtedy wystarczy jedna warstwa - w taki wydaniu zobaczycie go w dzisiejszym zdobieniu. Jak w większości lakierów tego typu, drobinki opadają na dno buteleczki, więc żeby wyłowić ich jak najwięcej, dobrze jest wymieszać lakier przed malowaniem. Później już nie ma problemu z rozmieszczeniem brokatu - przy malowaniu tego zdobienia nie starałam się jakoś szczególnie, a z sześciu paznokci, na których mam Androgynie, żaden nie jest pozbawiony kolorowych heksów, które przepięknie mienią się w słońcu.


Tak jak już wspomniałam, Androgynie nałożyłam jedną warstwą na kremowy lakier - w tym przypadku był to czarny Golden Rose Rich Color 35. Do tego mikrokosmosu dołożyłam akcent w postaci srebrnego piasku, w którym również widoczne są większe drobiny brokatu (Golden Rose Holiday 51) oraz oczywiście stemple. Kalejdoskopowy wzór pochodzi z płytki B. Loves Plates B.03 mind blown, a stemplowałam go lakierem tej samej marki - BLP B. A Dark Knight na białej bazie, czyli lakierze Golden Rose Rich Color 76. Całość, z wyjątkiem paznokci na palcach serdecznych, pokryłam jak zwykle warstwą Insta Dri od Sally Hansen. 


Sądząc po ilości lajków na instagramie, takie połączenie przypadło Wam chyba do gustu; nie powstrzymam się jednak od zapytania i tutaj - co powiecie na taki miks z mikrokosmosem na paznokciach? ;-)

piątek, 14 sierpnia 2015

PAZNOKCIE | BACK TO SCHOOL

Witajcie!

Dzisiaj troszkę może powiać grozą, zwłaszcza jeśli należycie do tej grupy pechowców, która za dwa tygodnie wraca do szkoły; jeśli natomiast już skończyliście ten etap edukacji, to ze spokojem możecie czytać dalej ;-)


Zrobienie szkolnych paznokci chodziło za mną już w zeszłym roku, ale jakoś pomysł nie przeszedł na poziom realizacji, więc w tym roku już nie mogłam sobie odpuścić. W dodatku postanowiłam zrobić je z odpowiednim wyprzedzeniem, żebyście w razie czego mogli je odwzorować czy się zainspirować ;-)

Tym razem nie będzie listy użytych lakierów, bo zdecydowałam się zrobić to troszkę inaczej - w formie video 'tutorialu'. Cała konstrukcja aparat+statyw+lakiery nieco popsuła mi światło, ale mam nadzieję, że będziecie w stanie zobaczyć, co robię; już po skończeniu malowania doszłam do wniosku, że te cyfry na 'linijce' mogłam pominąć albo zrobić jakoś inaczej, bo zrobiły się nieczytelne, no ale cóż poradzić - matma nigdy nie była moim ulubionym przedmiotem ;-)


Akceptujecie taką formę umilania sobie nadchodzącego września? ;-)

czwartek, 6 sierpnia 2015

PAZNOKCIE | VIOLET CRUSH

Witajcie!

Zmycie marynarskiego zdobienia, które pokazywałam Wam w poprzednim poście, oznaczało zmalowanie nowych (jak ja to mówię) cukierków. I tym razem to dosłownie cukierki - w ruch poszły pastelowe kolory i cukrowe wykończenia.


W tym zdobieniu zadebiutował lakier który dostałam od Natalii (♥) dobry rok, może nawet dwa temu. Leżał zapomniany w szufladzie - sama nie wiem, czemu. To Rimmel z serii Sweetie Crush, w odcieniu 011 Violet Swizzle. Wyczytałam w internecie, że to była jakaś edycja limitowana, ale chyba nie była stacjonarnie dostępna w Polsce - poprawcie mnie, jeśli się mylę. ;-)
To różowo-fioletowy lakier strukturalny o piaskowym/cukrowym wykończeniu i srebrnych podtonach. Dobrze będzie to widać na jednym ze zdjęć - w buteleczce widać to płynne srebro. Ma szeroki, puchaty pędzelek, który świetnie rozkłada lakier o niezbyt gęstej konsystencji na paznokciu. Dwie warstwy wystarczą do pełnego krycia, wysycha szybko (nawet w 40-stopniowych upałach), a o trwałości oczywiście się jeszcze nie wypowiem, bo paznokcie pomalowałam raptem kilka godzin temu ;-)


Żeby paznokcie nie były mdłe, dwa paznokcie pomalowałam lakierem Cake Pop od Orly, a na nim lakierem OPI Anti-bleak odbiłam kwiaty z płytki Born Pretty Store BP-28. Oczywiście lakier OPI nie jest przeznaczony do stemplowania, ale całkiem dobrze poradził sobie z zadaniem - jest dobrze napigmentowany ;-) 
Do stemplowania użyłam, zamiast swojego klasycznego stempla, wersji Jumbo od B. Loves Plates - tego, który przypomina Creative Shop. Bardzo dobrze zbiera i odbija wzory, guma jest wystarczająco miękka i sprężysta, a uchwyt, którego się obawiałam, świetnie leży w dłoni.

BP-28 to kolejna z okrągłych płytek BPS, więc wymiary są dokładnie takie same. Od poprzedniej, marynarskiej, różni się układem wzorów - koło podzielono na 4 części, z czego 3 to całopaznokciowe wzory, a jeden (z uwagi na numer płytki) jest ograniczony do mniej więcej 3/4 miejsca.


Tym razem wszystkie wzory odbijają się dobrze, z żadnym nie miałam większych problemów. Ten poniżej kwiatków jest najbardziej problematyczny, ze względu na duże powierzchnie wzorów, ale nawet on dobrze przenosi się na paznokcie, co pewnie jeszcze Wam pokażę.
Płytka kosztuje 2,99$, dostaniecie ją tutaj. Wciąż oczywiście obowiązuje mój kod zniżkowy na 10% - EWX31.


Jak podobają się Wam moje nowe cukierki? ;-)

niedziela, 2 sierpnia 2015

PAZNOKCIE | HEY, SAILOR!

Witajcie!

Udało mi się w końcu uwolnić od nałogowego używania płytek BLP, ale tylko po to, żeby przypomnieć sobie o kilku płytkach, które chciałam Wam pokazać, a które na swoją kolej czekają... Od zimy. Ale co ja poradzę, że kwiaty i marynarskie motywy nijak nie pasowały mi do śniegu? ;-) 

Zaczynamy od płytki z Born Pretty Store o numerze BP-33. To jedna z okrągłych płytek o standardowej średnicy 5,5 cm. Mieści 3 duże wzory i 6 małych; wszystkie łączy oczywiście motyw marynarski: mamy kotwice, mewy, kapitana, statki, kompas, rozgwiazdę i ster. 


Kiedy zobaczyłam płytkę jeszcze na stronie Born Pretty Store byłam pod wrażeniem - wzory wydawały mi się dość oryginalne. Po tym, jak obejrzałam płytkę w rzeczywistości, zauważyłam, że motywy mają dużo detali, są wyraźne, ale głębokość ich żłobienia wzbudziła moje wątpliwości - obawiałam się, że niewiele lakieru będzie zostawać we wzorze, co przełoży się na intensywność stempla na paznokciu.
Nie pomyliłam się - o ile jeszcze przy użyciu czarnego lakieru nie jest to bardzo widoczne, to już użycie białego czy innego lakieru do stemplowania sprawia, że wzory wydają się delikatnie wyblakłe. Do tego niestety nie wszystkie odbijają się idealnie - kompasu, który wpadł mi w oko od razu, praktycznie nie sposób przenieść w całości na paznokieć (a przynajmniej ja tego nie potrafię).

Mimo to oczywiście nie mogłam odpuścić sobie zrobienia mani z wykorzystaniem tej płytki, zwłaszcza że właśnie zaczynamy drugi miesiąc wakacji. ;-) Do jego wykonania użyłam: granatowego lakieru Golden Rose Rich Color 16, białego lakieru Golden Rose Rich Color 76 i czerwonego lakieru Colour Alike Bałucka Panienka. Stempli, do których użyłam złotego Essence A Piece of Forever, nie odbijałam bezpośrednio na paznokciu - chciałam dobrze wcelować (co na paznokciu serdecznym i tak mi nie wyszło...), więc zrobiłam stemplowe naklejki.
Przydała się również tasiemka i złote ćwieki - te akurat pochodzą z zestawu Wibo.


Mimo małych problemów, jakie miałam z płytką, jestem z niej zadowolona - wierzę, że te niedogodności można jakoś obejść i wykorzystać jej potencjał. Jeśli macie ochotę na marynarskie stemplowanie, to płytkę BP-33 znajdziecie tutaj - aktualnie kosztuje 2.99$, przesyłka nierejestrowana jest darmowa, a z moim kodem EWX31 dostaniecie 10% zniżki. ;-)


Co powiecie na takie ujęcie marynarskiego tematu? ;-)