czwartek, 26 maja 2016

PAZNOKCIE | AZTEC IN TROPICS

Witajcie!

Dzisiaj upieczemy kilka pieczeni na jednym ogniu - chcę Wam bowiem pokazać mocno już letnie zdobienie i kilka gadżetów, których użyłam do jego wykonania. 

Zaczniemy od płytki JQ-L10, którą dostałam od Lady Queen - ma wymiary 12 cm x 6 cm i mieści 7 drobnych wzorów oraz 14 wzorów całopaznokciowych. Wymiary jednego wzoru to 1,9 cm x 1,3 cm - to średnie wymiary, więc nie na każde paznokcie będą pasować; na moich są na styk, więc jak zauważycie za chwilę na zdjęciach - nie każdy wzór udało mi się dokładnie wcelować.



Podstawowy problem, jaki mam z tą płytką, to fakt, że nie ze wszystkimi lakierami i stemplami współpracuje. Próbowałam używać kolorowego lakieru z BLP - wzór w ogóle (!) się nie odbijał. Kolejna próba była z czarnym Wibo - wzory były widoczne, ale szarawe. W końcu z czarnym lakierem BLP efekt jest zadowalający, chociaż wciąż nieidealny. Jeśli chodzi o stemple - Crystal Clear w ogóle nie zbiera wzoru, podobnie stempel Jumbo - dopiero stary a'la Kand (klasyczny, czarny stempel) poradził sobie z przeniesieniem wzoru na paznokieć.
Płytka jest nierówno wyżłobiona, więc niektóre wzory nie przenoszą się w całości, w części zostaje zbyt dużo lakieru, w niektórych miejscach go brakuje, więc trzeba się namachać, żeby faktycznie cały wzór przenieść na paznokieć. Koszmarny minus to NIESAMOWICIE ostre brzegi płytki - przy wyciąganiu jej z opakowania i zdejmowaniu folii ochronnej pocięłam sobie palce do krwi...

Wzory na płytce to w przeważającej części motywy azteckie i geometryczne, ale wśród małych, pojedynczych wzorów znajdzie się także słoń czy baba jaga i straszny dom na Halloween. Mnie płytka kupiła właśnie tymi dużymi, azteckimi wzorami - do zdobienia użyłam jednego z nich (na zbliżeniu powyżej).


Zanim jednak stemple - potrzebne jest tło. Dziś w tej roli neonowy gradient zrobiony przy użyciu lakierów Orly: Key Lime Twist, Push The Limit i Hot Tropics. Ta trójka wygląda razem fenomenalnie! O limonce i pomarańczy już Wam kiedyś pisałam szerzej, czas na dwa słowa o Hot Tropics - to biskupio-fioletowy neonowy lakier ze srebrnym shimmerem. Na paznokciach przykuwa uwagę, nie barwi płytki, a shimmer nie migruje wszędzie podczas zmywania. Trwałość - jak na Orly przystało - nienaganna: nosiłam go ostatnio solo dobry tydzień, pod koniec tylko końcówki były delikatnie wytarte!


Kiedy gradientowa baza była gotowa, postanowiłam sprawdzić kolejny produkt od Lady Queen, czyli bazę typu peel off do zabezpieczania skórek. Wygląda jak zwykły, biały lakier (na opakowaniu nie ma najmniejszej nawet naklejki, nic!), pachnie jak klej Magic, a dzięki elastycznemu pędzelkowi i luźnej konsystencji łatwo go nałożyć na skórki. Wysycha szybko, dużo szybciej niż lateks malarski, którego używałam wcześniej, ale chociaż faktycznie zatrzymuje stemple czy lakier, chroniąc skórki, to jej ściąganie to istny koszmar. Nie da się zdjąć jej jednym ruchem, ciągnie się i rwie, zostając przy paznokciu i na palcach - to wina konsystencji, która sprawia, że warstwa produktu na skórkach jest po prostu zbyt cienka, żeby dawać pożądany efekt. Czyszczenie tej mazi z palców zajęło mi dłużej, niż zazwyczaj usuwanie resztek lakierów po stemplowaniu czy gradiencie, gdy nie używam bazy.



Tak prezentuje się efekt końcowy - na paznokciu palca serdecznego wzoru nie starczyło, na małym zaś postanowiłam sprawdzić też pojedynczy wzór z płytki, wygląda to chyba całkiem dobrze. Oczywiście wzory są wybitnie nierówne i niesymetryczne, ale to zrzucam na stempel - nie mogłam użyć przezroczystego stempla, żeby dobrze wcelować, a Jumbo, do którego jestem przyzwyczajona, tutaj zwyczajnie nie zadziałał. Całość jednak całkiem-całkiem mi się podoba - zarówno wzór, jak i kombinacja kolorystyczna : )

Płytkę znajdziecie tutaj, aktualnie kosztuje 5.32$. Za taką cenę nie mogę Wam jej polecić, jestem przekonana, że można znaleźć coś lepszego, albo podobne wzory dużo taniej. Barierę peel off, której tym bardziej nie polecam (lepiej kupić lateks albo zwykłą bazę peel off, chociażby z Miss Sporty) znajdziecie tutaj, za 3.16$.  Jedyne, co z pełną odpowiedzialnością mogę Wam polecić, to lakiery Orly - ale o mojej miłości do nich już wiecie : )

Jak podoba się Wam płytka i co sądzicie o zdobieniu? Dajcie znać : )

poniedziałek, 16 maja 2016

PAZNOKCIE | TROPICAL POP

Witajcie!

Zgodnie z tym, co zapowiadałam na fanpage, zanim dojdzie do drastycznych zmian na blogu, chcę jeszcze nadrobić wszystkie zaległości i wywiązać się ze zobowiązań. Dlatego dzisiaj pokażę Wam lakier, który jest istną petardą - chociaż nie lubię pomarańczowych odcieni na paznokciach, ten kupił mnie w dwustu procentach.



Tropical Pop od Orly to cudowny, słoneczny pomarańcz pochodzący z kolekcji Baked. W butelce wygląda na bardziej żółty, ale już na paznokciach pokazuje swoją pomarańczową odsłonę. Nie jest tak zimny ani neonowy jak Mayhem Mentality, ale trudno go nie zauważyć : ) 
Lakier jest idealnie kremowy, nie ma żadnych drobinek; jego konsystencja jest bardzo podobna do innych kremowych lakierów tej marki, chociaż wydaje mi się, że jest minimalnie bardziej gęsty. Na paznokciu rozkłada się równo, nie smuży i nie ciągnie się, a nieco bardziej gęsta konsystencja i sprężysty pędzelek pozwalają na precyzyjne wypoziomowanie lakieru i niezalanie skórek.


Bardzo dobrze kryje już po jednej warstwie, ale do idealnego efektu potrzeba dwóch warstw. Efekt, który zobaczycie na zdjęciach, nie wymaga położenia białej bazy - chociaż Tropical Pop należy do tych bardziej neonowych odcieni, nie potrzebuje 'wspomagania' : )
Na paznokciu wysycha bardzo szybko, dając półmatowy efekt - na zdjęciach lśni za sprawą warstwy topu Insta Dri.


Jak większość lakierów Orly, Tropical Pop jest bardzo trwały - na zdjęciach widzicie go po dwóch dniach od malowania, ale noszę go już czwarty dzień i nadal wygląda idealnie - nie ma odprysków ani nawet wytartych końcówek. 
Początkowo planowałam go połączyć z azteckimi wzorami stempla, ale niestety płytka bardzo mocno mnie zawiodła (napiszę Wam o niej niebawem), więc dodałam do Tropical Pop hawajskie kwiaty z płytki B.02 flower power przy użyciu lakieru B. A Sunset - oba produkty oczywiście marki B. Loves Plates. I chociaż na dworze jest raptem 5 stopni, to ja mam lato na paznokciach : )

Jak podoba Wam się ten odcień? Nosicie takie kolory na paznokciach?